Cyrk opcyjny czyli lew pożera tresera
Wprawdzie problemy opcyjne firm wpasowały w się w najgorszy okres finansowych perturbacji na świecie ale dobrze się stało, że wyszły na światło dzienne.
Wprawdzie problemy opcyjne firm wpasowały w się w najgorszy okres finansowych perturbacji na świecie ale dobrze się stało, że wyszły na światło dzienne.
Mieli świat u stóp, ?skrzydła” u ramion, ale chcieli więcej, dużo więcej. Na tyle dużo, że priorytety, w tym – określenie co jest najważniejsze w prowadzeniu działalności gospodarczej, stały się mniej ważne, ryzyko pomyliło się z bezpieczeństwem, a rozsądek stał się zapomnianym, niepotrzebnym wynalazkiem. Sprzeciwili się…. wcześniejszym dokonaniom i logice. Przegrali. Raj został utracony. Pozostały tylko tłumaczenia, że to podobno ?tajemnicze głosy”, gdzieś z boku (a może po drugiej stronie linii telefonicznej) namawiały do złego. Za późno….
Czy opcje opisane w poprzednim wpisie rzeczywiście zagrażają stabilności Berkshire Hathaway ? Kto i po co ośmielił się zrobić tak gigantyczny zakład przeciw Buffettowi? I dlaczego on sam, wielokrotnie nazywający derywaty ?bronią masowej destrukcji”, zdecydował się przyłożyć do owego planu zniszczenia swoją rękę ? Odpowiedzi, lub raczej ich próba, poniżej…
Skoro już głośno o opcjach w nieco pechowym wydaniu polskich spółek, to bardzo na miejscu wydaje mi się choć niewielki wpis o strategiach opcyjnych kogoś, kto z derywatami był kojarzony raczej w kontrastowym zestawieniu. Nie brakuje głosów, że tym razem Buffett, bo o nim mowa, stracił swój złoty dotyk. Czy na pewno ?
Kilka luźnych przemyśleń na temat obecnego stanu rynku poniżej. Weszliśmy w ciekawą fazę – dysonansów i znieczulenia 🙂
MAMY WINNEGO !!! – BANKI przy wykorzystaniu wyrafinowanych instrumentów pochodnych NISZCZĄ POLSKIE FIRMY.
Prowadząc zajęcia dla studentów zachęcające do poznania rynku instrumentów pochodnych, pozwoliłem sobie niegdyś zaprezentować mniej znane ryzyka związane z tym rodzajem rynków. Traktując je nieco żartobliwie nie sądziłem, że tak szybko będzie można mówić o nich w kontekście wydarzeń na rynku polskim (choć w ograniczonym stopniu już się u nas pojawiały).
W czasach obecnej rekordowej zmienności, aż korci żeby zagrać na jej spadek. Wykorzystując do tego opcje można to zrobić na kilka sposobów. Jednym z najbardziej „logicznych” jest sprzedaż opcji DOTM czyli głęboko poza pieniądzem.
O tym, że zmienność jest jedną z najistotniejszych wskazówek tego czy opcje są tanie czy drogie nie trzeba chyba przekonywać. Dla pojedynczych opcji wylicza się najczęściej zmienność implikowaną przy pomocy jednego z modeli do wyceny opcji. W arkuszu DM BOŚ korzystamy z 3 najbardziej znanych modeli (Black-Scholes, Black-Scholes Futures, Binominal Tree). Pytanie w jaki sposób policzyć indeks zmienności dla całego rynku?
Wyobraźmy sobie, że mamy do wyboru dwie strategie inwestycyjne. Jedna, nazwijmy ją Wygrywająca, na 100 zawartych transakcji w 90% przypadków przyniosła zysk. Druga, niech będzie Przegrywająca, tylko 10-krotnie na 100 prób pozwoliła zarobić inwestorowi. Którą wybierzemy?