Rynkowe dogmaty, część 6
W poprzedniej części padła kwestia profesorów ekonomii, którzy zostali zrównani z fryzjerami w nierozumieniu rynków. Poniżej pokażę jak niemądra jest to teza.
W poprzedniej części padła kwestia profesorów ekonomii, którzy zostali zrównani z fryzjerami w nierozumieniu rynków. Poniżej pokażę jak niemądra jest to teza.
W tym tygodniu inwestorom nie potrzebne były żadne inne newsy poza notowaniami cen ropy. A ta jest droga. Dlaczego i co to oznacza dla świata i giełd?
Czy giełda zachowuje się nieracjonalnie? A może to nieracjonalne są oczekiwania inwestorów?
To wcale nie jest trywialne pytanie: na czym tak naprawdę polega skuteczne inwestowanie od strony analityczno-decyzyjnej?
Kto ma największy wpływ na kursy giełdowe i czym się kieruje w swoich decyzjach?
Jaką naprawdę rolę w inwestycyjnym sukcesie na giełdzie odgrywa doświadczenie?
Inspiracją do poniższego tekstu (i kolejnych) stał się refleksyjny wpis jednego z inwestorów na X.com, którego znamy ze wzajemnych odwiedzin na profilach.
W ostatniej części tego cyklu kilka zdań o bardziej dynamicznych rodzajach benchmarków, dopasowanych do realnych działań w pasywnym inwestowaniu.
Ostatnia słabość big-techów amerykańskich obnaża pewien rynkowy paradoks.
Co staje się benchmarkiem w pasywnym inwestowaniu, gdy wybieramy mix ETF-ów polskich i zagranicznych?