Wzorce inwestycyjne, część 12

Pewna rzadko dostrzegana i niedoceniana właściwość procesu inwestycyjnego potrafi z ogromną siłą wprowadzić wiele chaosu w działanie wzorców inwestycyjnych.

Jej nazwa to:

                               LOSOWOŚĆ

_____________________________________________________________________

Tematy prezentowane w tym cyklu do tej pory:

_____________________________________________________________________

Raczej nie znajdziemy opisów losowości i skutków jej działania w materiałach prezentujących jakiekolwiek wzorce, strategie, techniki inwestycyjne. Zwykle nie uwzględniamy i nawet nie myślimy o niej we własnych działaniach. Nie dowiemy się o jej wpływie z bieżących analiz, komentarzy rynkowych czy prognoz, Nie uwzględnia się jej w analizach wyników inwestycyjnych. Nie pojawia się także w poradnikach dotyczących błędów w inwestowaniu.

Sporo białych plam jak na tak znaczący czynnik determinujący niemal wszystko, co w inwestycyjnym świecie się dzieje. To niedopuszczalne dla każdego szanującego się aktywnego inwestora. Pora nadrobić zaległości.

W pewnej mierze o jej znaczeniu można przeczytać w książce N. Taleba „Fooled by randomness”, czyli w dosłownym przekładzie „Ogłupiony przez losowość” (w polskim przekładzie jako ‚zwiedziony’). Jednak tam jest pokazana głównie jako przypadkowość wyników, jako przypadłość znana z powiedzenia „nie myl umiejętności z rynkiem byka” (Don’t Confuse Brains with a Bull Market). Jej wpływ w praktyce sięga dużo głębiej.

Czym jest losowość?

Nie chcę wchodzić w statystyczne definicje, interesujący jest jedynie praktyczny aspekt. W podstawowym znaczeniu mówimy o niej wtedy, gdy brak porządku w danych/zdarzeniach, a przewidywalność staje się niemożliwa, można jedynie z grubsza opisać rozkłady wyników. W inwestowaniu wiele procesów posiada rozkłady dalekie od normalnych, to znaczy występują w nich nadzwyczaj często wyniki ekstremalnie na plus i na minus (np. dzienne zmiany kursów).

Jak się objawia ona w praktyce w naszych inwestycyjnych działaniach?

Losowość zmian kursów to już pierwsze z nią zetknięcie.

Sam rynek, czyli wszystkie zmiany cen, uważany jest za wynik „błądzenia losowego”. Nieustanna zmiana kierunków i ich zasięgów w dowolnej skali czasowej powoduje, że ich przewidzenie jest niemożliwe. Przynajmniej w takim stopniu, by dało się to wykorzystać do stałego zarabiania. Raczej zgadujemy niż fachowo przewidujemy.

To jednak nie przeszkadza by budować modele, które próbują robić to w sposób jak najbardziej optymalny. I choć w uszach naukowców nie wydaje się dziwne próbowanie przewidywania losowych procesów, to już stawianie na to miliardy złotych czy dolarów może wydawać się szaleństwem.

W każdym bądź razie te modele, czy w formie systemów/algorytmów, czy prostych zbiorów reguł, wychodzą właśnie od tego, czym ten wątek się zajmuje, czyli od powtarzalnych wzorców zachowań we wszelkich danych, jakie z rynków da się wycisnąć.

Część tych wzorców nauka uznaje za iluzję i mam na myśli np. obróbkę wykresów. Na dowolnym losowym zbiorze danych można znaleźć wzory podobne do tych, które opisuje na wykresach aktywów Analiza techniczna. Jednak same wzory to jedynie wstęp, podstawa do całego procesu decyzyjnego, więc liczy się bardziej ich powtarzalność niż to, co o nich myśli nauka.

Do tego mamy całą pulę wzorców osadzonych jak najbardziej w fundamentach, choć i one nie pozwalają jeszcze na pokonywanie rynków, nawet przy dużej trafności przewidywań. Ot choćby bańki spekulacyjne – wiemy jak je opisać, odszukać, wiemy nawet jaki będzie ich skutek, ale nie wiemy kiedy.

Bez względu jednak na trafność wszystkich tych wzorców, które używamy, część transakcji na nich oparta kończy się i tak stratą. Nawet teoretycznie w 100% trafne wzorce mogą kończyć się stratą, a to wtedy, gdy wstępny zysk jest zbyt mały i czekanie aż się rozwinie powoduje wejście pozycji w straty. Losowość powoduje też, że nigdy nie wiemy, czy kolejna transakcja okaże się stratna czy zyskowna, a szanse tej drugiej maleją w modelach o niskiej trafności (np. strategiach trend-following o 30-40% trafności). To wszystko dowodzi, że zysk nie zależy od samego wzorca, ale od tego jak go skutecznie użyjemy.

Dodatkowo losowe są również wielkości zysków i strat w pojedynczych transakcjach, nigdy z góry nie jesteśmy w stanie przewidzieć ich wielkości, a nawet skali (małe czy wielkie).

To jednak, że wzorce są jedynie wstępem do całego procesu, nie zmienia nic w jednej ogromnie istotnej właściwości wzorców, dla której w zasadzie owe wzorce odszukujemy i używamy do transakcji:

SYSTEMATYCZNOŚCI, która wiąże się z ich POWTARZALNOŚCIĄ

Jeśli jakiś wzorzec uważany jest za skuteczny, działający zyskownie (np. wskaźniki czy formacje w A.T.), to oznacza, że oszacowano to na podstawie pełnej próby wszystkich istniejących w danym zbiorze takich właśnie wzorców  (np. wszystkich wystąpień wskaźnika RSI 14 i jego następstw na danym rynku). Wyjęcie z tego 1 lub wielu wystąpień wzorca może istotnie zmienić jego skuteczność, zarówno na plus jak i na minus.

To oznacza, że aby stosowanie wzorca miało sens i generowało przewagę mu przypisywaną, trzeba dokonać transakcji po każdym przypadku jego wystąpienia. Pomijanie transakcji, czyli losowe ich wybieranie, oznaczać może, że dany wzorzec przestaje mieć znaczenie dla przypisanej mu skuteczności. Wystarczy czasem, że pominiemy jedną, ale bardzo zyskowną transakcję, aby łączny wynik na rachunku był ujemny.

Tymczasem inwestorzy gremialnie dokonują całkowicie losowych wyborów transakcji opartych na wybranym wzorcu albo nie stosują go tak, jak wzorzec zakłada. Bądź też losowo stosują raz jeden raz inny wzorzec. Albo stosują losowo wzorce o nieudokumentowanym działaniu, czyli losowość wzmacniają jeszcze bardziej.   

Losowe użycie oznacza losowe wyniki łączne, przy czym nie bez powodu w przypadku 80-90% inwestorów są to wyniki ujemne. Chaotyczne użycie nawet najdoskonalszych narzędzi przekreśla ich wartość użytkową i ewentualne skuteczne działanie. Nie ma wyjątków poza jednym: szczęśliwym trafem ang. good luck). Czasem uda się losowo wybrać te udane transakcje oparte na wzorcach. Jednak nie ma człowieka na ziemi, któremu szczęście tego typu dopisuje przez lata.

Co ciekawe jednak – losowo działający na wzorcach inwestorzy swoje porażki przypisują… wzorcom właśnie! To zakrawa na komediodramat. Całkowity brak zrozumienia tych procesów. Nie jest więc dziwne, że słychać potem jęki o „niedziałającej AT” czy o szkoleniach nabijających w butelkę mało zorientowanych, choć tych jakoś da się usprawiedliwić, jeśli dopiero zaczynają przygodę.

Losowości na giełdzie nie da się oszukać, losowości użycia wzorców tym bardziej nie, a robimy to masowo…

CDN

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *