I znów o edukacji

Podstawowa konstrukcja obligacji przedsiębiorstw jest względnie prosta. Emitent tych instrumentów zobowiązuje się wypłacać określony procent wartości nominalnej w wyznaczonych dniach i spłacić nominał w dniu wykupu. Jeśli nie zapłaci wartości nominalnej lub odsetek, gdy są one wymagalne, inwestorzy mogą zwrócić się do sądu z roszczeniem wobec emitenta. […]

Zobowiązania emitentów obligacji oraz prawa ich posiadaczy są szczegółowo ustalane w memorandów inwestycyjnym stanowiącym rodzaj kontraktu. Jeśli posiadaczowi obligacji dano by do przeczytania treść całego kontraktu, miały duże kłopoty z jego zrozumieniem i okresowym kontrolowaniem, czy emitent przestrzega zawartych w nim ustaleń. Najczęściej większość tych problemów rozwiązuje się, włączając do kontraktu stronę trzecią  – instytucję powierniczą. […]

Ocena potencjalnej rekompensaty za inwestowanie w ten segment rynku wymaga nie tylko zrozumienia wskaźników strat i niedotrzymanych zobowiązań, ale również znajomości całkowitych stóp zwrotu w różnych horyzontach inwestycyjnych.

[…]

Żadne z badań nie wydaje się sugerować, że inwestowanie na rynku obligacji śmieciowych/wysokodochodowych przynosi wyjątkowe zyski. […] W długim okresie dochodowość tych obligacji była wyższa niż obligacji o charakterze inwestycyjnym i obligacji skarbowych, ale niższa niż akcji. Z tego względu wszelkie stwierdzenia o wyjątkowej rentowności papierów dłużnych o charakterze spekulacyjnym należy traktować z dużą ostrożnością.

Czytaj dalej >

Jak zbankrutowały Stany Zjednoczone

W 1933 r. amerykański rząd ogłosił bankructwo tzn. wydał akt prawny którego skutkiem było zmniejszenie wartości, także rządowych długów, o 40 proc. – pisze Sebastian Edwards w książce .„American Default: The Untold Story of FDR, the Supreme Court, and the Battle over Gold”.

Czytaj dalej >

Taxus baccata

Marzeniem wielu spółek jest szybkie i łatwe pozbycie się różnych kłopotów. Kłopotliwych zobowiązań, nietrafionych papierów, złych długów. Najlepiej byłoby wyczyścić księgi firmy z tego rodzaju zapisów i mieć święty spokój. Oczywiście zasady rachunkowości i księgowości uniemożliwiają proste pozbycie się różnego rodzaju nietrafionych inwestycji lub po prostu strat. Można sobie wyobrazić, że gdyby było to możliwe wokół wielu spółek pączkowałyby różnego rodzaju „spółki celowe”, w których ukrywano by niepożądane w bliansie spółki głównej zobowiązania.

Czytaj dalej >

Bezpieczny jak inwestycja

Redaktor to ktoś, kto oddziela ziarna od plew, a potem drukuje… plewy.

Lubię to zdanie Adlaia Stevensona (w polskich źródłach pojawiało się w nieco zmienionej formie). Pochodzi z 1964 roku, gdy jeszcze nie było internetu, ale już było dziennikarstwo. Dobre i złe. Dociekliwie i wybiórcze. Rzetelne i plotkarskie. W zasadzie nic się w tym względzie nie zmieniło. A może nawet nieco inaczej, w Polsce w ostatnich kilkunastu latach przerabiamy gwałtowne staczanie się poziomu dziennikarstwa i różnych chorób, których doświadczało ono w historii w krajach rozwiniętych. Chciałbym wierzyć, że kiedyś się to zatrzyma i zacznie się budowa jakości. Choćby nawet miała ona stanowić tylko kilka procent całości dziennikarstwa.

Czytaj dalej >

‘Wszyscy ludzie powinni krótko sprzedawać amerykańskie obligacje’

W strumieniu mojego Twittera pojawił się odnośnik do tekstu, w którym w sierpniu 2010 roku Barry Ritholtz zastanawiał się czy amerykańskie obligacje znajdują się w fazie bańki spekulacyjnej. Ritholtz sprawdził, którzy komentatorzy i analitycy popierają hipotezę spekulacyjnego bąbla,  a którzy argumentują, że spekulacyjnej gorączki na rynku amerykańskich obligacji nie ma.

Czytaj dalej >