Przy okazji wpisu na blogu appfunds dotyczącej nowej (i kolejnej) prognozy Roberta Prechtera, jak i wynalezionej przez Kathaya prognozy Toma DeMarka (obaj to gwiazdy lat osiemdziesiątych) trafiłem na podsumowanie, kilku wcześniejszych prognoz Prechtera.I ten ostatni wpis, a raczej słowa profesora ekonomii, które cytuje autor, zainspirowały mnie do dzisiejszego wpisu – „Jeśli decydujesz się na stawiania prognoz, stawiaj ich dużo i rób je często”.

Właściwie patrząc na wykresy różnych rynków (tak, tak wykresy a nie fundamenty) nie dziwię się, że część techników ulega pokusie prognozowania możliwych krachów i załamań. Pod tym względem wykresy wyglądają faktycznie obiecująco. Aż się proszą, żeby „przewidzieć” jakiś spektakularny krach i później choć przez chwilę znaleźć się w notkach pod hasłem „jeden z nielicznych, który przewidział nadejście krachu”.

Część Czytelników pewnie zna mój stosunek do prognozowania, ale tak spodobały mi się słowa cytowanego wyżej profesora, że postanowiłem nadrobić długi czas nieaktywności i poprognozować sobie „co może się wydarzyć w tym roku”.

Zacznijmy od naszego rynku. Na początku roku, gdy WIG20 był na poziomie nie wiele wyższym od obecnych wartości zanotowałem sobie prognozy 11 analityków, które zabrał portal Money.pl i Pb.pl.

Zgodnie z zasadą opisaną dokładnie przez Henry Blodgeta, analityk powinien prognozować wzrosty, bo wówczas statystyka jest po jego stronie. Tak też stało się wśród tej jedenastki – najbardziej ostrożny wywróżył, że WIG20 na koniec roku wyniesie 3100, najodważniejszy dał 3500. Ale… trzeba oddać honor, część z nich uznała, że na koniec I kwartału indeks może nawet spaść (największy pesymista widzi poziom 2500). Pozostając przy tym pesymizmie, postaram się pójść wbrew głównemu nurtowi i podać poziom 2400, jako możliwy do osiągnięcia w tym roku (jestem spryciarzem, jeśli mam zawalczyć z prawdopodobieństwem to nie dam się namówić na prognozowanie na konkretny dzień).

Jeśli jesteśmy przy rynkach akcji, to szybkim rzutem SP500. Poziom 1200 pkt – możemy w tym roku zaliczyć.

Kolejny rynek to jen japoński (pisałem o nim przy niedawnej okazji interwencji Banku Japonii). Jak tak siądę i pomyśle, to dam 79.50, a jeśli dla widzów dziennika wieczornego, to bez kozery powiem 77 (inspiracja – kabaret Tey)

Czas na rynki zbóż, czyli te na których hossa ma trwać, żywność drożeć i ogólnie czeka nas apokalipsa. Soję widzę w przedziale 11-12 dolarów/buszel (czyli w cenach podawanych choćby na platformie BossaFX – 1100-1200 centów) .

W przypadku złota i srebra jeszcze nie czas na wieszczenie krachu, więc zostawię sobie tylko rynek miedzi. Poziom 3.90 USD za funt wygląda całkiem prawdopodobnie.

Pięć różnych rynków. Nie jest to może zbyt duży wybór, ale na początek powinno wystarczyć.

A jako podsumowanie słowa Thomasa Hessa (Swiss Re): “Rzeczywistość nigdy nie opiera się wyłącznie na tym, co prawdopodobne, lecz często także na tym, co po prostu możliwe. A od czasu do czasu również na tym, co wcześniej było niewyobrażalne.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

8 Komentarzy

  1. lech

    “Czas na rynki zbóż, czyli te na których hossa ma trwać, żywność drożeć i ogólnie czeka nas apokalipsa”.

    Apokalipsa może już za progiem, bo dzwonią do mnie z Pekao SA i proponują struktury “zbożowe” i “złote”.

  2. Kornik

    Pana zainspirował kabaret Tey, a ja chyba wiem gdzie leży źródło inspiracji Thomasa Hessa.

    Ostatnio nie mogę się oderwać od jednej takiej książki – opasłe tomisko, nowe wydanie, jeszcze cieplutkie – księga wszystkich dokonań jednego takiego skrzypka z Baker Street.

    (Skrzypka… hmm… Leser, przyznaj się, Ciebie tyż? 🙂 )

    Może mały cytat: “Od dawna powtarzam, że kiedy wykluczy się niemożliwe, wówczas to, co pozostaje, choćby najbardziej nieprawdopodobne, musi być prawdą.”

    To nie jedyny cytat z tej książki, godny uwagi inwestora intuicyjnego, dlatego polecam – warto się pochylić nad klasyką kryminału.

    1. gzalewski (Post autora)

      tenże sam cytat mam w mojej bazie 🙂

  3. lesserwisser

    Coś z mojej bazy – po linii i na bazie.

    “Człowiek uwierzy w rzeczy niemożliwe ale nigdy nie uwierzy w rzeczy nieprawdopodobne” – Oscar Wilde

    Zawsze jest prawdopodobne, że zdarzy się coś nieprawdopodobnego.

    Elementarne, ale….

    “Alicja zaśmiała się. “Nie ma co próbować” – rzekła – “nie wierzy się w rzeczy niemożliwe.” … “Czemu, czasami przed śniadaniem wierzyłam nawet w sześć niemożliwych rzeczy (jak byłam w twoim wieku “- odparła królowa.

    PS

    Graj skrzypka, graj.

  4. gzalewski (Post autora)

    Jen zaliczony – 79.44

  5. gzalewski (Post autora)

    miedź zaliczona

  6. lesserwisser

    Jest takie mądre powiedzenie:

    “Wróżbitę, któremu dopisuje szczęście, zaczynają nazywać prorokiem”.

    Jeszce jedno zaliczenie i już można zacząć przymierzać się do założenie własnego związku wyznaniowego/kościoła, pod wezwaniem Nieomylnego Prognostyka.

    Jak wyznawcy nie dopiszą to zawsze można będzie można odpisać sobie od podatku jakieś ulgi. 🙂

  7. Julka

    Chyba żal. Dla zainteresowanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *