Skutecznosc dla opornych, część 2
Pierwszą część zakończyłem pewną zawieszoną kwestią, której wyjaśnienie przeniosłem do niniejszego wpisu.
Pierwszą część zakończyłem pewną zawieszoną kwestią, której wyjaśnienie przeniosłem do niniejszego wpisu.
Do dzisiejszego wydania naszej cotygodniowej rubryki wybrałem wykres łączący w sobie kilka wątków.
Wewnętrzna polemika między nami blogerami bossowymi to rzadkość, ale przecież nie jesteśmy wszyscy z jednej gliny ulepieni i różnimy się w zapatrywaniach na sprawy inwestycyjne.
Motywów prezentacji w moim blogu książki „Insider buy Superstock” jest dużo więcej niż samo pokazanie doboru kryteriów kupna spółek o przeogromnym potencjale wzrostu.
W części pierwszej obiecałem pokazać fundamentalne zasady, które autor książki „Insider buy Superstock” stosuje przy poszukiwaniu spółek o największym potencjale wzrostowym.
Jeśli coś wygląda w świecie finansów zbyt pięknie, zwykle włączają się nam, mam na myśli zaprawionych w bojach inwestorów i traderów, wszelkie czerwone lampki.
Nie, nie u nas, to Amerykanie śrubują rekordy w ulubionej grze analityków, spółek i inwestorów.
Wszystkie najważniejsze waluty w parach powiązanych ze złotym wykonują właśnie takie układy cen, które mniej lub bardziej można kwalifikować jako wstęp do spadków.
Udział w dyskusji na jednym zagranicznym forum uzmysłowił mi pewne dość NIEWDZIĘCZNE zjawisko: