Spełnione prognozy
Na początku roku Adam Stańczak zaproponował zabawę w prognozy na 2012 rok. Jedną z moich propozycji było:
„3) Wyjdzie na jaw jakas nowa piramida w Polsce, w której mnostwo osob utopi pieniądze”
Na początku roku Adam Stańczak zaproponował zabawę w prognozy na 2012 rok. Jedną z moich propozycji było:
„3) Wyjdzie na jaw jakas nowa piramida w Polsce, w której mnostwo osob utopi pieniądze”
Gdy pod koniec lutego, po uchwaleniu wartego 130 mld EUR planu pomocowego dla Grecji, szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso powiedział, że dla Grecji nie ma innej alternatywy niż sukces pomyślałem sobie o premierze Nevillu Chamberlainie, który w 1938 roku przywiózł z Monachium pokój dla naszego pokolenia.
Rynkowa mądrość – poparta teoriami – powiada, iż giełdy dyskontują wszystko, co będzie działo się w przyszłości. W istocie rynki dyskontują również wydarzenia potencjalnie możliwe i takie, których zaistnienie jest mało prawdopodobne. Ciekawostką jest to, że na rynku można również tracić energię na analizy wydarzeń przeszłych, które już nie będą miały miejsca.
Na początku lutego Grzegorz Zalewski zwrócił moją uwagę na odważną prognozę prof. Rybińskiego, który zapowiedział, że w 2012 roku WIG20 osiągnie trzycyfrowe poziomy czyli spadnie poniżej 1000 punktów. Ta ekstremalna prognoza zachęciła mnie do poświęcenia kilkudziesięciu minut na sprawdzanie co prof. Rybiński prognozował w ostatnich kilku latach.
Świetne podsumowanie roku przez pryzmat w wykresów zebranych w ostatniej notce zainspirowało mnie do przetrząśnięcia twardych dysków w poszukiwaniu prognoz na rok 2010 dla rynku, który na świecie przyciąga sporo uwagi, ale w Polsce traktowany jest z dystansem – amerykańskich obligacji.
Jedna z ostatnich notek na blogach bossy o sezonie prognoz w Polsce mobilizuje do przeszukania dysku twardego, ale z pytaniem odnośnie rynku amerykańskiego. Niestety nie zanotowałem źródeł, ale też w 2010 roku nie robiłem tego z myślą o wykorzystaniu. Mimo wszystko całość wygląda ciekawie.
Kilka pozytywnych zaskoczeń podczas Konferencji Profesjonalny Inwestor (organizowanej regularnie przez SII) sprawiło, że nieoczekiwanie zebrałem materiał na wiele najbliższych wpisów, które zmienią co prawda moje wcześniejsze plany, ale powinny zapewnić „delicje palce lizać” Czytelnikom naszych blogów.
Bywają chwile, w których zazdroszczę części moich kolegów komentatorów odwagi w stawianiu tez tam, gdzie należałoby postawiać raczej pytania. Często na podstawie cząstkowych i sprzecznych danych potrafią zbudować prognozę, którą sięga 10 lat do przodu. Jedną z takich prognoz, która dominuje dziś w mediach, jest przekonanie, że świat czeka teraz stracona dekada. Wprawdzie w USA stawia się takie tezy ze znakiem zapytania, ale w Polsce funkcjonują właściwie już w kategoriach faktów.
Na początku marca pozwoliłem sobie zrobić coś, czego unikam jak ognia – wydania publicznej prognozy, co będzie działo się na jakimś rynku.
Przy okazji wpisu na blogu appfunds dotyczącej nowej (i kolejnej) prognozy Roberta Prechtera, jak i wynalezionej przez Kathaya prognozy Toma DeMarka (obaj to gwiazdy lat osiemdziesiątych) trafiłem na podsumowanie, kilku wcześniejszych prognoz Prechtera.