Czego oczekiwać od dywersyfikacji geograficznej?
Dzień, w którym WIG20USD czyli WIG20 wyrażony w dolarach, zyskał 9% to dobry moment by rozważyć czego należy i nie należy oczekiwać od dywersyfikacji geograficznej.
Dzień, w którym WIG20USD czyli WIG20 wyrażony w dolarach, zyskał 9% to dobry moment by rozważyć czego należy i nie należy oczekiwać od dywersyfikacji geograficznej.
Nie ma powodu by ignorować fakt, że wydarzenia ostatnich dwóch tygodni uświadomiły milionom ludzi, zwłaszcza w Europie Centralnej, że życie w Europie w XXI wieku nie zawiera gwarancji, że spędzi się je relatywnie bezpiecznie i w relatywnym dobrobycie.
Dla wielu ludzi, także tych twardo stąpających po ziemi, historia, która miała skończyć się trzy dekady temu pojawiła się w ich życiu na nowo.
W tym momencie bardzo trudno jest określić skalę tąpnięcia na rosyjskim rynku akcyjnym. Wynika to z faktu, że główny rynek dla rosyjskich akcji czyli giełda w Moskwie nie działa od kilu dni. Jak widać idea „nie ma notowań, nie ma straty” ciągle znajduje zwolenników.
W czwartek 24 lutego inwestorzy w Polsce ponownie przeżyli pandemiczny krach sprzed dwóch lat. WIG20 stracił niemal 11% a dochodzące do 20% spadki na blue chipach nie były rzadkością.
Za nami interesująca sesja na GPW. Nie tylko dlatego, że obserwowaliśmy okazały rajd od porannych minimów. Kontrakty na WIG20 od porannego dołka zyskały niemal 7%, a WIG20 niemal 6%.
Zakończyło się, bez powodzenia, wezwanie grupy inwestorów na akcje spółki deweloperskiej Develia. Wezwanie, które zapewne przejdzie do historii warszawskiego rynku bo wzywającym nie udało się nabyć akcji mimo dwukrotnego podniesienia ceny.
Na dzisiejszej sesji akcje Mercatora były notowane na poziomie poniżej 60 zł po raz pierwszy od czerwca 2020 roku. Obecna cena akcji producenta lateksowych rękawiczek jest więc niemal 13 razy niższa w czasie szczytu pandemicznej hossy.
Komentatorzy rynkowi często używają określenia „rynek wspina się po ścianie strachu” na określenie sytuacji, w której rynek akcyjny rośnie mimo negatywnego otoczenia ekonomicznego i zniechęcającego strumienia informacji ze spółek i z gospodarki.
Przyznam szczerze, że gdyby wczoraj zapytano mnie jak spisywały się ukraińskie spółki w czasie kryzysu politycznego, separatystycznego i międzynarodowego w 2013 i 2014 roku to nie potrafiłbym udzielić dokładnej odpowiedzi. Zakładałbym, że wykazały sporą relatywną słabość np. do WIG ale nie potrafiłbym nakreślić rozmiarów tej słabości.
Zamieszanie wokół Joe Rogana osiągnęło taki poziom, że temat, za sprawą Grzegorza Zalewskiego, dotarł na platformę blogów inwestycyjnych na niewielkim rynku finansowym.