Czego (nie) nauczyły nas afery finansowe?
W zasadzie można było w ciemno obstawiać, że pamięć o aferze Amber Gold będzie w wielu miejscach zjawiskiem krótkotrwałym.
W zasadzie można było w ciemno obstawiać, że pamięć o aferze Amber Gold będzie w wielu miejscach zjawiskiem krótkotrwałym.
Ostatnie miesiące na GPW trudno nazwać udanymi. Rynek oglądany przez pryzmat obrotu i zmian indeksu WIG20 jawi się jako zamrożony a w bliskiej perspektywie parkiet czeka zderzenie z finalnym aktem w postaci strachu przed wygaszeniem OFE. Ciekawsze jednak zdają się być również inne procesy, które do dziś nie znalazły miejsca na blogach bossy.
Jeden z Czytelników zapytał mnie mailowo jak wykorzystać praktycznie te statystyczne strategie, które tu ostatnio publikuję.
Trwająca już ponad pięć lat hossa na amerykańskim rynku akcyjnym nazwana została najbardziej znienawidzonym rynkiem byka w historii. Wielu inwestorów, w tym miliony inwestorów indywidualnych leczących rany po ostatniej bessie, nie brało udziału w zwyżkach. Wygląda na to, że sytuacja powoli się zmienia.
Według danych GUS w Polsce jest 112 miast z liczbą mieszkańców pomiędzy 20 000 a 39 999 mieszkańców. Około 38 tysięcy osób mieszka między innymi w Piasecznie, Malborku, Mińsku Mazowieckim czy Olkuszu. 38 tysięcy osób było obecnych na dorocznym spotkaniu akcjonariuszy spółki Warrena Buffetta – Berkshire Hathaway, które odbyło się 3 maja w CenturyLink Center Omaha.
Nie wiem kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z twierdzeniem „przez większość czasu rynek porusza się w trendzie bocznym”. Na pewno było to na początku mojej przygody z giełdą, czyli w połowie lat ’90. Wydawało mi się, że mogłem je spotkać w „Sztuce spekulacji” Zenona Komara, jednej z pierwszych książek o rynku, jakie przeczytałem. Niestety nie udało mi się tam znaleźć tego stwierdzenia (jak również w nowszej wersji). W „Analizie technicznej” Murphy’ego pojawia się stwierdzenie „przynajmniej przez jedną trzecią czasu, licząc ostrożnie, ceny poruszają się wewnątrz formacji horyzontalnej”.
To może wydać się podejrzanie dziwne, ale wielkie pieniądze wracają do Emerging Markets.
Czyż uczczenie właśnie flagą nadchodzącego, tytułowego Święta nie będzie najstosowniejszym pomysłem?
W ubiegłym tygodniu do obozu zwolenników tezy o bańce spekulacyjnej w sektorze nowych technologii dołączył David Einhorn. Fundusz Einhorna otworzył krótkie pozycje na grupie spółek technologicznych a zarządzający spodziewa się, że wybrane spółki czeka nawet 90% przecena gdy rynek zacznie stosować wobec nich konwencjonalne metody wyceny.
Jeszcze jedno ćwiczenie, tym razem ma za zadanie pokazać czego statystycznie możemy się spodziewać po lukach w dół, które na akcjach są częstym zjawiskiem.