Wzorce inwestycyjne, część 13
Losowość opisywana przeze mnie w poprzedniej części, która potrafi położyć skuteczność działania każdego wzorca w praktyce, trafiła na ścianę niepełnego zrozumienia. Takie głosy dostałem przez kilka kanałów.
Losowość opisywana przeze mnie w poprzedniej części, która potrafi położyć skuteczność działania każdego wzorca w praktyce, trafiła na ścianę niepełnego zrozumienia. Takie głosy dostałem przez kilka kanałów.
Warren Buffett w starym, dobrym stylu nadal nieźle wyczuwa gdzie jest dobry interes do zainwestowania, choć może czasem bywa odwrotnie – tam gdzie on inwestuje, tam okazja sama się tworzy, dlatego mówi się o jego ‚złotym dotyku’ (udowodnionym statystycznie).
Gotówka w funduszach rynku pieniężnego i na lokatach w USA przyrosła w gwałtownym tempie przez ostatni rok, a inwestujący w akcje prorokują, że wkrótce wróci na rynek akcyjny i da mu rakietowy napęd.
Pewna rzadko dostrzegana i niedoceniana właściwość procesu inwestycyjnego potrafi z ogromną siłą wprowadzić wiele chaosu w działanie wzorców inwestycyjnych.
Jej nazwa to:
LOSOWOŚĆ
Jeśli coś w inwestowaniu jest uznaniowe, to z pewnością wiąże się z problemami wyboru.
Czy jeśli jakieś zachowania rynku są powtarzalne, to wystarczy to do prognozowania zmian i zarabiania na tych prognozach?
To w giełdzie wielu upatruje swoje szanse zyskania wolności finansowej, czasem rzucając nawet pracę, albo przynajmniej marząc o takim ruchu. Czy słusznie?
Co roku z ciekawością przeglądam raport „Polak inwestor”, ale pierwszy raz zdecydowałem się, żeby publicznie dodać swój do niego komentarz. Czuję bowiem niedosyt komentarzy w samym raporcie.
Kto nadaje się do roli autorytetu w branży finansowej? Czy zarobienie milionów lub głośne nazwisko są dobrymi kryteriami dla tego celu?
Wracam do wykresu pokazującego przebieg wszystkich hoss na WIG, tym razem w nieco zmodyfikowanej formie i świeżymi danymi.