W czwartek 24 lutego inwestorzy w Polsce ponownie przeżyli pandemiczny krach sprzed dwóch lat. WIG20 stracił niemal 11% a dochodzące do 20% spadki na blue chipach nie były rzadkością.

Podobnie jak w czasie pandemicznego krachu jeszcze bardziej nerwowo było na małych i średnich spółkach. W tym segmencie obserwowaliśmy spółki spadające w pewnym momencie 30% i równoważone przy niemal pustej części arkusza z ofertami kupna.

Nie jestem zaskoczony tym że gwałtowność spadków, determinacja sprzedających i doniosłość wydarzenia, na które reagował rynek skłoniła część inwestorów do kapitulacji i sprzedania albo zredukowania wielu pozycji w portfelu. Myślę, że konwencjonalna wojna, jakiej nie było w Europie od ponad 70 lat i tocząca się w sąsiadującym z Polską państwie, mogła bardziej zaniepokoić inwestorów niż globalna pandemia i lockdowny.

Po zakończeniu piątkowej sesji, w której WIG20 zyskał 8,5% a wiele spółek odrobiło wszystkie straty z czwartku, pomyślałem o sprzedających dzień wcześniej inwestorach i stwierdziłem, że mogą się czuć jakby mocno oberwali kolanem w brzuch. Po kilku sesjach trwającego tygodnia to uczucie może być jeszcze silniejsze i jeszcze bardziej uciążliwe. Tak wygląda zestawienie zmian spółek z GPW od czwartkowego minimum do środowego zamknięcia:

Nawet po pominięciu segmentu WIG Zaopatrzenie Obronne liczba spółek z ponad 20% wzrostem od czwartkowego minimum (łącznie 90 walorów) robi wrażenie.

Poruszam tę kwestię ponieważ ilustruje ona dwa ważne zagadnienia inwestycyjne. Po pierwsze pokazuje dlaczego o inwestowaniu, a zwłaszcza aktywnym inwestowaniu, mówi się, że jest proste ale nie łatwe. Aktywna obecność na rynku finansowym niemal gwarantuje, że inwestor będzie się regularnie czuł jak ostatni kretyn. Na przykład wtedy gdy panicznie zamknie pozycje na sesji wyprzedaży by następnego dnia obserwować jak kursy wracają do poziomów sprzed tąpnięcia albo wtedy gdy przegapi spółki rozpoczynające spektakularny rajd a potem bezsilnie przygląda się jak w kilka sesji robią kilkaset procentową zwyżkę.

Takie momenty są częścią aktywnego inwestowania, ceną jaką płaci się za ambicje osiągania stóp zwrotu lepszych niż rynkowe. Zakładam, że w zależności od osobowości poszczególni inwestorzy są lepiej lub gorzej przystosowani do znoszenia tego dyskomfortu. W moich życiowych priorytetach wysoko stawiam dobre samopoczucie dlatego traktuje umiejętność znoszenia wspomnianego dyskomfortu jako ważny czynnik decydujący czy aktywne inwestowanie jest dla kogoś dobrą ideą czy złą.

Poprzednie zdanie bezpośrednio łączę z przekonaniem, że aktywne inwestowanie nie jest dla wszystkich ludzi i dojście do wniosku, że korzyści, które oferuje nie są adekwatne do wkładanego wysiłku nie jest nigdy oznaką słabości. To tak jakby myśleć, że trzeba koniecznie samemu naprawiać swój samochód. Można to robić jeśli sprawia to komuś frajdę ale równie dobrze można odstawiać samochód do warsztatu.

Wydarzenia z ostatnich kilku sesji pokazują też dobitnie, że w momencie, w którym na rynku dzieją się już gwałtowne rzeczy jest już z reguły za późno na duże zmiany w portfelu. Odpowiednie decyzje, odpowiednie przygotowania powinny zostać podjęte wcześniej.

Oczywiście na rynku jest sporo losowości więc część impulsywnych decyzji podjętych pod wpływem silnych emocji, często nie tylko rynkowych jak w obecnym czasie, może się okazać zyskowna. Natomiast z punktu widzenia procesu inwestycyjnego gruntowne przebudowywanie portfela na sesji z 11% spadkiem jest spóźnioną decyzją inwestycyjną.

Informacje o ryzyku wybuchu na Ukrainie intensywnego konfliktu o dużej skali były dostępne na kilka, kilkanaście dni przed początkiem działań zbrojnych. Inwestorzy powinni też oczekiwać, że taki scenariusz spowoduje na rynkach finansowych poważne risk-off, zwłaszcza na rynkach z regionu konfliktu. Tak więc jeśli inwestor dopiero w czasie czwartkowej przeceny zdecydował się na gruntowną przebudowę portfela czy wyjście z rynku to najwyraźniej przeszacował swoją odporność na obsunięcia i swoją odporność na około rynkowy stres.

Nie jest to uwaga pocieszająca dla inwestorów, którzy w czwartek dokonywali emocjonalnie motywowanej sprzedaży ale ich zachowanie jest ilustracją reguły, że właściwym czasem na przygotowanie się na bessę czy gwałtowne tąpnięcie jest okres przed wystąpieniem tych zjawisk. W praktyce oznacza to mniejszą ekspozycję na akcje niż taką, którą inwestor jest w stanie emocjonalnie zarządzać w „dobrych czasach”.

1 Komentarz

  1. Marcin

    Wojna w byłej Jugosławii się kłania i inne potem. Trochę autor odleciał z tym brakiem wojny konwencjonalnej w Europie od 70 lat…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *