Rynkowe dogmaty, część 3
Kto ma największy wpływ na kursy giełdowe i czym się kieruje w swoich decyzjach?
Kto ma największy wpływ na kursy giełdowe i czym się kieruje w swoich decyzjach?
Osiem poprzednich części poświęciłem na opis tego, jak detal przejął stery na Wall Street i przekształcił sens samej giełdy. Pora jednak zadać najważniejsze pytanie: co to wszystko oznacza dla przyszłości rynku i dla naszych portfeli?
Detaliczni inwestorzy kupujący każdy dołek, co opisywałem w pierwszej części, to nie jest mimo wszystko największa siła dająca napęd cenom akcji z ich strony. Siła, która jeszcze kilka lat temu nie miała większego znaczenia.
Detaliczni inwestorzy jako mniej poinformowani i posiadający mniej wiedzy byli od zawsze traktowani jak mięso armatnie na giełdzie. Ten rok dobitnie pokazuje znaczącą zmianę.
Pod koniec marca Howard Lindzon opublikował tekst, w którym uznał przyciąganą uwagę za czwartą klasę aktywów, obok akcji, obligacji i surowców.
Zachodnie media zwróciły uwagę na indyjski rynek opcji ponieważ ten wątek pojawił się w procesie jaki firma inwestycyjna Jane Street wytoczyła dwóm byłym pracownikom i ich nowemu pracodawcy – firmie inwestycyjnej Millennium Management.
Od czasu do czasu naukowcy publikują badania, w których pokazują coś absolutnie oczywistego a postronni obserwatorzy i opinia publiczna mają z tego uciechę. W pierwszym spojrzeniu jest tak z badaniem, o którym piszę w niniejszym tekście: po żmudnej analizie badacze doszli do wniosku, że zniesienie prowizji za transakcje na rynku akcyjnym sprawiło, że drobni inwestorzy zaczęli zawierać więcej transakcji.
Przez kilkadziesiąt lat po II wojnie światowej rzeczywistość w państwach Zachodu wyglądała tak, że każde pokolenie mogło oczekiwać, że będzie zamożniejsze od pokolenia swoich rodziców a pokolenie ich dzieci wskoczy na kolejny, wyższy poziom standardu życia.
W mojej prywatnej galerii dziwów i dysonansów obecnie poczesne miejsce zajmuje to, jak twardo i bez paniki zachowali się detaliczni inwestorzy w reakcji na tegoroczne spadki cen akcji.
Za każdym razem gdy zagłębiam się w historię rynku finansowego dochodzę do wniosku, że „wszystko już było”. Kluczowe trendy i tendencje, które dziś obserwujemy towarzyszyły rynkowi od jego początków.