Bywają chwile, w których zazdroszczę części moich kolegów komentatorów odwagi w stawianiu tez tam, gdzie należałoby postawiać raczej pytania. Często na podstawie cząstkowych i sprzecznych danych potrafią zbudować prognozę, którą sięga 10 lat do przodu. Jedną z takich prognoz, która dominuje dziś w mediach, jest przekonanie, że świat czeka teraz stracona dekada. Wprawdzie w USA stawia się takie tezy ze znakiem zapytania, ale w Polsce funkcjonują właściwie już w kategoriach faktów.

Zawsze, kiedy widzę prognozę na 10 lat do przodu zastanawiam się, czy bogowie poskąpili mi wyobraźni, czy też może występujący w mediach eksperci posiedli jakieś talenty, których nie sposób nabyć przez czytanie książek i doświadczenie. Czy ich umysły w sobie tylko znany sposób potrafią wiązać fakty w scenariusze, które są możliwe przy odrzuceniu wszystkiego tego, co zaprzecza modelowi? Wprawdzie w młodości czytałem Hegla i pamiętam, jego tezę, że jak coś nie pasuje do teorii, to problem leży w faktach, ale wątpliwości pozostają. Pomijając złośliwości chciałbym przytoczyć Czytelnikom blogów bossy kilka prognoz z historii, które zapadły mi w pamięć:

Zacznijmy od pewnej damy, którą – z racji analogii do lat 70 XX wieku – z rzewnością godną stereotypu przywołują dziś miłośnicy rewolucji neokonserwatywnej z lat 80 a część Państwa zapewne pamięta, jako premiera urzędującego na Downing Street. Margaret Thatcher przeszła do mojej prywatnej historii prognostyki zdaniem wygłoszonym w 1969 roku It will be years, not in my time, before a woman becomes Prime Minister. No cóż, owo „not in my time” okazało się bliższe niż sięgała wyobraźnia Pani Thatcher – została premierem 4 maja 1979 roku.

Kolejną mało znaną w Polsce prognozą rzuconą ad-hoc w mediach jest zdanie, które pojawiło się w Variety Magazine w 1955 roku i odnosiło się do przyszłości Rock&Rolla – It will be all gone by June. Trzeba przyznać, że to jedna z tych prognoz, która zapomnianemu już profetykowi musiała śnić się po nocach do końca życia. Rok później pierwsza płyta Elvisa Presleya sprzedała się w liczbie 1 mln egzemplarzy i zajęła 1 miejsca na listach rynkowych hitów w USA i Wielkiej Brytanii. Dekadę później Rock&Roll zmienił się w ważną część globalnej gospodarki i stał centrum popkultury.

Na blogach bossy wspominałem już kiedyś, że mam przyjemność pamiętać, jak w latach 80 przez media przelewała się fala spekulacji, iż USA czeka upadek a Japonia stanie się kolejnym supermocarstwem. W popkulturze dominowała japońska jakuza (ktoś pamięta jeszcze film Ridleya Scotta Czarny Deszcz z 1989 roku?) i wykupujący Amerykę Japończycy (popkulturowym obrazem była książka Michaela Crichtona „Rising Sun” z 1992 roku zekranizowana w 1993 roku z rolami S. Connery i W. Snipesa). Ciekawostką jest to, iż popkultura – a więc i media – przetrawiła temat na przełomie lat 80 i 90 XX wieku. Właściwie na progu straconej dekady i kryzysu, z którego Japonia nie wyszła do dzisiaj.

Możliwe, że musimy doczekać punktu, w którym twardziele z Hollywood będą przyciągali do kin ludzi chcących oglądać ich walkę z chińskimi triadami zamiast ze śniadymi terrorystami. Wówczas będziemy wiedzieli, że obawa przed chińskim smokiem, który już za chwileczkę miał zdominować militarnie i gospodarczo USA, weszła w fazę schyłkową. Poważniej rzecz ujmując spodziewam się wielu rozczarowań tych, którzy tak ochoczo stawiają dziś na Chiny i widzą w nich Amerykę XXI wieku. Trzeba wyjątkowego braku wyobraźni, by nie dostrzec, że w bliskich dekadach ekonomia Chin stanie przed problemem starzenia się społeczeństwa, gdy na tym polu USA będą miał znacznie mniej problemów.

Oczywiście takich spektakularnych pomyłek z przeszłości mogę przytoczyć więcej i może w przyszłości znajdziemy na nie miejsce. Jednak, jak na blog ocierający się o giełdę przystało, finałowa prognoza musi przypaść samym rynkom akcji. Tym razem zamiast wyliczać rynkowe pomyłki z przeszłości za podpórkę niech posłuży bardzo aktualne w sierpniu 2011 roku zdanie noblisty w dziedzinie ekonomii, Paula Samuelsona, który lata temu powiedział, iż rynki akcji przewidziały dziewięć z ostatnich pięciu recesji (the stock market has forecast nine of the last five recessions).

PS. jeśli część czytelników jest ciągle w wakacyjnym nastroju, to polecam lekturę najnowszego numeru Foreign Policy, który zajmuje się właśnie prognozami na przyszłość. Całość tekstów dostępna jest na stronie pisma. Prawdziwa uczta dla miłośników prognoz.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

26 Komentarzy

  1. Adam_S

    To wszystko zawarte jest mniej wiecej w regule ze jezeli twoj fryzjer poleca ci inwestycje w akcje bo idzie na tym zarobic to sprzedaj wszystko co masz i czekaj na spadek.

    Japonia, Chiny, terrorysci, wszystko osiaga swoj punkt kulminacyjny w mediach, ludzie zaczynaja tylko o tym mowic, tylko w to wierzyc i wtedy nastepuje odwrot.

    Tak samo z ropa bylo, jak kurs oscylowal 130-150 to media wrzeszczaly 200, 300 czeka nas juz wkrotce. a bylo 50.

    teraz tak jest ze zlotem i frankiem
    na onecie dzis przeczytalem prognoze na 6 zl za franka… tlum to musi zaakceptowac, podjac odpowiednie kroki i stracic na zmianie kierunku

    1. gzalewski

      Ja ogromnie załuje, ze nie zanotowałem nazwiska analityka, który tydzień przed szaleństwem na franku powiedział, że “prawdopodobieństwo osiągnięcia 4 zł jest równe 0”

  2. maki

    Tak sie zastanawiam (nie znam dokladnie kontekstu), czy slowa Margaret Thatcher nie byly przypadkiem swiadoma prowokacja z jej strony…

    Druga sprawa to Chiny. Nie jestem ekonomista – nie za bardzo orientuje sie w konsekwencjach starzenia sie spoleczenstwa na poziomie mikro i makro. Niemniej jednak zastanawiam sie, czy to wiekowe przesuniecie nie bedzie Chinczykom na reke – wraz z uplywem czasu Chiny przestana byc swiatowa fabryka (gdzie licza sie masy), a stana sie panstwem postindustrialnym. Inna sprawa, to kwestie kulturowe i postrzeganie pracy wsród obywateli krajow azjatyckich(niewiele ma to wspolnego z zachodnim parciem do emerytury i perspektywa korzystania z zycia). Nie wiadomo tez jak odbije sie na zdrowiu mieszkancow Panstwa Srodka ostatnie 20-30 lat skoku gospodarczego – czy prace w fabrykach, ktorym daleko bylo do zachodnich norm, nie przyczynia sie do naglego wysypu zlosliwych, szybko eliminujacych ludzi nowotworow, a wtedy przytoczona w poscie prognoza, rozminie sie z rzeczywistoscia. BTW: podobno partia mysli o zmianie modelu z 2+1 na 2+2.

  3. astanczak (Post autora)

    właśnie z tym jest problem – używa się w mediach i w komentarzach pojęć z zakresu statystyki zupełnie pomijając cały proces, który pozwala powiedzieć, że występuje jakieś prawdopodobieństwo.

  4. Pink Floyd

    Pan Zuber, jakies 2 tygodnie temu, powiedzial, ze oczekuje, ze wraz z nastaniem wrzesnia franciszek spadnie ponizej 3 zlotych. Czekamy 🙂

  5. Pink Floyd

    No moze bylo to ciut wiecej niz 2 tygodnie. Ale na pewno nie dalej niz miesiac temu.

  6. astanczak (Post autora)

    @ maki

    Z politykami zawsze tak jest, że wyrywanie wypowiedzi z kontekstu niesie ryzyko interpretacji. Paradoksalnie do dziś była jedyną kobietą premierem w UK, więc chyba dobrze odczytała mechanizmy, jakie rządzą rynkiem politycznym w UK.

    W kwestii polityki ludnościowej w Chinach sprawa wydaje się prosta – procesy demograficzne kształtują się w dłuższych trendach i nie da się nimi sterować z roku na rok. Wedle szacunków Chińczycy w perspektywie 40 lat będą dożywali 85 lat. Wprowadzenie polityki 2+2 właściwie wydaje się koniecznością, ale odwrócenie procesu, który już działa to zadanie raczej na dekady niż lata.

  7. pit65

    Pan minister Wincenty wypowiadał sie tonem autorytatywnym w tv , że po 4 zł franka nie zobaczymy.
    Pan Dr. Wyznikiewicz twierdził na swym blogu : “nie przewiduję powrotu kursu franka w okolice 3,5” gdy korekcił sie w granicach 3.40.

    Gdyby to analizowac to uzbierało by się tego sporo

  8. astanczak (Post autora)

    @ pit65

    W kwestii CHF/PLN spora część ludzi ma tendencje do izolowania pary od świata. Jak w powiedzeniu o ludziach, którzy widzą drzewa a nie widzą lasu.

  9. blackswan

    “Bywają chwile, w którym zazdroszczę części moich kolegów komentatorów odwagi w stawianiu tez tam, gdzie należałoby postawiać raczej pytania”

    +1

  10. rekin

    Phiii “prawie senator” Rybinski wieszczy koniec swiata i 10 lat ujemnego PKB swiatowego, taki maly polityczny trol…. kazdy kraj ma takiego wieszcza na jakiego zasluzyl

  11. lesserwisser

    @ pit65

    “Pan minister Wincenty wypowiadał sie tonem autorytatywnym w tv”

    Jan Vincent-Rostowski vel Jacek Rostowski zawsze wypowiada się tonem autorytatywnym w tv, dla radia i dla prasy. Ten typ(ek) tak już ma.

    Problem w tym, że ja go słuchać nie mogę więc nie wiem czy dobrze gada
    (rozumiem).

    PS

    A Vincent to nie imię tylko drugie nazwisko dodane sobie dla fasonu, by Rostowski bardziej klasowo brzmiało.

    @ rekin

    “„prawie senator” Rybinski wieszczy koniec swiata i 10 lat ujemnego PKB swiatowego. …. Kazdy kraj ma takiego wieszcza na jakiego zasluzyl”

    Phiii, ja to mawiam tak, o przepowiadaczach, “Bo u nas co krok (to) prorok.”

  12. pit65

    @lesser

    Sory.
    No cóż mogłem sie mylic wszak Polska to nie Hiszpania gdzie dodaje się cały korowód przodków do nazwiska.
    Vincent vel. Wincent tudzież Jan i Jacek- dla mnie wsio ryba , a jak ktos utrudnia rozpoznanie “szto za ptica”.

  13. lesserwisser

    @ pit65

    “Szto eto za ptica”? Sam ich kiedyś myliłem magistra Jana V-R z “profesorem” Jackiem R (???) myśląc, że to dwie różne osoby!

    Jak dla mnie to Wincenty czy Walenty do niego idealnie pasuje, jako osobnika w typie szeregowego urzędnika, księgowego albo też przeciętnego magistra czy asystenta akademickiego.

    Mimo, że wsio ryba to i tak psuje się od głowy. 🙂

  14. Lucek

    Jak to dobrze, że od czasu do czasu pojawia sie wpis, pod którym można sobie “podyskutować”.
    I już wiadomo, “szto eto za ptica”:)

  15. Arti

    Do przepowiedni dodałbym dzisiejszą wypowiedz niejakiego G. Zalewskiego dla TVN CNBC że podczas dzisiejszej sesji należy grać na krótko, bo jak nie za kilka minut to za kilkadziesiąt dno zostanie pogłębione (wypowiedź mniej więcej koło 9.30) Pożiwiom uwidim . . .

    1. gzalewski

      Niejaki Zalewski nie mówił o dzisiejszej sesji, tylko nastawieniu obecnym do rynku.
      POzwolił sobie też wspomnieć (zanim go zerwało połączenie), że w zależności od stosowanych strategii, albo grać na szybkie załamanie i pogłębienie poprzedniego dołka z wąskim stopem, albo zagrać na to, że trwa trend spadkowy z szerokim stopem (i tę opcję wybrał jako preferowaną przez siebie)

  16. Jack

    No właśnie. Tylko ten stop musi być naprawdę szeroki jeśli się chce utrzymać krótką pozycję długoterminowo – więcej niż 200 pkt.

  17. martini

    Najlepiej G.Zalewski pojechał investorsów jak puścili w 2009 roku przy 950$/oz swój raport o złocie z targetem 2000 $, Zalewski napisał, cytuję “2000$ tak, ale najpierw zobaczymy 700$”, niestety 700 nie zapaliło i tak się zastanawiam, co sobie GZ myśli jak nadal czekając na 700 widzi na liczniku 1850 🙂

    1. gzalewski

      A to matoł z tego Zalewskiego. Pewnie trzyma od tego marca krótką pozycję i już biedny musi trawniki kosić, żeby na depozyt wystarczyło.

      A już tak nieco poważniej (ale tylko nieco)
      Poniewaz nie pamietam swoich prowokacyjnych prognoz, ale pamietam, ze publicznie robilem zaklad przeciw temu raportowi oto i on:
      https://blogi.bossa.pl/2009/03/18/bledne-kolo-w-rozumowaniu/

      och, brzmi nieco inaczej:
      “800$/uncja w perspektywie kolejnych 2 miesięcy to mój zakład przeciw raportowi”

      Nie no, nie bede tłumaczył tego, że w ciągu 3 lat można zmieniać kierunek pozycji wielokrotnie. Nie będę też tłumaczył na czym polega szacowanie prawdopodobieństw i wycofywanie się z rynku jeśli sytuacja nie poszła zgodnie z oczekiwaniami.

      echh, ciężkie to życie.

  18. Arti

    @gzalewski: “echh, ciężkie to życie.”

    Więc po co innych łapać za słówka ;))

    1. gzalewski

      Bo to jednak zabawne łapać za słowka, które są mówione z ogromnym przekonaniem, a nie dystansem

  19. mld

    o Rostowskiego wypowiedzi jest trochę w artykule pt “Choć wzrosło, to spadło. Bezrobocie za rządów PO” 08:10, 23.08.2011 /TVN24

  20. deli deli

    Czytelnikom Moim winien jestem dalszy ciąg hipotezy o odreagowaniu, którą stawiałem 8 sierpnia.
    Wówczas 8 sierpnia znajdowaliśmy się w okolicy 2400-2450pkt.WIG20 rzuceni na kolana po zaskakująco obsuwającym się rynku globalnym od początku sierpnia. Dzisiaj uważam – niestety będę się powtarzał- że dobiega końca czas konsolidacji pod tym poziomem. Jego zakończenie wypadnie 29 sierpnia { 8 + 3 x 7 }, na poniedziałkowej sesji.
    Nim to nastąpi, czeka Nas jeszcze przykre “zejście” na linę wsparcia – idąc za interpretacją pana Benedykta z wtorkowego Biuletynu – drugiej fali odreagowania. Co nastąpi prawdopodobnie w najbliższy czwartek a także w piątek, z powodu złej wieści ze Stanów rozwijającej te z 18 sierpnia.
    Jest kwestia pozycji długiej na kontraktach, jeśli sesję 29 sierpnia otworzymy luką wzrostową. Być może trzeba będzie decydować o kupnie jeszcze przed weekendem.
    Jeśli chodzi o rynek kasowy stawiam na banki. A tego, który pobrzmiewa w uszach jako kondor lubo jako niedoceniane na lekcjach łaciny w liceum “cogito, cogitationis”, lekko i przyjemnie przemieniajcie w orła.
    Poza tym, obecną aktywność Leliwy Tarnowskiej oglądam sobie w perspektywie filozofii kreacjonizmu Józefa Marii Hoene-Wrońskiego.

  21. lesserwisser

    “Biada głupim prorokom, którzy kierują się własnym urojeniem, choć nic nie widzieli.” – (prorok Ezechiel Ksiega 13,3).

  22. deli deli

    Chodźmy trochę dalej i spójrzmy krytycznie na słowo cytowanego proroka. Ja bym na przykład nie biadolił, nie roztkliwiał się nad przejawami każdej głupoty. Raczej wystrzegam się jej jak morowego powietrza, omijam z dala.
    Przepraszam, że komentuję z dużym opóźnieniem. Ostatnio zaglądam w Bossablo rzadziej. Cytującego wyróżnię za to, iż jest najbliżej odpowiedzi na pytanie, czemu to coraz rzadziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *