Kosmiczny rekord obrotu opcjami w USA i co to znaczy dla rynku akcji?
Majowe wzrosty indeksów w USA mają niemal pionowe przebiegi, których istotnym powodem jest jedno istotne zjawisko, zwykle pomijane w tradycyjnych analizach rynkowych.
Majowe wzrosty indeksów w USA mają niemal pionowe przebiegi, których istotnym powodem jest jedno istotne zjawisko, zwykle pomijane w tradycyjnych analizach rynkowych.
Paul Tudor Jones i Paul Kedrosky zwrócili w ostatnim czasie uwagę na ważne zjawisko związane z amerykańskim rynkiem akcji.
Rynek akcji w USA jest tak duży, a partycypacja Amerykanów w nim tak szeroka, że znaczenie Wall Street wykracza daleko poza sektor finansowy.
Rynek akcji w USA stał się sprawą finansową, gospodarczą i polityczną.
Bloomberg doniósł, że zamieszczony we wtorek na Facebooku wpis głównego doradcy południowokoreańskiego prezydenta ds. polityki spowodował ponad 6% tąpnięcie głównego koreańskiego indeksu.
Kapitalizacja spółek z indeksu zmniejszyła się w pewnym momencie o ponad 300 mld USD. Później indeks odrobił większą część strat. Co takiego napisał polityk?
Kwietniowo-majowe zwyżki na rynkach amerykańskich i zbliżenie się S&P500 do psychologicznej bariery 7500 pkt. ożywiło nieco zapomniane pytania o spotkanie szerokiej średniej z psychologicznym poziomem 10000 pkt. Czytelnicy blogów mogą pamiętać nasze pytanie o 10000 pkt. w kontekście wyników wyborów prezydenckich w USA, więc odnotujmy, iż poziom 10000 pkt. jest dziś równie aktualny, jak był aktualny w listopadzie 2024 roku.
To jedno z najbardziej zaskakujących i jednocześnie najlepiej udokumentowanych zjawisk w świecie finansów: w długim horyzoncie pasywne strategie osiągają lepsze wyniki niż większość profesjonalnych zarządzających aktywami. W poprzednim odcinku pojawiło się pełne wyjaśnienie tego paradoksu. Dzięki niemu potężny ocen pieniędzy przez ostatnie lata przepływa od aktywnych funduszy do ETFów. Natomiast przeciętny inwestor nie robiąc żadnych analiz i nie znając rynku może zyskiwać tyle, ile rosną rynkowe średnie (indeksy).
Po kilku latach płytkich korekt inwestorzy przestają postrzegać zmienność jako fundamentalną cechę rynku, a zaczynają traktować ją jako przejściowe zakłócenie trendu wzrostowego. Mózg adaptuje się do powtarzalności doświadczeń: skoro każda korekta była krótkotrwała, a każdy spadek kończył się nowymi szczytami, uczestnicy rynku zaczynają uznawać taki przebieg za normę. Im dłużej trwa hossa na rynkach, im częściej korekty spadkowe są odrabiane, tym łatwiej uznać, że „tym razem jest zupełnie inaczej”. I mówią to nowi inwestorzy, nieświadomi tego, że powtarzają jeden z najpowszechniejszych sloganów rynkowych.
Na rynku trwa dyskusja o skali „bańkowatości” rynku akcji w USA. Z moich obserwacji wynika, że dominują w niej trzy postawy:
To jedno z najbardziej zaskakujących i jednocześnie najlepiej udokumentowanych zjawisk w świecie finansów. W długim horyzoncie czasowym przeciętny inwestor stosujący pasywną strategię, czyli najczęściej kupujący szeroki rynek za pomocą ETFów i trzymający go przez lata, osiąga lepsze wyniki niż większość profesjonalnych zarządzających aktywami.
W poprzednim tekście zasugerowałem, że rynek może postrzegać cechę Berkshire Hathaway, która była jej największą przewagą – cierpliwość – jako słabość.
Takie wrażenie można odnieść, gdy spojrzy się na werdykt rynku z ostatnich 12 miesięcy – kurs Berkshire stracił do S&P 500 ponad 37 punktów procentowych.
W miniony weekend odbyło się pierwsze roczne walne zgromadzenie akcjonariuszy Berkshire Hathaway, w którym głównej roli nie odgrywał Warren Buffett. Rok wcześniej, na poprzednim walnym zgromadzeniu, ogłoszono, że od początku 2026 roku Greg Abel zastąpi legendarnego inwestora jako prezesa spółki.
W ostatnich 12 miesiącach akcje Berkshire Hathaway straciły 9% i przegrały z S&P 500 o 37 punktów procentowych. Według analityków Bespoke to najgorszy wynik (w okresie od jednego WZA do następnego WZA) co najmniej od 1985 roku.