Nowości książkowe raz jeszcze
?Mniej rozbudowany scenariusz zdarzeń ludzie określają jako mniej prawdopodobny, albowiem wszyscy lubujemy się w detalach i im więcej szczegółów zawiera jakaś historia, tym bardziej brzmi ona dla nas wiarygodnie„.
?Mniej rozbudowany scenariusz zdarzeń ludzie określają jako mniej prawdopodobny, albowiem wszyscy lubujemy się w detalach i im więcej szczegółów zawiera jakaś historia, tym bardziej brzmi ona dla nas wiarygodnie„.
Aktywne działanie na rynku nie ma sensu, bo większość inwestorów nie jest w stanie pokonać indeksu. W związku z tym lepsza jest strategia kup i trzymaj – najlepiej w formie funduszu indeksowego. Tak w skrócie brzmi stanowisko części obserwatorów rynku, które chyba najbardziej spopularyzował Burton Malkiel w „Błądząc po Wall Street”, zaś po raz kolejny przypomniało mi się, dzięki lekturze „Twój mózg, twoje pieniądze” J. Zweiga.
Spotkałem się niedawno z pieszczotliwym określeniem znanej gazety zajmującej się rynkiem finansowym – „Pudelek Biznesu”. To dość dobre określnie na opisanie formuły, którą ostatnio ów dziennik obrał (formuła ta zmieniała się już kilkakrotnie w ostatnich latach). Niestety wraz z przyjęciem linii „brukowca rynku kapitałowego” pojawiają się pewne problemy.
Nie tylko o swoje dochody z horrendalnego haraczu nakładanego na przymusowe składki od każdego z nas, ale również o umożliwienie inwestowania na zagranicznych rynkach. Ciekawe, że nie widzę zadawania przez dziennikarzy trudnych pytań dotyczących tych inwestycji, wszyscy idą ślepo za argumentacją OFE, że od tej pory „będziemy jeszcze bardziej efektywni”. Albo jeszcze inaczej: „gdybyśmy mogli inwestować za granicą, to dopiero byście zobaczyli”.
Przez bardzo krótki moment pracowałem wspólnie z Tomkiem Jachimkiem. To znaczy nie występowałem na scenie w skeczach kabaretowych, tylko on pracował (to bardzo duże słowo) w Parkiecie.
KIlka lat temu (wydaje mi się, że było to ok. 1996-1998, niestety nie mam wszystkich swoich starych felietonów z Parkietu) władze pewnej spółki rosyjskiej związana z przemysłem naftowym dość brutalnie rozprawiła z inwestorami z Londynu.
24 kwietnia 2008 na rynku New Connect zadebiutowała spółka Perfect Line. Według informacji ze stron internetowych – spółka funkcjonowała od 2000 roku. Na chwilę „oddajmy głos” samej spółce:
„Od początku działalności naszym celem jest dostarczanie profesjonalnych, zapewniających wysoki standard i jakość usług, tak aby były one jak najlepiej wykorzystane w codziennej działalności naszych Klientów.
Zdobyte doświadczenie i właściwie dobrana kadra pozwoliły nam na wypracowanie optymalnego modelu współpracy. Ponad 900 Klientów biznesowych, między innymi z sektorów bankowo-finansowych, państwowych, komercyjnych i prywatnych oraz wielu Klientów indywidualnych korzysta obecnie z oferty firmy.”
Kilka tygodni temu, w Gazecie Wyborczej ukazał się tekst Mirosława Czecha pt. „Opcja kompromitacja”. Czytając ten materiał coraz bardziej wytrzeszczałem oczy.
I
„Istota problemu nie polega na tym, że polska gospodarka jest niewrażliwa na światowy kryzys. Oczywiście, gdy Zachodnia Europa wpada w recesję, my odczuwamy to w postaci wolniejszego wzrostu. Ale jednocześnie tak się szczęśliwie składa, że dzięki sukcesowi transformacji i członkostwu w Unii akurat w tych trudnych latach możemy liczyć na dodatkowy wiatr w żagle, który powinien nam pozwolić na utrzymanie całkiem przyzwoitej – na tle reszty świata – dynamiki rozwoju.
Nie zabierajcie nam zysków, krzyczą towarzystwa emerytalne głosem Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Niewiele zarobicie dzięki zmniejszeniu stawek prowizyjnych („już my wam to zagwarantujemy”, zdają się mówić w domyśle), ale MY stracimy. No jak możecie!!
Wiemy już, że zamiast wakacji emerytalnych na Hawajach, będą wakacje z nogami w misce na tle fototapety (jedna z danych reklam OFE pokazywała ten lepszy scenariusz, ale wiemy jak reklama ma się do rzeczywistości). OFE już nie ukrywają i nie obiecują złotych gór. Naszego bytu nie poprawią, więc walczą teraz o własny.