Wzorce inwestycyjne, część 10

Czy jeśli jakieś zachowania rynku są powtarzalne, to wystarczy to do prognozowania zmian i zarabiania na tych prognozach?

Tematy prezentowane w tym cyklu do tej pory:

WADY WZORCÓW INWESTYCYJNYCH i PROBLEMY ICH UŻYCIA c.d.

     7. Chybiony cel

Intuicyjnie wiemy znakomicie do czego służą nam, inwestorom, wzorce inwestycyjne, czyli powtarzalne zjawiska na rynkach w: danych, wykresach, statystykach, reakcjach, zachowaniach inwestorów,  szczególnych zdarzeniach, cyklach, modach i trendach, anomaliach, wycenach itd.

Po prostu próbujemy je namierzyć, opisać i zaadaptować do własnych potrzeb inwestycyjnych. Odbywa się to w obrębie kilku możliwych opcji działań:

   a/ Transfer wiedzy otwarty

Najbardziej popularna ścieżka, czyli zdobywanie wiedzy o wzorcach z podręczników, poradników, serwisów internetowych, filmów, webinarów, grup dyskusyjnych itd. To transfer ułomny jak wskazywałem wcześniej w części 7, ale najbardziej dostępny i popularny.

   b/ Transfer wiedzy prywatny

U nas na bardzo skromnym etapie, ale w USA to popularna ścieżka, wrosła w tamtejszy kulturowy krajobraz. Po prostu wyszukuje się mentora, którym może być też firma, i korzysta z jego wydestylowanej wiedzy i doświadczeń. To mogą być uznani traderzy, firmy typu prop-trading, po molochy typu trading desk w Goldman Sachs.

   c/ Indywidualna, świadoma edukacja i kreacja

Z jednej strony to stopień wyżej niż transfer wiedzy otwarty wskazany wyżej, a więc na bazie dostępnej i przyswojonej wiedzy tworzenie własnych rozwiązań przez poszukiwanie wzorców i sposobów ich zastosowań (np. w konstruowaniu własnych systemów transakcyjnych).

Z drugiej strony, ponieważ nie istnieje żaden przymus korzystania z otwartego transferu wiedzy, można od zera przystąpić do analizy rynków znanymi sobie wcześniej sposobami lub je tworzyć eksperymentalnie. Może i jest to wymyślanie koła, ale za to pozbawione całego bagażu szumu, scamu i wąskich gardeł, którym obciążony jest transfer publiczny.

Znam człowieka, który dysponując wiedzą statystyczną wymyślił swoją własną wersję A.T., nie wiedząc nawet, że taki rodzaj analizy danych na wykresie już istnieje. I jego wersja faktycznie była pozbawiona bezużytecznych naleciałości i dobrze przetestowana.

   d/ Indywidualna, podświadoma edukacja i kreacja

Zdarza się bardzo często, szczególnie początkującym, że próbują okiełznać rynki na swój własny, nie do końca świadomy sposób. Podświadomie, niemal zawsze szukają powtarzalnych wzorców, bo tak działa mózg, ale nie zawsze chcą czy próbują wpasować je w jakieś reguły, nazwać, usystematyzować. To po prostu intucja w praktycznej formie. Wraz z doświadczeniem rośnie w ich umysłach porządek i stos obserwacji. Czasem kończy się to kolejnym etapem, który opisałem w punkcie C wyżej, a czasem po prostu przestawiają się na taki nieco spontaniczny sposób analizowania w jakiś nieliniowy sposób. Ma to swoje zalety na rynku, który jest przecież niestacjonarny i może nie zawsze wszystkie analizy trzeba formatować do uporządkowanych reguł.

   ***

Problem tworzy się na etapie przysposabiania owych wzorców do praktyki inwestycyjnej. Sam wzorzec to jeszcze przecież nie pełna analiza decyzyjna, jedynie wstęp do niej.

Otóż znacząca część inwestorów owe wzorce używa, mniej lub bardziej świadomie, do PROGNOZOWANIA przyszłych ruchów rynków. Cóż w tym złego? Podstawowa rzecz: prognozowanie, czy mniej formalne przewidywanie, to jeden z najmniej trafnych przejawów działania homo sapiens! Krótko mówiąc – prognozowania w finansach nie działa, szczególnie w odniesieniu do przyszłości.

Z faktu owej sporej nietrafności biorą się później rozczarowania, straty, rezygnacja. Jednak winę przypisuje się samym wzorcom, zupełnie niesłusznie, zamiast własnej, choć typowo ludzkiej zawodności w ich użyciu (z tysiąca powodów, choćby z powodu emocji). Wzorce są jedynie pomocą, podpowiedzią, uporządkowaniem postrzegania rynku, a nie wehikułem łatwego zysku, i z tej luki biorą się problemy.

Gdy tworzyłem kolejne części tego cyklu, pojawiła się praca prawdziwego eksperta od rynków, autora kilku znakomitych książek – M.Maubossina – zatytułowana właśnie „Pattern recognition”. Omawia ona temat wzorców właśnie pod kątem prognoz. Jego zasadniczy wniosek:

„Kluczowe jest rozróżnienie pomiędzy doświadczeniem a wiedzą specjalistyczną. Wszyscy eksperci mają doświadczenie, ale nie wszyscy z doświadczeniem są ekspertami. Cechą charakterystyczną eksperta jest posiadanie działającego modelu predykcyjnego. Szereg badań pokazuje, że przewidywania ekspertów w dziedzinach społecznych, politycznych i gospodarczych są słabe. Poglądy ekspertów mają tendencję do korelacji w obszarach, w których przewidywania ekspertów są skuteczne.”

Model służący prognozowaniu pozwala wybrać wzorce o jak najlepszej trafności i karmiąc je danymi w pewien automatyczny sposób można generować optymalne prognozy. W inwestowaniu również tworzymy takie modele, którymi są choćby strategie intuicyjne, gotowe systemy transakcyjne lub całe style (np typu value investing). W porównaniu do innych dziedzin mają one sporo wad, choćby:

– znacząco niższą trafność,

– gorszą efektywność z powodu niestacjonarności rynków.

Jednak w praktycznym inwestowaniu samo prognozowanie, nawet przy pomocy dopieszczonych modeli, przestało mieć znaczenie. Mówi się raczej o działaniach reakcyjnych w stosunku do zmian na rynku, szczególnie w tradingu. Natomiast modele czy strategie służące inwestowaniu mają dodatkową zaletę: decyzje za ich pomocą można nieustannie nadal korygować za pomocą narzędzi zarządzania ryzykiem (stopy, dywersyfikacja, hedging) i nawet przy niskiej trafności osiągać sumarycznie zyskowne wyniki.

         TRAFNOŚĆ wzorców nie jest więc tu najważniejszym celem samym w sobie.

To wymaga traktowania wzorców inwestycyjnych w szczególny sposób:

Po pierwsze – myślenia o ich skuteczności wyłącznie w kategorii prawdopodobieństw i procentów. Dotyczy to przede wszystkim praktycznego inwestowania, ale to samo powinno mieć zastosowanie w analizach ( także publicznych). Wówczas jeśli używamy np. technicznej formacji typu X czy wskaźnika typu Y, to poprawna analiza powinna wyglądać tak:

Na wykresie powstała formacja X, która oznacza 70% prawdopodobieństwo ruchu w górę o taki i taki zakres.  

Po drugie – nie darcia szat z powodu nietrafionych decyzji podjętych na ich podstawie, chybienia to NORMALNA i NATURALNA część tego biznesu.

Po trzecie – nie skupiania się na samych wzorcach i ich powstawaniu, liczą się zasadniczo tylko ich następstwa i możliwość ich korygowania za pomocą zarządzania ryzykiem

Po czwarte – wynikające z poprzedniego, czyli szukania dowodów na pożądane działanie wzorców w sensie wskazywania najbardziej trafnych ruchów rynku. Po co nam bowiem pięknie wyglądający wskaźnik Y, reklamowany na jakimś serwisie, skoro jego trafność to jedynie np. 55%? A istnieje sporo tego rodzaju wzorców w A.T., które w praktyce powinny być stosowane odwrotnie niż wskazuje to poradnictwo.

Po piąte – rezygnacja z prognozowania za ich pomocą, to rodzi tylko rozczarowania i iluzje.

Każdy inwestor posługuje się jakiegoś rodzaju wzorcami, nie ma nawet innej możliwości. Potrzebne jest więc świadome do nich podejście i odnalezienie właściwego celu posługiwania się nimi na własny użytek.

CDN

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *