Tag: ryzyko

  • Jestem prawie pewien na sto procent

    • Istnieje ryzyko, że stracisz pieniądze na giełdzie.
    • Istnieje możliwość, że stracisz pieniądze na giełdzie.
    • Istnieje szansa, że stracisz pieniądze na giełdzie.

    W mowie potocznej zdania, które widzicie sprowadzają się do jednego. Są informacją o możliwej stracie dzięki inwestowaniu na giełdzie. I choć pozornie można uznać, że są takie same, nie niosą takiej samej informacji. Co więcej nie niosą takiej samej informacji, dla różnych odbiorców takiego komunikatu. Zapytałem na X, w jaki sposób je odczytujecie. Czy znaczą dla Was to samo. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że odpowiedzi są różne. Od takich, gdzie odpowiadający napisał, że nie ma między nimi większej różnicy, po te, gdzie rozmówcy zwracali uwagę na subtelne różnice. W zdaniu, gdzie mowa jest o ryzyku straty – uznawano, że jest ono w oczywisty sposób najbardziej negatywne – podwójny akcent na nieprzyjemny skutek (ryzyko i strata). „Możliwość straty” ma wydźwięk neutralny, bo sugeruje również możliwość zysku. Trzecie „szansa straty” zostało uznane, za wnoszące pewien dysonans. Szansa kojarzy się z czymś pozytywnym, a strata przecież taka nie jest.

  • Wchodzisz na giełdę czy do kasyna?

    Robert Gwiazdowski w weekend w jednym z programów powiedział, że giełda to kasyno. No i rozpalił cały twitterowy internet, zwłaszcza tych wszystkich Inwestorów przez wielkie I, którzy reagują ogromnym wzmożeniem, gdy ktoś porównuje inwestowanie na giełdzie do spekulacji albo gry, a już nie daj Boże do hazardu. Gwiazdowski postanowił dołączyć tym samym do Marka Belki, który w grudniu 2011 będąc wówczas prezesem NBP, stwierdził identycznie (Inwestuj z prezesem NBP).

    Jest mi bardzo nie po drodze z poglądami Roberta Gwiazdowskiego i nie zgadzam się również ze stwierdzeniem, że giełda to kasyno. Choćby dlatego, że na giełdzie nie ma darmowych drinków, w odróżnieniu od tego, co oferuje wiele przybytków hazardu. Tyle że problem nie polega na tym, czy giełda jest kasynem, czy nim nie jest. Problem polega na tym, co inwestorzy, czyli każdy z nas, robią z możliwościami, jakie daje giełda, a precyzyjniej to ujmując – mając dostęp do tych wszystkich instrumentów, które są notowane na giełdach – akcji, obligacji, instrumentów pochodnych. Nie wspominając już o ogromnym rynku pozagiełdowym.

  • Wizja zysku przebija edukację

    Od ponad dwudziestu lat wydaję książki. I przez te ponad dwadzieścia lat wciąż nie nauczyłem się jednej rzeczy: przewidywać, która książka okaże się sukcesem. Oczywiście staram się wybierać tytuły, które uważam za dobre. Patrzę na autora, temat, próbuję ocenić zainteresowanie czytelników, choć najczęściej liczy się przede wszystkim mój zachwyt. Chciałbym, żeby każda kolejna książka została bestsellerem. Zwłaszcza że za chwilę ukażą się „Aksjomaty z Zurychu”, więc bardzo proszę potraktować poprzednie zdanie jako subtelny przekaz marketingowy. Zwłaszcza, że nie gonię za nowościami i modami. Wręcz przeciwnie wyłuskuję ponadczasowe perełki sprzed lat. Ale prawda jest taka, że wydawanie książek jest biznesem opartym na niepewności. Czasem tytuł, po którym spodziewałem się wiele, sprzedaje się przeciętnie. Czasem niepozorna książka zaskakuje i zarabia na kilka innych.

  • 8 procent co roku? Niestety

    Średniorocznie to nie znaczy każdego roku.

    Średniorocznie to nie znaczy każdego roku.

