Sztuka udanego tradingu, część 2

Recenzując książkę Birgera Schäfermeiera w -> tym wpisie obiecałem pokazać kilka z jego pomysłów w szczegółach.

Absolutnie nie robię tego z uwagi na to, jaką opinię ma on sam i jak dobre czy złe wyniki pokazuje publicznie. Interesuje mnie wyłącznie merytoryczna wartość i oryginalność popularyzowanych pomysłów.

Wpis ten przeznaczony przede wszystkim dla day-traderów.

Pierwszy pomysł dotyczy najważniejszej w tradingu sprawy – zarządzania ryzykiem, a przede wszystkim stopami obronnymi. Tutaj każde, nawet drobne usprawnienie wydają się nader cenne.

A ponieważ książka wzbudziła we mnie dość ambiwalentne uczucia (z lekką przewagą pozytywnych), lekko z niedosytem wypadło to akurat w tym punkcie. Zakładam że każdy kto po nią sięgnie trafi na podobny mur na jaki ja trafiłem z rozszyfrowaniem tego, co naprawdę autor ma na myśli. Z trudnymi tematami i tak trzeba się kiedyś zmierzyć, dlatego ułatwię to omawiając sprawę tu na blogu.

Otóż tak się składa, że jego pomysł na stop-lossa w dużej mierze pokrywa się z tym, co sam robię i propaguję, a jest to tzw. SCALING OUT, czy odwrotne skalowanie pozycji. Polega na tym, że całość pieniędzy zaangażowanych w daną transakcję dzieli się na mniejsze transze, do których mają zastosowanie inne reguły na wychodzenie z pozycji. W rezultacie wyjście odbywa się na raty. Nieco inaczej wygląda to ‘odskalowanie’ gdy pozycja jest zanurzona w stratach, inaczej gdy wchodzi w obszary zysku. W tym wypadku zaprezentuję ten pierwszy, negatywny obszar.

Przytoczę jak robi to Birger, i zaznaczę, że musiałem kilka razy czytać tę stronę w książce, zanim zrozumiałem sens tej procedury, chociaż i tak kilka detali musiałem sobie sam dopowiedzieć i nie mam przekonania, czy poprawnie. Ale może któryś z czytelników, znający bliżej temat z jego kursów, będzie  w stanie mnie ewentualnie poprawić.

Zacznijmy od tego, że on wyraźnie rozróżnia dwie odrębne grupy transakcji pod względem plasowania ich w trendzie:

1/ Pro-cykliczne

To wszystkie te, które są dokonywane zgodnie z kierunkiem trendu; spora część z nich to wejścia „wybiciowe”, a więc pozycja otwierana jest gdy rynek potwierdza trend wybiciem z dowolnie wybranego układu  cen (np. wybicie z 20 okresów).

2/ Anty-cykliczne

To transakcje dokonywane antytrendowo, a więc naprzeciwko aktualnej tendencji, mówi się o takich „łapanie spadających noży” lub „kupno korekty”.

Można ostrożnie założyć, że ryzyko nietrafienia i straty jest bardziej związane z tymi drugimi, ustawiamy się przecież wbrew rynkowi, a więc wymagają większej uwagi i zdecydowania. Wobec nich Birger używa podziału całej pozycji na 3 części i każdą z nich zamyka w innym miejscu gdy pojawiają się straty.

Zasadnicza część to „hard stop”, czyli nienegocjowalny, ostateczny stop, zwany też katastroficznym. Stawia go poza zasięgiem tzw. szumu, czyli normalnej, aktualnej zmienności. Chodzi oczywiście o to, by pozycji nie wyrzucił pierwszy lepszy ruch przeciwny. Ten stop zamyka trzecią, ostatnią część całej pozycji.

Pozostałe 2 części są zamykane wcześniej w oparciu o kryteria, których niestety on nie ujawnia lub robi to dość mgliście.

Najpierw ustala sobie tzw. ‘grace period’, czyli powiedzmy ‘okres karencji’ (albo łaski). Pozwala kursowi wyszaleć się w pierwszej fazie ruchu przeciwnego do zajętego kierunku. Jeśli jednak po tym pierwszym ruchu wstecznym jest on kontynuowany na niekorzyść, odpala stopem pierwszą część pozycji, wychodząc z rynku.

Pomiędzy tym „grace” stopem a „hard” stopem ustawia gdzieś kolejny, który zamyka drugą część pozycji. I jak wcześniej nadmieniałem, ostatnia – 3 część – wlatuje już na „hard” stopa. I tylko ów ostatni stop jest z góry wystawiany, a 2 pierwsze mają charakter manualny, czyli są przez niego odpalane własnoręcznie w razie potrzeby.

Dlaczego właśnie tak?

Powodów takich manewrów jest wiele. Dla Birgera głównym czynnikiem jest to, żeby nie stać się ofiarą polowań na stopy (on gra na kontraktach na DAX i Bundy). Market makerzy czy komputery lubią odpalać ustawione w karnecie stop-lossy żeby wygenerować dodatkowy ruch dla pozycji, którą wcześniej zajmują. Czasem jednak stopy te odpalane są najnormalniej w świecie z powodu przypadkowych ruchów rynku o niewielkim znaczeniu, generowanych przez zwykłą zmienność. Gdy nie ma stopów, nie ma polowań. Poza ostatecznym, definitywnym „hard stopem”.

W przypadku transakcji pro-cyklicznych używa on tylko pierwszego stopa (po ‘grace period’) oraz ‘hard stopa’, a więc tylko 2 raty.

Ale to oferta tylko dla tych, którzy mają luksus spędzania czasu przyklejonym do monitora. Reszta może zresztą robić to samo, ale niestety wystawiając stopy z góry.

Inne powody takich manewrów, do których dołożę swoje obserwacje z tego typu doświadczeń (pierwszy z poniższych jest Birgera):

– tak zamykana na raty pozycja w sumie kończy się niższą stratą niż zamknięcie całości na stopie ostatecznym (hard),

– jeśli odpali się tylko pierwszy lub dwa pierwsze stopy, reszta pozycji ma szansę wejść w fazę zysków,

– odczucie straty z pozycji zamykanej w mniejszych częściach wiąże się z mniejszym bólem emocjonalnym, mimo że aż w 3 fazach a nie jednej,

– mamy większe poczucie sprawczości niż bezwładnie stojące jedno zlecenie ostateczne,

– unikamy części rozrywających serce sytuacji, gdy stop zostaje odpalony na całej pozycji, a dosłownie sekundę potem rynek zawraca i podąża w stronę pierwotnych zysków,

– ruchy rynku przed ostatecznym zamknięciem na ‘hard stopie’ pozwalają na wprowadzenie dodatkowej taktyki, na przykład powrotu na rynek, jeśli rzeczywiście wraca on w obranym przez nas na wstępie kierunku.

Nie ma przeszkód, by podobne rozwiązania stosować w grze na danych dziennych. Jak również by taktykę ubogacać na szereg sposobów. Np. zamiast intuicyjnie odpalanych stopów 1 i 2, używać naturalnych punktów wsparcia na wykresie (średnie czy lokalne ekstrema). Można również zmieniać wagi poszczególnych części pozycji, np. pierwsza zamykana transza może być najmniejsza, ostatnia największa (lub odwrotnie).

Tego typu doświadczenia powinny zajmować zdecydowanie dużo więcej czasu niż pilnowanie wejścia na rynek.

—kat—

[Głosów:5    Średnia:5/5]

2 Komentarzy

  1. pit

    3 cześci jednej pozycji to nic innego jak 3 oddzielne /atomowe/ pozycje z różnym ryzykiem każda.
    Innymi słowy to uśredniona 1 pozycja

    Jedynym powodem dla którego powinno się to stosować jest wiedza empiryczna z ołówkiem w ręku , że w 100 rozdaniach efektywność 300 pozycji cząstkowych jest lepsza aniżeli założenie 100 bez dzielenia każdej /3.

    Inne hokus pokus typu odczucia, pomyłki, marsze po stopy to są tylko mniej lub bardziej prawdopodobne przesłanki ładnie pasujące do wersetów w książce prowadzące do w/wym. powodu który trzeba obliczyć by być obiektywnym.

    Dziwne ,że taki sztukmistrz jak Birger o ym nie wspomina.

  2. tip

    @pit

    "w 100 rozdaniach efektywność 300 pozycji cząstkowych jest lepsza aniżeli założenie 100 bez dzielenia każdej /3."

    *Potrzebne źródło.

    Zakładając, że prawdopodobieństwo ruchu w obu kierunkach jest jednakowe, to:
    1. Bez dzielenia:
    50% wygranych + 50 % przegranych
    Ostateczny wynik: 0
    2. Z dzieleniem:
    Liczba podziałów. [ (100*RR % * RR ) – (100*RR % * RR )] = 0
    RR oznacza stosunek zysku do ryzyka i wynikającą z tego wygraną, np. gdy TP/SL równe 3/1 to prawdopodobieństwo wygranej równej 3 jest 25%, prawdopodobieństwo przegranej równej 1 to 75% więc 0,25*3-0,75*-1 = 0
    Ostateczny wynik: 0
    Porównując obie metody wychodzi na to, że jedyną różnicę będzie robiło prawdopodobieństwo wygranej(przewaga) w poszczególnych wejściach, samo dzielenie pozycji nie przynosi korzyści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.