Rozpoczynamy sezon prognostyczny ;)

„Chętnych do przewidywania przyszłości nigdy nie brak, ponieważ nikt nie zadaje sobie trudu sprawdzania wartości tych prognoz.” John Rothchild

 

Zebrane prognozy analityków z ub. roku. Ile wyniesie wartość WIG20 na koniec 2011.

(podano firmy, w których pracował dany analityk, w momencie podawania prognozy)

 

Mariusz Staniszewski, Noble TFI        3300

Paweł Jóźwiak, Polsat OFE                 3300

Grzegorz Łętocha, BPH TFI                 3200

Andrzej Kaczorowski, Inwestors TFI  3200

Krzysztof Stupnicki, Amplico TFI        3200

Łukasz Bugaj, Xelion                            3500

Paweł Cymcyk, AZ Finance                 3100

Michał Fronc TMSBrokers                  3300

Tomasz Jachowicz, DbNord                 3300

Tomasz Manowiec, BGŻ                      3200

Paweł Zawadzki, money.pl                  3180

 

Chyba nie powinno być to zaskoczeniem. W kontekście choćby tego wpisu: https://blogi.bossa.pl/2008/03/20/prognozy-czy-postgnozy/

[Głosów:0    Średnia:0/5]

30 Komentarzy

  1. Problem Frajera

    @Gzalewski

    Dziękuję serdecznie za takie zestawienie. Brakuje mi jeszcze innych banków i biur maklerskich. Już szykuję wpis na ten temat, wobec czego dziękuję za inspirację 🙂

    http://problemfrajera.wordpress.com/2011/12/20/problem-frajera-nr-2-eksperci/

  2. kathay

    “Professional pundits are not usually paid to make correct forecasts. They are paid to sound convincing, whether they are columnists or figureheads for asset managers.”
    Tim Harford

  3. Traper

    niektóre prognozy Saxobanku się sprawdzają, pomimo, że są one charakteryzowane jako “czarne łabędzie” ( np. na ten rok wytypowali prawie w 100 % poziom złota jaki osiągnie w 2011 )

    pokazuje jednak , że to co wydaje się mało prawdopodobne, wcale takie nie musi być.

  4. tomekxl

    Cała sztuka żeby prognoz było dużo, to część będzie trafnych. Sporo ludzi udaje, że jest w posiadaniu jakiegoś proszku na jasno-widzenie. Media to lubią i interes się kręci.

  5. tomekxl

    Widziałem ostatnio w TV jak koleś w 10 rzutach monetą wyrzucił 10 razy orła. Jedyna sztuczka polegała na tym,że rzucał monetą 11 godzin a pokazano tylko te 10 rzutów.

  6. Dapi

    Ja tylko się zastanowiłem jakby mnie zmuszono do czegoś takiego czyli prognozowania indeksu na koniec roku…
    I jak patrze na wykres to wszyscy prognozowali zgodnie z trendem – co często odróżnia analityków profesjonalnie zajmujących sie analizowaniem od wielu początkujących inwestorów.
    Co oczywiście nie zmienia mojego zdania w ogóle do prób prognozowania w długim terminie – czyli dłuższym niż następny dzień

  7. gzalewski (Post autora)

    prognozowanie zdarzeń, czy sytuacji to jedno. Ale to usilne (i chore) domaganie sie konkretnej wartosci, w konkretnym dniu to drugie. Zreszta w takiej sytuacji nie dziwi fakt zrownywania gieldy z kasynem

  8. Dapi

    Można pisać o prognozach…niewiele prognozując. Kwestia jak pióro jest “giętkie” i doświadczone w pisaniu nabyte. A to chyba ostatnia szansa przeczytania za free 🙂
    http://blog.parkiet.com/weekendowa/2011/12/18/1129/
    ps. bez ukrytych złośliwości to tylko stwierdzenie faktu…

  9. _dorota

    Hm, nie zgadzam sie ze zdaniem Autora z linkowanego wpisu AD 2008:
    “Jak widać nie ma specjalnie znaczenia, czy prognozy dotyczą zdarzeń na poziomie przedsiębiorstw, czy makro. Każdorazowo są one wyłącznie powieleniem zdarzeń już znanych.”

    Nie wszystkie. Bo widzę dwa typy prognoz:
    1. Stadne (p. przykład z tego wpisu) – te sa rzeczywiście bezpieczną ekstrapolacją istniejącego trendu, może mniej lub bardziej skorygowaną o dostrzegane przez ich autorów czynniki.

    2. Ekstremalne, mołojeckie. Ich autorzy budują sobie wizerunek kasandryczny chcąc zyskać sławę (a nuż trafi się i rzeczywiście euro będzie po 5zł a benzyna po 7). W Polsce specjalizują się w nich ekonomiści z (niespełnionymi jak na razie) ambicjami politycznymi.

  10. Traper

    eskrapolacja obecnego trendu daje kasandryczne scenariusze przyszłości.

  11. gzalewski (Post autora)

    @_dorota
    te drugie są proste 🙂
    https://blogi.bossa.pl/2011/08/08/prognozy-sa-latwe-i-nic-nie-kosztuja-przynajmniej-analityka/

  12. _dorota

    I wpis i komentarze doskonałe, dzięki za przypomnienie.

    @ Traper
    Nie jestem pewna, czy np. S&P500 dyskontuje coś rzeczywiście kasandrycznego. No chyba że to jakiś wyjątkowy stupor świąteczno/noworoczny.

  13. Wojtek S.

    No jeśli przyjmiemy 60% przedział ufności, to prognozy są do przyjęcia, hyhyhy… 😉

  14. Traper

    Wojtek S., ten przedział ufności liczony t-studentem ? 😉
    dorota- no dla S&P to może nie, ale dla naszego podwórka juz tak

  15. pit65

    Prognozy to forma horoskopu z Tiny w wersji dla inwestora.
    Zawodowe licencjonowane wrózki z błogosławieństwem KNF bardzo chętnie je sporządzają zwłaszcza roczne jak to zreszta z horoskopami jest.
    Stawianie horoskopu jest zajęciem przynoszącym dochód w postaci pensum i o to chodzi.
    Przy okazji można zostać chwilowym guru co podnosi prestiż wróżki no i pensum pewnie też.
    Gdyby miało to chociażby znamiona poważności wprowadzono by zasadę ,że pensum spada do minimum krajowej za nietrafienie.
    Założę się ,że powaga horoskopów ucierpiała by.

  16. lesserwisser

    Mnie tam prognozy nie przeszkadzają, ba powiedział bym, iż bez prognoz smutniejszy by był ten świat.

    Ale jest jedno ale, w tym całym prognozowaniu. Otóż publikowana prognoza powinna być poparta uzasadnieniem predykowanego poziomu, a nie być tylko zgadywanką typu “widzi mi się że….”.

    No i po okresie prognozy bezwzględnie powinno następować “rozliczenie” prognozujących, tyle że nie samego tylko wyniku ale i z porównaniem założeń prognostycznych do faktycznych wydarzeń.

    Wtedy bowiem okaże się czy “trafne” przewidywanie ceny nie było oparte czasem na zupełnie odmiennych (nietrafnych) założeniach wyjściowych, czy nietrafione prognozy oparte na racjonalnych założeniach wzięły w łeb, bo wydarzyło się coś nieprzewidzianego (trzęsienie ziemi, powódź, wojna, etc), czy prognozowany poziom znajdował uzasadnienie w założeniach itp.

    Wtedy też zapewne ubyłoby prognostów i proroków ale chyba nie ze szkodą dla jakości branży prognostycznej jak i z korzyścią dla odbiorców prognoz.

    Nie są to chyba wygórowane oczekiwania tylko całkiem racjonalne no i tak oczywiste, ze aż dziw bierze że do tej pory nie przeprowadza się takich weryfikujących rozliczeń post factum. Fakt ten daje chyba do myślenia.

  17. astanczak

    @ lesserwisser

    jak tak spokojnie spojrzeć na te wszystkie prognozy, to one mają jakiś tam grunt. 10-procentowy wzrost indeksu często prognozuje się np. na bazie wzrostu zysków spółek. Zresztą 10 procent dla indeksu to nie jest jakaś fanaberia. Kolejna sprawa, że analitycy często podają range dla indeksu a później ktoś im to przerabia na średnią, jak np. zrobiłem to ja w notce.

    Problemem jest to, że jakiś analityk buduje zniuansowany scenariusz z zagrożeniami a później na lead wybija się “X mówi, że S&P500 wzrośnie o 10 procent” a tak naprawdę to powiedział, że może wzrosnąć jeśli A, B i C”.

    Osobną sprawą jest coś, co ja nazywam walką instytucji i analityków za pomocą szoku medialnego. W mediach łatwiej przebijają się ostre analizy z radykalnie postawionymi tezami. Nudnego “pana-10-procent” nikt nie będzie zapraszał. Trzeba krzyczeć o megakryzysie, upadku lub rozlewać hurraoptymizm. Trzeba deptać z błotem bankierów centralnych, premierów a nie spokojne analizować sytuację, bo inaczej nie ma miejsca na obecność w mediach.

  18. lesserwisser

    @ astanczak
    To wszystko jest oczywiscie prawdą. Ja również jestem świadomy faktu, że na czołówkę i na pierwsze strony najlepiej przebijają się wiadomości sensacyjne, bo media rzadzą się swoimi prawami. No i niejeden prognosta chce zaistnieć nieortodoksyjną prognozą, bo a nuż sie sprawdzi a wtedy jest szansa na zdobycie mołojeckiej sławy.

    Jednak w swojej wiekszości prognozy sporządzane przez poważne instytucje nie są sporzadzane pod kątem mediów ale chyba raczej pod odbiorców i najwyżej podrasowane/uwypuklone moga być jakieś smaczki w spocie dla mediów, ale zdrowe jadro w treści raczej pozostaje.

    No chyba że instytucja specjalnie z premedytacją robi prognozę (pod siebie albo pod klienta) aby osiagnac jakiś niecny cel, ale wtedy postulowane przeze mnie podawanie zalożeń wyjściowych może od razu ujawnić że to moze być ściema.

  19. astanczak

    @ lesserwisser

    >No i niejeden prognosta chce zaistnieć nieortodoksyjną prognozą

    “mam pomysła!”

    Wrzucimy 1 stycznia notkę “najbardziej nieprawdopodobny scenariusz na rynku w 2012 roku”. Każdy, kto zechce wrzuca jedno zdanie i grudniu 2012 sprawdzimy, kto miał najlepszą wyobraźnię.

    Może Grzegorz w tym czasie wyda jakąś nową książkę i wybierzemy trzech “małojeckich” prognostów – a jak nie będzie nagrody, to chociaż będzie sława.

    Mottem niech będzie zdanie złotoustego Rumsfelda:

    [T]here are known knowns; there are things we know we know.
    We also know there are known unknowns; that is to say we know there are some things we do not know. But there are also unknown unknowns – there are things we do not know we don’t know. ”

  20. pit65

    @Less

    Od rozbawiania to jest kabaret, jeśli prognoza ma rozbawiać to jest to farsa choc oczywiscie prognoza zawsze może stac sie farsa bez wzgledu jaki majestat za nia bedzie stał z prostego powodu – brak kontroli przyszłości 🙂
    Najzabawniejszą rzeczą jest jednak to , że rzucamy się na rzeczy niemożliwe /kontrola przyszłosci/ natomiast to co możliwe czyli kontrolę siebie w niewiadomej przyszłości zbywamy leniwą ignorancją przerzucając to najlepiej na barki innych.

    To czego ja oczekuje to nie prognoz tylko analiz rzeczywistości teraźniejszej, a co dostaję watpliwej jakości ekstrapolację przyszłości poprzez średnia mierna analityczna itp. dlatego nie czytuje prognoz . Jesli juz ma mnie ktos rozbawiać to niech to bedzie profesjonalny clown z branży rozrywkowej a nie biznesowej.

  21. gzalewski

    “Wrzucimy 1 stycznia notkę „najbardziej nieprawdopodobny scenariusz na rynku w 2012 roku”. Każdy, kto zechce wrzuca jedno zdanie i grudniu 2012 sprawdzimy, kto miał najlepszą wyobraźnię.”

    Ja moge dac juz dzis Apple – 250 USD
    WIG20 – 3500

    1. trystero

      # prognoza na 2012

      Ron Paul nie zostanie kandydatem Republikanów i nikt nie rozwiąże FED.

  22. lesserwisser

    @pit65

    “Od rozbawiania to jest kabaret, jeśli prognoza ma rozbawiać to jest to farsa choc oczywiscie prognoza zawsze może stac sie farsa bez wzgledu jaki majestat za nia bedzie stał z prostego powodu – brak kontroli przyszłości.”

    Różnie to z tym rozbawianiem może być. Swojego czasu wpadł mi w ręce poufny raport (mialo się sposoby :)) renomowanej firmy specjalistycznej na temat rynku metali kolorowych 20 lat do przodu.

    Przewidywali możliwość wzrostu cen (lub lepiej powiedzieć nie wykluczali) do takich poziomów, że się wtedy w głowie nie mieściło (300% a nawet 500%).

    Wielu śmiało sie wtedy do rozpuku tłumacząc naukowo, że trzy sigma to prawie pewne a 5 sigma to już wogóle (zmienność roczna cen byla wtedy na poziomie ok 20%).

    Niemożliwe, nie ma bata, tu mi kaktus wyrośnie mówiono wtedy zaś ten wariacji scenariusz zaistnial i to nawet 3-5 lat wczesniej niż przewidywano.

    Mimo, ze uzasadnienie tamtej długoterminowej prognozy było profesjonalne i mocne to nam (mnie też) nie starczyło wyobraźni.
    Dziś więc raczej nie mówię niemożliwe i ostrozniejszy jestem z podśmiewajkami i podśmiechu….i.

    Znaczy się czlowiek staje sie coraz bardziej dojrzały i rozważny, ale i mniej romantyczny. 😉

  23. maksiu

    @prognoza 2012
    Euro się nie rozpada, a w Polsce nadal nie ma banku chińskiego lub rosyjskiego.

  24. PCymcyk

    Niewielkie to pocieszenie, ale byłem najbliżej z wymienionej grupy z pomyłką zaledwie o “marne” 950 pkt 😉

    I jeszcze słowo komentarza:
    @lesserwisser
    > Otóż publikowana prognoza powinna być poparta uzasadnieniem predykowanego poziomu,
    > po okresie prognozy bezwzględnie powinno następować „rozliczenie” prognozujących, tyle że nie samego tylko wyniku ale i z porównaniem założeń prognostycznych do faktycznych wydarzeń.
    > Wtedy bowiem okaże się czy „trafne” przewidywanie ceny nie było oparte czasem na zupełnie odmiennych (nietrafnych) założeniach wyjściowych, czy nietrafione prognozy oparte na racjonalnych założeniach wzięły w łeb, bo wydarzyło się coś nieprzewidzianego (trzęsienie ziemi, powódź, wojna, etc), czy prognozowany poziom znajdował uzasadnienie w założeniach itp.

    Więc prognoza była ze wszech miar słuszna, gdyby nie (na wszelki wypadek przypomnę):
    – wojny – Aftyka – sty-marzec 2011 – wpływ na ropę
    – trzęsienie ziemi – Japonia – marzec 2011 – produkcja światowa
    – powódź – Tajlandia – październik 2011 – światowa elektronika

    Czy może akurat te wydarzenia dało się przewidzieć lub wyjątkowo nie miały znaczenia? 😉

    Pozdrawiam,
    PCymcyk

  25. gzalewski (Post autora)

    “Więc prognoza była ze wszech miar słuszna, gdyby nie”

    No tak, takich słuszznych prognoz, gdyby nie rzeczywistosc, to ja wykonuje 10 dziennie 🙂

    (polecam rozmowe z Ha-Joon Changiem, o modelach w dzisiejszej GW)

  26. lesserwisser

    @ PCymcyk

    “Więc prognoza była ze wszech miar słuszna, gdyby nie (na wszelki wypadek przypomnę):

    – wojny – Aftyka – sty-marzec 2011 – wpływ na ropę
    – trzęsienie ziemi – Japonia – marzec 2011 – produkcja światowa
    – powódź – Tajlandia – październik 2011 – światowa elektronika

    Czy może akurat te wydarzenia dało się przewidzieć lub wyjątkowo nie miały znaczenia?”

    Na wszelki wypadek przypomnę co napisałem:

    “Wtedy bowiem okaże się czy „trafne” przewidywanie ceny nie było oparte czasem na zupełnie odmiennych (nietrafnych) założeniach wyjściowych, czy nietrafione prognozy oparte na racjonalnych założeniach wzięły w łeb, bo wydarzyło się coś nieprzewidzianego (trzęsienie ziemi, powódź, wojna, etc), czy prognozowany poziom znajdował uzasadnienie w założeniach itp.”

    Tak więc wszystkie trzy wymienione przypadki, to jest wojna, trzęsienie ziemi i katastrofalna powódź są wymienione jako nieprzewidywalne czynniki mogące wpłynąć na skuteczność prognozy.

    Jśli zaś idzie o wojnę o ropę w północnej Afryce, to wiele przesłanek ją zapowiadało, ale oczywiście perwności nie było.\

    Takie zdarzenia i wydarzenia są oczywiście nie do uniknięcia a fakt ich wystąpienia powoduje konieczność modyfikacji prognozy, z uwzględnieniem nowych uwarunkowań. Przecież prognoza okresowa nie jest czym niezmiennym, danym raz na zawsze, bo tak to można przewidywać kiedy skończy się prowadzoną budowę, a i tak nie zawsze się to sprawdzi.

    Aktualizacja i modyfikacja prognoy powinna być dokonywana w miarę jak pojawiają się nowe istotne informacje, które wpływają na założenia prognostyczne. To się chyba nazywa prognozowanie kroczące.

  27. Adam_S

    Prognozy prognozami, rok temu te prognozy byly raczej grupowane jako stosunkowo realne, ba niektorzy zapewne sie smiali ze takie niskie a WIG bedzie wyzej…

    Takie bawienie sie nimi (prognozami) przydaje sie chyba tylko planujacym budzety, bo oni musza na dany rok przyjac odpowiednie wartosci. np. firmy ktore opieraja sie na eksporcie/imporcie, potrzebuja kursu walut na ktorym przygotuja swoj plan na nastepny rok. I oni z takich prognoz korzystaja.

    Inni, przeczytaja, przyjma ta prognoze ktora jest im bliska, czesc zignoruja a pozostale wysmieja.

    Na koniec zgodze sie z lessem, przy publikacji prognozy powinno zawsze pojawiac sie wyjasnienie, dlaczego tak a nie inaczej.

  28. Wojtek S.

    @Lesserwiser

    “No i po okresie prognozy bezwzględnie powinno następować „rozliczenie” prognozujących, tyle że nie samego tylko wyniku ale i z porównaniem założeń prognostycznych do faktycznych wydarzeń.”

    Jak zawsze, postanowiłem podjąć rękawicę. Od początku tego roku na Astrobiznes zacząłem podawać dokładne prognozy dla S&P500, DAX i WIG20 na kolejne dwa tygodnie. Po każdej sesji prognoza jest uaktualniana. Kiedy zbierze się wystarczająca liczba obserwacji (100 prognoz), wyliczę wielkość błędu od danych rzeczywistych.

    Jak na razie wstępne wyniki są zachęcające. W przypadku DAX prognozy na tydzień naprzód są obciążone tylko 3,7% błędu a w przypadku WIG20 2,9%. W przypadku prognoz na następną sesję, dla DAX błąd wynosi 0,98% a w przypadku WIG20 to 1%.

    Takiej krytycznej analizy nie zapewnia obecnie żaden z polskich analityków ani portali z prognozami giełdowymi.

  29. lesserwisser

    @ Wojtek S.

    Brawo Wojtku S., za odważne przyjęcie wyzwania od losu i za wtępne wyniki zachęcające, oby tak dalej. Pożyjemy to zobaczymy, ale kibicuję życzliwie.

    A jak dalej dobrze pójdzie to się zabiorę za lekturę “Forecasting by astrology” Freemana, a odłożę nudną “Forecasting – methods and applications” – praca zbiorowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *