Inwestorzy indywidualni wracają na rynek akcyjny w USA?

Trwająca już ponad pięć lat hossa na amerykańskim rynku akcyjnym nazwana została najbardziej znienawidzonym rynkiem byka w historii. Wielu inwestorów, w tym miliony inwestorów indywidualnych leczących rany po ostatniej bessie, nie brało udziału w zwyżkach. Wygląda na to, że sytuacja powoli się zmienia.

Wall Street Journal poinformował, że odsetek nowych środków napływających na indywidualne konta emerytalne Amerykanów, tzw. 401 (k), które trafiają na rynek akcyjny osiągnął 67%. To najwyższa wartość od marca 2008 roku. Dla porównania, w dołku bessy w marcu 2009, wskaźnik ten wynosił 56%. Podczas szczytu poprzedniej hossy w październiku 2007 wskaźnik osiągnął 69%. WSJ donosi, że klienci doradców finansowych coraz część zwracają się do nich w celu zwiększenia ekspozycji na rynek akcyjny.

Za WSJ

Za WSJ

Na blogu Zero Hedge znalazłem inny wykres pokazujący zmianę nastawienia inwestorów indywidualnych. Dotyczy on zakupów netto amerykańskich akcji przez indywidualnych klientów banku BofAML:

Za BofAML via Zero Hedge

Za BofAML via Zero Hedge

Jak można zauważyć, od około roku inwestorzy indywidualni i inwestorzy instytucjonalni przejawiają różne nastawienie do rynku akcyjnego. Pierwsi, są kupującymi akcje, drudzy zmniejszają zaangażowanie na rynku akcyjnym.

Czy zwiększone zainteresowanie inwestorów indywidualnych rynkiem akcyjnym jest sygnałem nadchodzącego załamania? Warto zauważyć, że inwestorzy indywidualni jako całość nie posiadają umiejętności wyczuwania rynku. Analitycy stworzyli nawet pojęcie luki behawioralnej – różnicy pomiędzy stopami zwrotu rynków a stopami zwrotu inwestujących na nich inwestorów indywidualnych. Próby wyczuwania rynku obniżają wyniki inwestycyjne przeciętnego inwestora.

Dlatego sam fakt, że na jakimś etapie hossy inwestorzy indywidualni decydują się aktywniej inwestować na rynku akcyjnym nie powinien nikogo dziwić. Inwestorzy indywidualni z jednej strony coraz słabiej pamiętają ból strat z lat 2007-2009, a z drugiej strony są coraz bardziej sfrustrowani nieuczestniczeniem w zyskach z lat 2009-2014. To zrozumiałe, że część z nich wraca na rynek akcyjny lub zwiększa na nim swoje zaangażowanie. Jeśli publikowane ostatnio dane trafnie oddają zachowanie drobnych inwestorów to można traktować je jako oznakę dojrzałości trendu wzrostowego. Istnieje natomiast istotna różnica pomiędzy wejściem hossy w dojrzałą fazę a załamaniem. Te dwa zjawiska może oddzielać istotny z punktu widzenia inwestorów okres czasu.

[Głosów:32    Średnia:4.8/5]

4 Komentarzy

  1. MZ

    takich sygnałów, potwierdzających powrót inwestorów indywidualnych, jest więcej, np. dane AAII via zerohedge:
    http://www.zerohedge.com/news/2014-04-17/if-smart-money-selling-whos-buying

    poziom gotówki na wieloletnich minimach, obligacje średnio a w akcje prawie rekordowe zaangażowanie
    czytałem też wypowiedzi szefów firm brokerskich obsługujących drobnych inwestorów np. Ameritrade – i ton był jednoznaczny: od jesieni 2013 prowizje są coraz większe, styczeń-luty 2014 to dynamika przychodów rzędu 20-30%, często były to rekordowe przychody ostatnich lat…

  2. miś

    FED przykreca kurek a indywidualni wracają na rynek. to sie nazywa faktycznie wyczucie rynku.

  3. deli deli

    Cieszy mnie Trystero,że to wyłapałeś. Ta moda zza oceanu idzie do nas. Sygnalizowałem ten miły obròt rzeczy w ubiegłym roku w wymianie z Dorotą.Czy to zapowiedź korekty na rynkach? Nie kojarzmy w ten sposòb.Mamy pod ręką ciekawszy i bardziej precyzyjny serwis dla prognozowania szczytu i koryta.

  4. deli deli

    Indywidualni
    Polska Grupa Energetyczna odsłana Wam dzisiaj perspektywę;
    skąd to jeszcze niedawno wyszliśmy, gdzie jesteśmy’ co mamy do stracenia a co możemy zyskać i dokąd w imię Najwyższych Oczekiwań będziemy podążać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *