Trzy lata, które zakpiły w prognoz

Do rozliczenia 2022 roku zostało kilka dni. Czas spojrzenia w przeszłość – i rozliczenia prognoz – zaczyna mieszać się z okresem snucia wizji na kolejne dwanaście miesięcy. Ciekawostką jest, iż mamy za sobą kolejny rok, który zwyczajnie był nie do przewidzenia.

Spojrzenie na ostatnie trzy lata przez pryzmat prognoz rynkowych pozwala śmiać się naprawdę głośno. W 2020 roku zostaliśmy zaskoczeni pandemią, lock-down’ami i reakcjami rynków na efekty pandemii. W 2021 roku zaskoczeniem był wzrost inflacji, która prawdopodobnie osiągnęła wartości szczytowe w połowie kolejnego roku. Wreszcie w 2022 roku zaskoczeniem była wojna w Europie, która wymieszała się z agresją ze strony banków centralnych. Nie ma jednak wątpliwości, iż trzy lata przyniosły trzy zaskoczenia – pandemię, inflację i wojnę.

Jak zwykliśmy powiadać na rynkach, trzy wydarzenia zaczynają składać się w trend, więc trzeba być naprawdę odważnym, by snuć prognozy na 2023 rok bez dodania założenia, że istnieje poważne ryzyko pojawienia się jakiegoś zaskoczenia. Nie trudno bowiem przyjąć punkt widzenia, iż inflacja jest pochodną pandemii, a pojawienie się obu zmiennych może za chwilę przynieść efekty w postaci jakiegoś kolejnego kryzysu. W istocie, w jednym z felietonów w FT przeczytałem wyniki badania, w którymi prezesi firm mówią, iż żyjemy w świecie polikryzysów.

W takim świecie prognozowanie zachowania rynków w 2023 roku będzie domeną ludzi odważnych, jeśli nie zuchwałych. Niestety, wszyscy będziemy musieli coś prognozować obstawiając pewne scenariusze. Warto wcześniej pomyśleć o korektach w biegu lub ułożyć się w świecie, który zwyczajnie wypadł z jakiegoś tam standardu i szuka dla siebie nowej równowagi, która jeszcze nie została zbudowana. Osobiście uważam, że ostatnie lata – a zwłaszcza wojna Rosji z Ukrainą – skończyły świat zbudowany po upadku muru berlińskiego i zwyczajnie nie wiemy, co zajmie jego miejsce.

W takim kontekście chyba najlepszym życzeniem lub marzeniem na kolejne dwanaście miesięcy będzie powrót rynkowej nudy, której dawno nie było. Niech świat radości spekulantów żyjących ze zmienności złapie równowagę ze światem inwestorów żyjących z trendów i cyklów koniunkturalnych. Oczywiście, w Warszawie byliśmy przez lata znudzeni i wierzymy, że bessa z 2022 roku daje nadzieje na jakieś oczyszczenie, bo raczej nie nowe otwarcie. Niemniej, niech ten polikryzys przejdzie w fazę jakiegoś wypłaszczenia, w którym inwestowanie znów stanie się grą w sitting & waiting.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *