Trzy byki
Nie wiem czy lubię warszawskiego byka. Tego z siedziby GPW na Książęcej.
Na pewno poprawia mi humor, gdy go widzę, więc jakąś sympatią do niego pałam.
Nie wiem czy lubię warszawskiego byka. Tego z siedziby GPW na Książęcej.
Na pewno poprawia mi humor, gdy go widzę, więc jakąś sympatią do niego pałam.
Pojawienie się na GPW pierwszego funduszu indeksowego wywołało sporo dyskusji, z których na plan pierwszy wybija się rozczarowanie związane z modelem przyjętym przy jego uruchomieniu. Zamiast klasycznego pokrycia w akcjach mamy nieczytelne dla inwestorów indywidualnych swapy, które dla większości są niczym innym od okrytych niesławą opcji i różnej maści pochodnych.
Pierwszy dzień obrotu ETF-em na WIG20 już za nami. Obrót wyniósł podczas tej pierwszej sesji 1754 udziały, a jego wartość zamknęła się w 923 tys. złotych – niewiele mniej niż obrót akcjami znajdującego się w WIG20 – Biotonu. Od czegoś trzeba jednak zacząć 🙂
Już wkrótce marzenie wielu inwestorów będzie w zasięgu ręki. Osiągnięcie stopy zwrotu wyższej niż indeks WIG20 okaże się prostsze niż konstrukcja tego indeksu.
W mojej wersji inwestowania środków w ramach IKE (Indywidualne Konta Emerytalne) stawiam na całkowity automatyzm.
Od momentu, gdy z codziennych raportów publikowanych przez GPW dotyczących koncentracji na rynku kontraktów terminowych, zniknął grubas zniknął też jeden (a może wiele) argumentów wyjaśniających, że właśnie rośnie albo spadnie. Może więc spróbujmy wykreować modę na nowych grubasów 😉 Część dziennikarzy będzie miała powody do zadowolenia, bo zawsze będzie można węszyć jakiś spisek, dodatkowo zaś dojdzie nowy argument tłumaczący, że oto wzrosło (albo spadło).
Kontynując serię opisów indeksów światowych zajmiemy się dziś najlepszym miernikiem amerykańskiego rynku akcji – indeksem S&P500.
Uważni obserwatorzy blogów na bossie mieli już okazję spotkać się wpływem funduszy typu ETF na rynki towarowe. Opisując analizę rynku złota od Investors TFI, Grzegorz Zalewski wywołał mnie do tablicy i dobrze, bo ETF-y zaczynają szerzej wlewać się do rodzimego języka analiz giełdowych przy jednoczesnym braku doświadczeń na tym rynku i nieobecności tej formy inwestowania w Polsce.