Obracał bez mrugnięcia okiem 270 mld USD aktywów, nazywano go „królem obligacji”. Kiedy jednak żona złożyła pozew o rozwód, nerwy mu puściły. Mowa o Billu Grossie. Jego życie opisuje Mary Childs w książce „The Bond King: How One Man Made a Market, Built an Empire, and Lost It All”.

Jak opisuje autorka w publikacji (jej polski tytuł to „Król obligacji: jak jeden człowiek stworzył rynek, zbudował imperium i wszystko stracił”) w latach 70. nikt nie chciał być zarządzającym portfelem, bez względu na to, czy chodziło o akcje czy obligacje. „Prawdziwe pieniądze były w dziale sprzedaży” – wspomina Gross w książce. Zarządzający portfelem zarabiał wówczas 15 tys. USD rocznie, sprzedawca 100 tys. USD i więcej.

Ale handel obligacjami zaczął nabierać tempa dzięki wysokiej inflacji. Leżące w skarbcach, jeszcze wówczas w formie papierowego dokumentu, obligacje traciły na wartości. Firma ubezpieczeniowa Pacific Mutual, w której wówczas Gross pracował, zdecydowała się więc zaryzykować. Gross dostał 5 mln USD, by przetestować swoją strategię i udowodnić, że w ten sposób da się zarabiać pieniądze.

To wówczas założył Pacific Investment Managment Company, w skrócie PIMCO. Pomysł, na którym Gross zbił fortunę i dzięki któremu stał się sławny był prosty: handlować obligacjami. Kupować przynoszące, jego zdaniem wyższe zyski, a sprzedawać te mające gorsze perspektywy. Wbrew pozorom był to wówczas pomysł rewolucyjny. Wielkie instytucji kupowały obligacje licząc na stabilny, regularny dochód, a nie po to by nimi spekulować. Pomysł Grossa zaczął szybko przynosić dochody.

A za nimi przyszli kolejni klienci, głównie fundusze emerytalne, tak że 1987 r. firma zarządzała 15 mld USD. Co ciekawe, odwagę by spekulować obligacjami Gross nabył w kasynach. W 1966 r. 22-letni wówczas Gross miał wypadek samochodowy, po którym większość rok spędził w szpitalach. Nudząc się leżąc na oddziale zaczął czytać książkę, którą kupił sobie, gdy stracił 50 USD grając w karcianą grę hazardową Black Jack(nazywaną także 21).

Chodziło o „Beat the Dealer:” A Winning Strategy for The Game of 21”(„Pokonać kasyno: wygrywająca strategia w grę zwaną 21”). Po przeczytaniu publikacji zaczął „na sucho” testować to, czego się z niej nauczył. Wreszcie doszedł do wniosku, że musi się sprawdzić w prawdziwym kasynie. Wziął zaoszczędzone 200 USD i ruszył do Las Vegas. Patrzył na zapatrzonych ludzi grających na automatach i przegrywających całe pensje i czuł się od nich lepszy. W końcu oni bezmyślnie wciskali guzki. On miał opracowaną naukową strategie, która musiała działać.

I faktycznie pomnożył kapitał, choć milionerem nie został. Gdy zaczynał zbyt często wygrywać podchodził do niego osiłek, który informował go że właściciele kasyna nie życzą sobie go więcej oglądać. Ale dzięki hazardowi nauczył się czegoś znacznie cenniejszego – jak zarządzać ryzykiem i jak kontrolować emocje. To czego nauczył się w kasynie Gross wykorzystał później w spekulacjach obligacjami. Ale największy swój sukces odniósł już w XXI w.

W 2010 r. Morningstar ogłosił Billa Grossa „Menadżerem dziesięciolecia” w kategorii zarządzania portfelem papierów wartościowych o stałym dochodzie. Jego fundusz Total Return w ciągu dekady przyniósł klientom średnio 7,7 proc. rocznie. Duży w tym udział miało to jak Gross przeprowadził aktywa swoich klientów przez kryzys finansowy 2008 r. Autora poświęca temu okresowi w biografii inwestora sporo miejsca.

O tym też opowiada pierwszy rozdział książki „The Housing Project”(„Projekt mieszkaniowy”). Dowiem się z niego m.in. jak to już w 2005 r. Gross miał wrażenie, że coś z rynkiem nie jest tak. Uznając, że dane statystyczne nie oddają w pełni tego co się dzieje w gospodarce, wysłał swoich pracowników, by udawali zainteresowanych kupnem domów i spróbowali wydobyć więcej informacji.

Dane, które dostarczyli jego ludzie utwierdziły inwestora w przekonaniu, że ciągłe rekordy cen domów są nie do utrzymania w długim terminie. Kiedyś rekordowo niskie stopy procentowe zaczną rosnąć, a wówczas spłacający kredyty zaczną mieć problemy z ich spłatą, co doprowadzi do spowolnienia gospodarczego. W maju 2006 r. PIMCO opublikował „Raport o rynku nieruchomości”, w którym Gross wyłożył swoje poglądy na ten temat.

Za raportem poszła zmiana strategii inwestycyjnej. Inwestor założył, że Fannie Mae i Freddie Mac, firmy zajmujące się skupowaniem papierów wartościowych których zabezpieczeniem były kredyty hipoteczne, zostaną uratowane przed problemami finansowymi przez rząd USA. I kiedy inni inwestorzy sprzedawali ich obligacje, Gross je kupował (w 2007 r. stanowiły one 60 proc. portfela w jego funduszu Total Return).

Początkowo strategia ta sprawiła, że PIMCO zaczął negatywnie odstawać od konkurencji pod względem stopy zwrotu. Ale pójście wbrew większości opłaciło się, kiedy zaczął się kryzys. Wynik za 2007 r. sprawił, że Gross dostał od Morningstara nagrodę „Menadżera roku”. „The Bond King” to jednak nie tylko opisy inwestycyjnych przygód Billa Grossa. To także jego biografia zawierająca wiele prywatnych wątków, które pozwalają coś więcej powiedzieć o tym jakim jest człowiekiem.

Być może w czasie transakcji inwestycyjnych potrafił utrzymać nerwy na wodzy. Ale źle zniósł, gdy żona złożyła pozew o rozwód z nim. Miał rzekomo opryskać cały dom, który należał się małżonce aerozolami o zapachu wymiocin. Powsadzał martwe ryby do kanałów wentylacyjnych, przeciął kabel od urządzenia do ćwiczenia joggingu w domu, poucinał głowy kwiatom, powydrapywał oczy i pyszczki na portretach kotów namalowanych przez byłą małżonkę.

We wrześniu 2020 r. opublikował tekst „Perspektywy inwestycyjne” w formie materiałów dla prasy zatytułowanych „wytatuowany”. Napisał w nich, że jego najmłodsze dziecko, to którego matką była żona z którą się rozwodził, jest „wytatuowaną czarną owcą” w rodzinie. W tym czasie rozpoczął też awanturę z sąsiadem, która się skończyła przegraną przez niego sprawą sądową. Sąsiad zarzucał Grossowi m.in. złośliwe puszczanie w okolicach północy głośnej muzyki.

Rok wcześniej Gross ogłosił w telewizji, że cierpi na syndrom Aspergera, zaburzenie rozwoju ze spektrum autyzmu, którego jednym z możliwych objawów są trudności w interakcji społecznej. Gross zdiagnozował się sam po przeczytaniu książki „Big short” Michaela Lewisa, choć twierdzi że tę diagnozę potwierdził mu także psychiatra.

Bill Gross nie wydaje mi się jakimś szczególnie ciekawym zarządzającym. Mimo wszystko w „The Bond King” udało się jednak autorce przedstawić go w interesujący sposób. Twierdzi ona, że latami zbierała materiały do publikacji i weryfikowała je. Do tego stopnia, że zaczęły pojawiać się plotki, że dostała 10 mln USD, by zebranych materiałów nie publikować.

Nie mam wrażenia, by w książce były tak kompromitujące materiały, by uzasadniać taką łapówkę za brak publikacji. Ot kolejna biografia inwestora, która odcisnął swoje piętno na amerykańskim i światowym rynku kapitałowym.

Gross nie jest w mojej opini na tyle ciekawą osobą, by każdy interesujący się rynkiem inwestycji musiał ją przeczytać. Jeżeli jednak ktoś szukał informacji o Grossie to „The Bond King” będzie dobrym wyborem. Podsumowując: polecam tylko zainteresowanym rynkiem obligacji albo Billem Grossem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *