Fatamorgana

Większość czytelników podręczników do analizy technicznej (AT) wie, że elementarnym założeniem tego podejścia do rynku jest przekonanie o powtarzalności historii i układania się wykresów cen czy indeksów w podobne wzory. Niewielu wie, że ciemną stroną tego podejścia jest popadanie w specyficzną, rynkową formę pareidolii (nadawanie sensów złudzeniom), a nie brakuje też przypadków, w których analitycy techniczni ocierają się o apofenię (szukanie sensownych związków między wydarzeniami bez związku).

Czytaj dalej >

WIG20: Co dalej?

Po dwóch pierwszych miesiącach roku WIG20 znalazł się w ciekawym położeniu. Z jednej strony kontynuował rajd z końcówki zeszłego roku, a z drugiej poszukał zdrowej, choć ciągle płytkiej korekty blisko 50-procentowego umocnienia. Na progu trzeciego miesiąca roku trzeba zadać pytanie: co dalej?

Czytaj dalej >

Stajemy do tańca

Dzisiejszą sesją weszliśmy na rynkach w finałowy miesiąc roku i IV kwartału. Listopad w Warszawie został rozliczony jako najlepszy miesiąc WIG20 i WIG od listopada 2020 roku. Indeksy wzrosły – odpowiednio – o 13 procent oraz 11 procent i pobiły swoje zwyżki z października, które dla wielu okazały się tyleż zaskakujące, co trudne do uwierzenia. Efektem są dwa miesiące mocnych wzrostów po bessie, dla których dość łatwo znaleźć analogie w przeszłości.

Czytaj dalej >

W długim terminie wszystko wiadomo

Trzy dekady. Kawał czasu. W wielu materiałach dotyczących inwestowania, gdy mówi się o długim okresie, to czasem pada te trzydzieści lat. Nieco częściej pojawia się dziesięć lat, co oczywiście w zależności od tego, w jakim sami jesteśmy wieku, jest albo przerażająco długim okresem, albo czymś, co wiemy, że potrwa chwilę.

Gdy zaczynamy inwestowanie jako dwudziestolatki, to perspektywa dziesięcioletnia oznacza przecież połowę naszego życia. Trzydziestoletnia wymyka się wszelkim wyobrażeniom. Na tych wszystkich, którzy mówią nam o planach emerytalnych, oszczędzaniu lub inwestowaniu na przyszłość patrzymy jak na przybyszy z kosmosu. „Co on gada? Jaka emerytura!”.

Czytaj dalej >