W mojej wersji inwestowania środków w ramach IKE (Indywidualne Konta Emerytalne) stawiam na całkowity automatyzm.

Chciałbym pokazać kilka symulacji, które pomogą samodzielnie zainwestować na GPW środki objęte bezpodatkowymi limitami trzeciego filara emerytalnego. To mały samouczek dla wszystkich, nie tylko początkujących. Daje on możliwość bardzo prostego w formie uczestnictwa we wzrostach cen akcji bez pośrednictwa funduszy (i ich prowizji) co wcale nie wpłynie na znacząco lepsze czy gorsze zyski w takim porównaniu.

Automatyzm ma swoje uzasadnienie:

Po pierwsze – opiera się na powszechnie w świecie finansów stosowanej metodzie zwanej DCA, którą w szczegółach przedstawiłem kiedyś w tym oto wpisie

Po drugie – odciąża nas od robienia analiz, śledzenia rynków, zdobywania informacji, czytania raportów finansowych oraz nauki bardzo trudnego timingu. Natomiast bez szkody pozwala uczestniczyć we wzrostach cen akcji na identycznej zasadzie jak w funduszach inwestycyjnych to znaczy, że nasz portfel będzie rósł zwykle w rytm hossy i spadał w rytm bessy.

Po trzecie – ponieważ co roku ogranicza nas limit inwestycyjny, pozwalający uciec przed podatkiem, więc siłą rzeczy inwestowanie przez lata musi odbywać się w ratach. Do tego idealnie nadaje się mechaniczna niemal metoda DCA. Zgodnie z nią dokonujemy regularnych inwestycji, kupując z żelazną i pragmatyczną logiką mniejszą ilość drożejących papierów a większą ich ilość gdy rynek spada.

Na pierwszy ogień wrzucam do analizy średnią rynkową reprezentowaną przez indeks Wig20. Aby uzasadnić powód w tym miejscu przytoczę pewną udowodnioną wielokrotnie prawidłowość, o której wielokrotnie sam pisałem tu na blogach:

Ok. 2/3 funduszy inwestycyjnych na świecie w długim terminie nie jest w stanie pobić zwrotów osiąganych przez średnią rynkową, którą reprezentują indeksy. Znalezienie owych pozostałych 1/3 funduszy, którym się to udaje, nie jest wcale rzeczą łatwą nawet dla profesjonalistów najwyższej klasy. Inwestując samodzielnie w średnią mamy więc szansę pobić wyniki 2/3 zarządzających menadżerów. Co więcej – indeks nigdy nie bankrutuje w przeciwieństwie do akcji i funduszy. I jest tańszy jeśli chodzi o koszty zakupu i zarządzania.

Jest jeden problem – niełatwo taki indeks w Polsce kupić. Można to zrobić za pomocą derywatów typu jednostki indeksowe notowane na parkiecie warszawskim czyli MW20, bądź też kontrakty terminowe FW20 lub opcje. Niestety żaden z tych instrumentów nie jest dopuszczony do inwestycji w ramach IKE! Pozostają 2 inne wyjścia:

1/ Kupno portfela wszystkich 20-stu akcji objętych indeksem blue chipów czyli WIG20. Jest to jednak dość złożona sprawa. Nie dość, że skład tego indeksu, jeśli chodzi o poszczególne akcje, cyklicznie zostaje przebudowywany przez GPW (część spółek wypada a wchodzą inne) co wymaga aktywnego uczestnictwa w takiej inwestycji, to na dodatek zmieniają się bardzo często proporcje uczestnictwa każdej ze spółek w tym indeksie. To pociąga za sobą nieustanne monitorowanie, spory obrót i wiele zapłaconych prowizji.

2/ Aby ułatwić tego rodzaju inwestowanie zwane indeksowanym powstały na świecie specjalne, pasywne fundusze o mikroskopijnych prowizjach, które jednak nie są jeszcze dostępne w Polsce.

Wymyślono jednak na giełdach rozwiniętych jeszcze innego rodzaju instrumenty zwane ETF (Exchange Traded Fund), będące również funduszami tyle, że po prostu notowanymi na parkiecie. Odwzorowują one między innymi indeksy giełd. Ich wycenę widzimy na bieżąco w przeciwieństwie do tradycyjnych funduszy, gdzie nigdy nie wiemy po jakiej cenie zostaną nabyte lub zbyte jednostki uczestnictwa.

Koszt obsługi ETF-u  wynosi zwykle ułamki procenta  (0,2-0,5%)  czyli kilka razy mniej niż funduszu tradycyjnego a do ceny nabycia trzeba dodać prowizję biura maklerskiego. Na GPW od lat czekamy na pojawienie się ich w naszym obrocie, jest duża szansa, że lada chwila pokażą się jednak, pierwsze umowy są już podpisane. Co ważne – inwestycja w nie jest dozwolona w ramach portfela IKE.

Drugim instrumentem naśladującym indeks, w który można inwestować środki IKE już dziś, jest certyfikat strukturyzowany UniCredit Banku, notowany na GPW pod symbolem UCW20AOPEN. Widełki notowań w jego przypadku są jeszcze dość szerokie, płynność niewielka ale animator wystawia regularnie swoje oferty. Prawdopodobnie ETF będzie dużo płynniejszym instrumentem o mniejszym spreadzie. Popularność ETFów na giełdach zachodnich jest oszałamiająca, oby podobnie było i na warszawskim parkiecie.

W kolejnym wpisie przedstawię prostą symulację indeksową wraz z opisem wad i zalet.

CDN

—*Kat*—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

2 Komentarzy

  1. anon

    No proszę! Najpierw szeptanie o algo-tradingu na kontraktach terminowych, teraz ETF! A jeszcze wcześniej przecież BossaFx. Muszę przyznać, że to bardzo miłe wiadomości!

  2. Alicja

    @ anon

    To chyba przyczynię się bardziej do Twojego szczęścia :D…?

    http://www.pb.pl/a/2010/04/14/Krotka_sprzedaz_coraz_blizej?readcomment=1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *