Archiwum: hossa

Ćwierć wieku temu nie było zysków?

Opowieści o hossie dotcomów sprzed ponad ćwierć wieku zaczynają coraz bardziej przypominać historie o ludziach, którzy polowali na dinozaury. Coś tam, kiedyś tam dawno się wydarzyło. Było mnóstwo firm wydmuszek, które nie miały żadnych zysków, żadnych przychodów, a w wycenach liczyła się wyłącznie klikalność. Internet dopiero się tworzył i mieliśmy nadzieję, że będzie służył do BARDZO WAŻNYCH spraw, a nie do oglądania filmików z kotkami.

Dlaczego nie doceniasz zmienności

Po kilku latach płytkich korekt inwestorzy przestają postrzegać zmienność jako fundamentalną cechę rynku, a zaczynają traktować ją jako przejściowe zakłócenie trendu wzrostowego. Mózg adaptuje się do powtarzalności doświadczeń: skoro każda korekta była krótkotrwała, a każdy spadek kończył się nowymi szczytami, uczestnicy rynku zaczynają uznawać taki przebieg za normę. Im dłużej trwa hossa na rynkach, im częściej korekty spadkowe są odrabiane, tym łatwiej uznać, że „tym razem jest zupełnie inaczej”. I mówią to nowi inwestorzy, nieświadomi tego, że powtarzają jeden z najpowszechniejszych sloganów rynkowych.

Rynki i ludzie się nie zmieniają

Poznałem wiele odmian graczy, dla których szybki sukces okazał się później zgubą. Istnieje mnóstwo ludzi, którzy zachowują się jak młode kaczki – kiedy są małe, można im wmówić, że statek wojenny jest ich matką. Chodzi o mechanizm wdrukowania. Dla wielu graczy ważne jest nie to, czy ich pierwsza poważna transakcja zakończyła się zyskiem czy stratą, lecz to, czy pierwsze duże pieniądze zarobili po długiej, czy po krótkiej stronie rynku – więc potem zostają permanentnymi bykami lub niedźwiedziami. Tymczasem oba typy transakcji należy traktować tak samo. Żadna ze stron rynku nie powinna dawać większej satysfakcji. Jeśli tak się dzieje, zaczyna się grać niesymetrycznie.

Mam na myśli coś, czego doświadczyło wiele osób w 1973 roku podczas silnej hossy na soi. Nawet jeśli sami nie zarobili wtedy pieniędzy, a tylko obserwowali ten szalony rynek i garstkę graczy, którzy zarobili mnóstwo pieniędzy, to wystarczało, by pewien wzorzec został w nich wdrukowany.

Richard Dennis, Czarodzieje rynku

Legendarny trader Richard Dennis wspomina wydarzenia z 1973 roku. To był moment w historii, gdy rynek soi w USA przeżył szok cenowy wywołany masowymi zakupami ZSRR (zwany „wielkim rabunkiem soi” – Great Soybean Robbery) i niedoszacowaniem zapasów. Związek Radziecki po kryjomu, przez prywatne podmioty kupował ogromne ilości amerykańskich zbóż i soi. Zakupy były tak duże, że w USA nie zdawano sobie sprawy, jak bardzo kurczą się zapasy. Gdy wyszło to na jaw ceny soi i pochodnych gwałtownie wzrosły, zaś USA wprowadziły embargo na eksport soi.

To co na wykresie chwilą, w życiu trwa dłużej

„Nie przejmuj się, to tylko matura.” Możemy tak powiedzieć młodemu człowiekowi, który właśnie zawalił egzamin. Zdaniem niektórych na tym etapie życia, to najważniejszy egzamin. „Nie przejmuj się, że nie dostałeś się na studia; wszystko się ułoży.”

„Nie przejmuj się, że rzucił cię chłopak”. „Choroba minie, zdystansuj się. Wszystko będzie dobrze.”

Mógłbym tak wymieniać długo, sięgając po coraz trudniejsze i traumatyczne doświadczenia życiowe. Zrobić z nich wykres, na przykład naszego nastroju psychicznego, albo po prostu długości życia i na tej podstawie pokazać – hej, zobaczcie, mimo tych wszystkich nieprzyjemnych doświadczeń, bolesnych przeżyć, upadków, porażek, zniechęcenia, oczekiwana długość życia w Polsce wynosi 75 lat w przypadku mężczyzn oraz 82 w przypadku kobiet. Nie musimy więc się przejmować tymi wszystkimi błahymi wydarzeniami trwającymi ledwie chwilę. Rok, dwa, pięć, no dobra czasem dziesięć. Statystyka jest po naszej stronie, brawo!

Roztrzaskana przystań

To był cudowny tydzień. Naprawdę! Już dawno nie bawiłem się tak dobrze, przeglądając media społecznościowe. Internetowi eksperci od rynków i inwestowania, z doświadczeniem dłuższym niż jeden cykl księżycowy, prześcigali się w prognozach cen złota i srebra, a przy okazji również wielu innych rynków. To co się działo na rynku metali szlachetnych było jednak najciekawsze. Niemal wykładniczy wzrost doprowadzał do coraz śmielej podawanych wartości.  Srebro będzie kosztować 150, a może 200, a nawet 300! Złoto za 6000, 7000 – to będzie dopiero okazja. Wszystko uzasadnione logicznie i spójnie. Jak to podczas hossy. I wtedy przypomniałem sobie, jak ponad dwie dekady temu, gdy jeszcze pracowałem w Gazecie Giełdy Parkiet, jeden z analityków wziął jakiś hiperboliczny wykres akcji spółki, która właśnie wykonywała ruch podobny jak złoto i srebro, zrobił długopisem (to taki dawny odpowiednik klawiatury) prognozę.

Być przeciw wszystkim

Nie wolno ignorować opinii publicznej

Silny nurt spekulacyjny bywa przez pewien czas przytłaczający i powinien być uważnie obserwowany. Zasada jest następująca: działaj ostrożnie wraz z opinią publiczną; działaj odważnie przeciwko niej.
Podążanie za rynkiem, nawet gdy jego podstawy są solidne, jest niebezpieczne – w każdej chwili może się on odwrócić i zniszczyć uczestnika. Każdy spekulant zna niebezpieczeństwo zbyt dużego „towarzystwa” na rynku.

Równie istotna jest ostrożność przy grze przeciwko rynkowi. Grając przeciwko rynkowi, należy zachować ostrożność aż do chwili, gdy w umyśle spekulanta pojawia się wahanie i utrata rzekonania.  Wedy jednak rynek należy zaatakować zdecydowanie, wykorzystując pełnię siły, nerwów i kapitału.

Rynek ma puls, na którym ręka spekulanta powinna spoczywać tak, jak ręka lekarza na nadgarstku pacjenta. To bicie pulsu musi wskazywać, kiedy i jak działać.

Król AI?

Przy ocenie rynku nie wolno pomijać elementu przypadku. Istnieje bowiem prawo przypadku –  Napoleon w swoich kampaniach zawsze uwzględniał pewien margines zdarzeń losowych, które potrafią zniszczyć lub zmienić najlepsze kalkulacje. Kalkulacja musi obejmować to, czego nie da się policzyć.
To w starciu z przypadkiem ujawnia się prawdziwa miara człowieka.

Lepiej opierać się na informacjach ogólnych niż szczegółowych. Te pierwsze są zazwyczaj mniej mylące. Chodzi o informacje takie, jak stan kraju, kondycja rolnictwa, przemysłu itp. Statystyki są wartościowe, ale muszą pozostawać podporządkowane całościowemu spojrzeniu na sytuację. Ci, którzy zbyt mocno trzymają się statystyk, są kiepskimi przewodnikami.
Jak powiedział Canning:
„Nie ma nic bardziej zwodniczego niż fakty poza liczbami.”

List do nowych (świetnych) inwestorów i inwestorek

Drogi inwestorze i inwestorko. A więc zarobiliście w ubiegłym roku co najmniej 30 procent a może nawet 40 i więcej – w końcu indeks WIG wzrósł 47 procent. Uznaliście, że jesteście mistrzami inwestowania i odkryliście skrywaną przez lata prawdę: „w długim terminie rynki akcji rosną”. Wspaniale, wspaniale. Naprawdę cudownie.

Jest was wielu. Wystarczy przejrzeć media społecznościowe, by zobaczyć ten festiwal przechwałek i wyników oraz rady. Bardzo proste:

– wystarczy tylko dokupować podczas spadków

– w długim terminie da się zarobić co najmniej 10 procent rocznie

– inwestowanie jest takie proste, wystarczy być cierpliwym

Trwale wysoki poziom

Kończymy naprawę świetny rok na rynkach akcji, nie tylko w Polsce, ale również na świecie. Oczywiście patrząc przez pryzmat indeksów oraz wybranych branż, bo jednak nie była to hossa szerokiego rynku. Co ciekawe nawet jeśli zerkniemy na indeksy rodzime, też widać różnice w ich przebiegu, choć z perspektywy dwunastu miesięcy nie powinno być powodów do narzekania. WIG wzrost o 45,9 procent, WIG20 +44,2 procent, mWIG40 +32,1 procent, sWIG80 22,2 procent. Wygląda na to, że była to hossa dużych spółek i pokazują to zdecydowanie wyniki, choćby PKN i KGHM. Akcje pierwszej z nich zyskały niemal 100 procent, drugiej wrosły aż o 132 procent. To one w dużym stopniu stoją za sukcesem WIG-u i WIG20, choć nie bez wpływu było również zachowanie instytucji finansowych – PKO bp, PZU, Pekao – akcje każdej z nich zyskały około 50 procent. Tych pięć spółek ma około pięćdziesięcioprocentowy udział w indeksach WIG i WIG20, więc można uznać, że stąd podobne zachowanie obu.