    Średniorocznie to nie znaczy każdego roku.

    W zasadzie mógłbym zrobić notkę z tych kilku słów i powtarzać, powtarzać.

  • Narastająca irytacja

    Postaram się, żeby ten tekst był bardzo spokojny, chociaż z każdym kolejnym tygodniem rośnie moja irytacja na to co widzę w sieci, w związku z popularyzowaniem inwestowania. Pozornie wszystko wygląda super – wreszcie! Wreszcie Polacy zrozumieli, że MUSZĄ koniecznie swoje pieniądze zacząć inwestować, bo inaczej… i tu padają różnego rodzaju argumenty. Począwszy od tych prostych, czyli ochronisz swoje pieniądze przed inflacją, poprzez trochę bardziej wyrafinowane, weźmiesz udział we wzroście gospodarki, aż po „ominie cię życiowa okazja”.

  • Kolejna lekcja z rynku kryptowalut

    Polscy inwestorzy na rynku kryptowalut żyją ostatnio pytaniami o płynność jednej z giełd widząc jednocześnie szanse na zarobek w związku z niższymi cenami kyptowalut, jak i ryzyka związane z niewypłacalnością podmiotu. Nie zamierzam powstrzymać nikogo przed szukaniem swojej szansy, ale dla większości inwestorów problem powinien być wirtualny.

  • Co robimy źle?

    Gdyby ktoś przyszedł do mnie z propozycją inwestycji, w której mogę średnio zarobić 7 procent rocznie, ale w niektórych latach grozi mi spadek nawet o 40 procent, uznałbym, że to żart.

    Przecież to wygląda absurdalnie: dlaczego miałbym ryzykować stratę sześć razy większą niż potencjalny zysk?

    Jak ma sens inwestycja, która w najlepszych latach daje jednocyfrowe stopy zwrotu, a w najgorszych potrafi spaść o kilkadziesiąt procent?

  • Mądry Polak po wzroście

    „Przełom. Rekordowe zakupy funduszy akcyjnych”.
    „Październikowe napływy do funduszy akcji największe od siedemnastu miesięcy”.


    Takie nagłówki czytam w ostatnich dniach i zastanawiam się, co to może oznaczać. Fundusze inwestycyjne nie są zbyt lubiane przez Polaków. Zwłaszcza te akcyjne, bo do dłużnych jakoś się przekonaliśmy. Możemy się zastanawiać, dlaczego tak jest. Być może chodzi o zbyt wysokie opłaty w stosunku do funduszy działających na rynkach zagranicznych oraz rosnącej konkurencji ETF-ów. Być może o złożoność pytań przy próbie otwarcia rachunku, zgodnie z wymogami MIFID, co w rezultacie sprawia, że wielu klientów może otrzymać informację „to nie jest inwestycja dla ciebie”. Być może o prostszy dostęp do innych form inwestowania, choćby kryptowalut.

  • Gamifikacja

    Największa rzeź w historii na rynku kryptowalut i tzw. altcoin’ów jest sygnałem pokoleniowej zmiany, jaka zachodzi po stronie inwestorów indywidualnych. Niestety, możemy mówić o zmianie na gorsze, która wielu będzie kosztowała szanse zostania wolnym finansowo.

  • Nie zgadzam się na degenów

    Uwielbiam odkrywanie w historii świata sytuacji, wydarzeń i ludzkich zachowań, analogii do czasów współczesnych. Mnóstwo jest takich przede wszystkim na rynkach finansowych czy wszędzie tam, gdzie pojawiają się pieniądze, ryzyko, nowe (dla danych czasów) technologie. We „Wspomnieniach gracza giełdowego”, fabularyzowanej biografii Jesse Livermoore’a, giełdowego spekulanta działającego na przełomie XIX i XX wieku, padają znamienne słowa:

    Na Wall Street nie ma nic nowego. I nie może być, gdyż spekulacja jest stara jak świat. Cokolwiek dzieje się dziś na rynku, zdarzyło się już wcześniej i zdarzy się znowu za jakiś czas.

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy