Czy jesteś blisko kapitulacji? Test progu bólu inwestora
Inwestycyjny próg bólu to poziom obsunięcia portfela, który tworzy na inwestorze taką presję emocjonalną, że porzuca swoją strategię inwestycyjną i zaczyna likwidować lub redukować pozycje.
Inwestycyjny próg bólu to poziom obsunięcia portfela, który tworzy na inwestorze taką presję emocjonalną, że porzuca swoją strategię inwestycyjną i zaczyna likwidować lub redukować pozycje.
Dla mnie najbardziej frustrujące w dzisiejszym tąpnięciu na rynkach jest to, że nie można nawet powiedzieć, że globalni inwestorzy wreszcie zareagowali na fakt, że gospodarka Chin od kilku tygodni pracuje na pół gwizdka.
Jestem przekonany, że koncept progu bólu związany z tolerancją na ryzyko odgrywa kluczowe znaczenie w każdej skutecznej filozofii inwestycyjnej. Tworzenie każdego podejścia inwestycyjnego powinno się zaczynać od oszacowania progu bólu czyli poziomu strat, które inwestor może znieść emocjonalnie i finansowo.
Szef sztabu Białego Domu prezydenta Obamy powiedział w 2008 roku, że nie można marnować okazji jaką oferuje poważny kryzys. Rahm Emanuel miał na myśli przeprowadzenie kosztownych politycznie reform. Inwestorzy, z równym entuzjazmem powinni wykorzystywać zawirowania na rynku do ulepszania swojego procesu inwestycyjnego.
Zdecydowanie zwyżkowa sesja na WIG20 i indeks S&P 500 flirtujący z historycznymi szczytami to dobry moment by poświęcić trochę uwagi negatywnym scenariuszom.
Meb Faber podzielił się na Twitterze zestawieniem pokazującym maksymalne roczne obsunięcia indeksu amerykańskich małych spółek. Zestawienie pokazuje, że inwestowanie z długim horyzontem czasowym wymaga sporej odporności na obsunięcia.
W raporcie o strategii inwestycyjnej Michaela Burry’ego, o którym wspominałem na Blogach Bossy znajduje się tabelka z wynikami funduszu. Inwestorzy powinni zwrócić na nią uwagę ponieważ pozwala wyrobić sobie realistyczne oczekiwania wobec inwestowania.
Medialne doniesienia o spektakularnych stopach zwrotu z inwestycji w wybrane spółki przyciągają uwagę inwestorów i potencjalnych inwestorów. Myślę, że wielu ludzi zaczyna samodzielne inwestowanie z myślą o tym, że zdołają odnaleźć następny Apple lub Amazon a w polskich warunkach CD Projekt albo Amikę.
Po ubiegłotygodniowym załamaniu na rynkach akcyjnych komentatorzy zwrócili uwagę na fakt, że rynkowe krachy mają też swoje dobre strony.
Pod koniec ubiegłego roku Cliff Asness opublikował artykuł, w którym omówił dziesięć popularnych w sektorze inwestycyjnym idei, które go irytują i których poważne traktowanie może narazić inwestorów na straty.