Zmienna, która wygrała z prognozami

Jedna z ostatnich notek na blogach bossy o sezonie prognoz w Polsce mobilizuje do przeszukania dysku twardego, ale z pytaniem odnośnie rynku amerykańskiego. Niestety nie zanotowałem źródeł, ale też w 2010 roku nie robiłem tego z myślą o wykorzystaniu. Mimo wszystko całość wygląda ciekawie.

Moje archiwum pokazuje, że uśredniona prognoza analityków i strategów największych banków i funduszy amerykańskich na progu 2011 roku dawała zamknięcie roku na indeksie S&P500 w rejonie 1375 punktów. Wczorajsze zamknięcie wypadło na 1250 pkt, co daje stratę w skali roku o 1,25 procent zamiast 10-procentowej zwyżki prognozowanej przez strategów. Niemniej widzę, że przedstawiciel Credit Swiss (nie zanotowałem nazwiska) prognozował 1250 pkt a przyczynę pesymizmu lokował w konieczność redukcji deficytu budżetowego w USA.

Po dwunastu miesiącach wszyscy wiemy, że S&P500 nie kończy 2011 roku na poziomie z 2010 roku dlatego, że USA zaczęło redukować deficyt, ale dlatego, iż ceny akcji w USA spadły głównie na fali europejskiego zamieszania z nadmiernym zadłużeniem. Jak widać można podać trafną prognozę opierając się na scenariuszach, które nie zostały wypełnione. W sumie to jeden z najciekawszych przypadków, kiedy oklaski zbiera się bramkę choć kopało się na out, ale pewnie w takie szczegóły nikt nie będzie się wdawał.

Z drugiej strony rok 2011 był wyjątkowo ciekawy i w dużej mierze zdominowany przed sierpniową przecenę. Latem S&P500 był w rejonie 1370 pkt i analitycy byli na dobrej drodze do tego, żeby grupowo trafić w średnie 1375 pkt. Jednak, najpierw kryzys w Waszyngtonie, gdzie politycy odstawili szopkę w postaci budżetowej przepychanki pomiędzy Kongresem a Białym Domem, a później europejska opera mydlana wzmacniająca obawy rynku spowodowały, iż S&P500 zanurkował do 1074 pkt.

Można zatem powiedzieć, że to świat polityki ukradł S&P500 1375 pkt a analityków postawił z czerwonymi twarzami. Pytanie, czy specjaliści od wycen spółek, zysków i bilansów mogli przewidzieć, że w Japonii będzie miało miejsce tragiczne trzęsienie ziemi a latem przywódcy największych państw postanowią zaprowadzić swoje gospodarki na skraj przepaści niczym więcej niż własnymi ambicjami. Czy dało się przewidzieć kuriozalny pomysł referendum w Grecji? W mojej opinii nie. To dysfunkcjonalność scen politycznych spowodowała, że wiele gospodarek znów popada w recesję a indeksy kończą rok „na zero”.

Wydaje się, że wszyscy kończymy rok 2011 z przeświadczeniem, że w kolejnych latach w większym stopniu będziemy zmuszeni uwzględniać zmienną w postaci polityki. Niestety historia to dynamiczny proces i już teraz można powiedzieć, że zaskoczeń będzie sporo. Czy na progu 2011 roku dało się przewidzieć „arabską wiosnę”? Oczywiście dało się przewidzieć niepokoje społeczne związane z drożejącą żywnością, ale nie dało się przewidzieć rozlewającej się rewolucji, której dynamikę można opisać, ale nie można jej umiejscowić w kalendarzu a to najbardziej interesuje rynki.

Uwzględniając fakt, iż procesy redukowania zadłużenia przez wiele państw będą jednym z najważniejszych zadań, przed jakimi stoją społeczeństwa i rządy zmienna w postaci politycznej niepewności będzie stałym elementem rynkowej układanki. Politycy, chcą tego, czy nie będą występowali w specyficznych konkursach piękności, w których inwestorzy będą głosowali rentownościami obligacji i wycenami walut. Niemniej na dziś znów widzę, że moje zebrane i uśrednione prognozy na rok 2012 mówią, iż za 12 miesięcy S&P500 znajdzie się na poziomie 1362 pkt.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

12 Komentarzy

  1. gzalewski

    To jest wlasnie ten problem, który branza “finansow-medialnych” nie potrafi zaakceptowac, albo jeszcze inaczej – skrzetnie przemilcza. NIe jestesmy w stanie przewidziec przyszlych zdarzen, ani ich wplywu na rynki (w róznych kontekstach). Ale uparcie uznajemy, ze mozemy podac wartosci akcji, indeksów, towarów w jakims okreslonym dniu. Mamiąc ludzi przekonaniem, o naszym profesjonalizmie.

  2. reptile

    GZ… negujesz PP,statystykę czy zawsze przyjmujesz 50/50 ?
    Swoja droga ciekawe wyznanie.. acz nie wiem czy mowisz to jako analityk czy filozof 😀

    “nie dało się przewidzieć rozlewającej się rewolucji,”
    Jak to nie.. mi sie np. udało – całe 2 lata o rewolucji trąbiłem.. 😀
    Nawet do niej nawoływałem 🙂
    Myślę, że nie tylko ja ją przewidywałem.. acz ok.. nie padały konkretne dni czy godziny.. no bo jak w odniesieniu do takiej masy..

  3. gzalewski

    Moze inaczej. Gdzies tu w poprzednich koementarzach wisi moj zaklad z blackswanem, na temat tego czy zmieni się coś w sytuacji agencji ratingowych. Uznałem, ze jedna z nich “znacząco się zmieni” (nie wiem – wyleci z rynku, zostanie przejeta, bedzie kozlem ofiarnym itp. itd).
    To taki scenariusz, który sobie założyłem, ze moze sie zdarzyc (podobny mozna sobie wymyslic np, z Applem, po smierci Jobsa).
    Pod taki scenariusz mozna sprobowac cos zrobic z akcjami, z calym rynkiem, z czyms powiazanym. Ale, po pierwsze on jest tylko moim wymyslem (oczywiscie na bazie jakichs tam zalozen).Po drugie jesli nie bedzie sie realizowal (albo cos kolejnego sie zmieni) bede musial sie z tego wycofac.
    Po trzecie w koncu, bez wzgledu na to, czy sie zrealizuje, czy nie – nie podam wartosci SP na koniec roku, czy nawet akcji Moodys, bo to zupelnie nie o to chodzi.

    “mowisz to jako analityk czy filozof ”
    jako “analityk-filozof” 🙂

  4. reptile

    hmm… “analityk-filozof” raczej falszywy prorok hehe..
    Inwestor.. to nie gambler z portfelem omalowanym SP czy FW, a wy chyba takich chcecie widziec.. szukacie.
    Wchodzisz do .. mowisz ze masz 100M$ i chcesz im dac tylko nie pytasz ile z tego bedziesz mial za rok tylko mowisz ze chcesz 25%. I gwarantuje, ze tyle bedzie.Nikogo nie interesuje po ile bedzie SP,FW i nie powinno cie interesować jakich barw bedzie sie tam uzywac nim wydrukuja Twoje 25%. Wniosek z tego,że by być analitykiem lub inwestorem trzeba umieć wybrać rynek i inwestować. A tu organizuje sie igrzyska dla frajerow hehe.. no ale fakt… mozna ten rynek analizowac i filozofowac o nim.. szukac grala… ale ale.. nooo..
    Are you investor ?

    Że niby te 25% to mozna zobaczyc jak owce Madofa raj?To juz inna bajka.. ale perspektywa problemu jest podtrzymana

  5. gzalewski

    reptile, a mozesz to samo tylko jaśniej? Przyjmij, że masz przed sobą 6-latka

  6. lesserwisser

    „analityk-filozof” versus “filozof-analityk”

    Pierwszy więcej filozuje zaś drugi zaś drugi ma wieksze inklinacje analityczne? 🙂

  7. reptile

    heh no… sugeruje byście pozostawili już kolorowanki.. dojrzeli..
    pisanie o pisaniu a opisywanie analiz to jest cos co ma wartosc i sie rozni..
    Wy analizujecie pisanie.. wydluzacie okres przedszkolny.. albo robicie za przedszkole 😀
    To nie moze byc odczytywane jak atak i wyzywanie od.. lecz wezwanie do przebudzenia. Bo raz.. sami stoicie lub faktycznie wracacie do okresu przedszkolnego lub chcecie w nim tkwic.. a pozniej marzycie o fotelach Bufeta lub takie fantazje otwieracie. Nie musicie chodzic po rynek bo przychodzi do was.. trzeba go tylko sluchac.. z tym ze akurat wasza swiatynia jest falszywa.. 🙂 to i modly z proroctwami raczej nie inne..
    Głos rozsadku.. głos rozsadku.. zostawaim klucz tym ktorzy sie tu przypadkiem gubią..
    Tak se was na starym roku pomecze na koniec.. bo czemu nie. :>

  8. astanczak (Post autora)

    > pisanie o pisaniu

    Znałem kiedyś takiego, który uparł się, żeby nie rozmawiać, bo to jałowe. Zatopił go dialog wewnętrzny. W pewnym momencie rozmawiał na głos sam ze sobą nawet modulując głos z rozkładem na różne osoby. Lekarze nie potraktowali tej polifonii, jako strategii odrzucenia innych 😉

  9. mirek

    To co tu jest najważniejsze to stwierdzenie o “oklaskach za bramkę, choć kopało się na out” . Praktycznie od zawsze kombinując jak grać staram się zrobić (prawie) wszystko, żeby był zysk. Oczywiście po czasie widzę jakie to było naiwne bądź nawet (częściowo) głupie. Mimo wszystko nie widzę innej drogi, bo bez tego “daremnego” trudu byłoby gorzej. To samo dotyczy tych wszystkich prognoz, analiz i czasem bełkotu.

  10. karroryfer

    “kuriozalny pomysł referendum w Grecji”
    to żałosne do jakiej ślepoty doprowadza indoktrynacja spod znaku S&P
    Od kiedy to podstawowe narzędzie demokracji jest kuriozalne.

  11. astanczak (Post autora)

    > Od kiedy to podstawowe narzędzie demokracji jest kuriozalne.

    Papandreu nie chciał więcej demokracji. Rzucił ideę referendum po uzgodnieniach z UE i bez konsultacji z własnym parlamentem wiedząc, że nie ma większości do wprowadzenia tego w życie. Papandreu zrobił finałowy skok w nadziei utrzymania się przy władzy a skompromitował się na scenie lokalnej i europejskiej. Przy okazji skompromitował do reszty Greków.

    > to żałosne do jakiej ślepoty doprowadza indoktrynacja spod znaku S&P

    Auć!

  12. lesserwisser

    “Czy na progu 2011 roku dało się przewidzieć „arabską wiosnę”? Oczywiście dało się przewidzieć niepokoje społeczne związane z drożejącą żywnością, ale nie dało się przewidzieć rozlewającej się rewolucji, której dynamikę można opisać, ale nie można jej umiejscowić w kalendarzu a to najbardziej interesuje rynki.”

    A mnie mały paluszek podpowiada, że arabską wiosnę to dało się przewidzieć, no bo jakże można było nie oczekiwać tego “spontanicznego” i jakże słusznego gniewu ludu, który rozlał się na owe reżimy jak przysłowiowe mleko ze skopka.

    To może i operacji libijskiej nie dało się przewidzieć, świtu nadziei, bratniej pomocy heroldów demokracji. Przecież Nadzieja to matka głupców, która na nazwisko ma Geopolityka.

    Jeśli więc tę zmienną faktycznie uwzględni się w prognozowaniu to mniej będzie rozczarowań, gdyż zarówno prognozujący jak i prognozowani będą mieli pełną świadomość, że procesy światowe mają charakter turbulentny, można powiedzieć geo-niestacjonarny.

    Może wtedy bardziej klarowne stanie się kto i za jakie sznurki pociąga a kto macha łapkami i przebiera nóżkami jak marionetka. Przecież już Władymir Ilicz mówił, że polityka to skoncentrowany wyraz ekonomiki”.
    Wprawdzie dziś przyjmujemy, że Lenin był w błędzie więc należałoby powiedzieć iż “ekonomika to skoncentrowany wyraz polityki”, ale przecież w praktyce to chyba na jedno wychodzi.

    A jeśli idzie o Unię i kryzys euro to co, też to jest zupełnym zaskoczeniem, wywołane zostało jakimś katastrofalnym zdarzeniem, nie można było przewidzieć tego co się dzieje obecnie.

    E tam, byli przecież kasandryczni wieszczkowie, którzy ostrzegali przed takim stanem rzeczy ale ich głosy były tłumione propagandą rzekomej jedności i spójności a kolejne doniesienia o niezdrowych objawach zamiatane pod dywan przez polityków i większość mediów.

    I dalej zamiatają pod dywan, rżną głupa i brną w bagno kupując sobie czas, a klakierzy spoza zaklętego kręgu ojro też prawdopodobnie zostaną w to bagienko wciągnięci.

    Jak widać na blogu ekonomicznym nie da się nie mówić o polityce, bo wśród wielu zmiennych jest tylko jedna niezmienna zmienna, która nazywa się – interes geopolityczny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *