Kilka luźnych przemyśleń na temat obecnego stanu rynku poniżej. Weszliśmy w ciekawą fazę – dysonansów i znieczulenia 🙂

Dysonans pierwszy objawił się w całej swojej krasie wczoraj na sesji nowojorskiej. Przed jej rozpoczęciem serwisy informacyjne eksplodowały fatalną informacją o stanie amerykańskiego rynku pracy, która może miesiąc czy pięć temu spowodowałaby, że użyję bardzo sugestywnego określenia, unurzanie parkietów we krwi. Pierwsze reakcje takie też były – kursy zjeżdżały choć bez nadzwyczajnego impetu. Inwestujący tylko w oparciu o aktualne wydarzenia nie mieli jednak swojego dnia jako, że indeksy wystrzeliły wkrótce potem kilka procent w górę. Po raz kolejny dała o sobie znać ważniejsza zasada, sterująca rynkiem – liczy się jedynie reakcja dominującej aktualnie siły, w tym wypadku popytu, a nie domniemanie ?jak rynek powinien zareagować”. A jak powinien reagować w sytuacji rekordowego od 15 lat spadku zatrudnienia i zapowiedzi dalszego wzrostu bezrobocia z obecnych 6,7% do 10%? Odpowiedź zostawiam macherom od fundamentów i ekonomii…

Ponieważ spora część inwestorów musi wiedzieć i logicznie zrozumieć co się kryje za ponadprzeciętnymi ruchami, szczególnie w mało spodziewanym kierunku, dlatego serwisy i analitycy dwoją się i troją by wyjaśnić niemal każdy tik ruchu rynku. Przy czym logika przed  i po fakcie ulega zakrzywieniu z powodu wielu heurystyk czyli skrótów myślowych, które pomagają skatalogować i przetrawić w najbardziej efektywny, choć niekoniecznie poprawny sposób, lawinę informacji. Jak choćby ?efekt wstecznego myślenia” niedawno opisywany przez mnie na blogu.
Z nieskrywaną ciekawością zaglądnąłem więc w kilka najbardziej popularnych miejsc by sprawdzić jak poradzą sobie komentujący. Wstrząsów spowodowanych pokrętnością argumentów nie doznałem choć było ciekawie, najczęściej powtarzane:

  • natężenie złych wieści spowoduje, że rząd ze zdwojoną siłą i dużo szybciej utopi gospodarkę w morzu pieniądza
  • firma ubezpieczeniowa Hartford Financial Services Group zwiększyła prognozy zysków na ten rok rosnąc ponad 100% i ciągnąc cały sektor finansowy a ten resztę
  • rynek uwierzył, że kursy giełdowe już wryły się w dno i niżej nie mają gdzie zejść

To jest właśnie ten moment gdy spora część inwestujących przestaje reagować na hiobowe wieści a wręcz wierzyć i zarażać ową wiarą innych, że kolejne, podobne w sile newsy, nie spowodują krzywdy cenom akcji. Co oczywiście nie musi być wcale prawdziwe. Ani logiczne.

Dysonans numer 2 to nowa jakość na naszym rynku i najpopularniejszy ostatnio temat. Czy możliwość setek milionów strat na opcjach jest już ujęta w cenach naszych akcji? Rosnące indeksy pokazują, że tak, nie ma więc zmartwień. Czym więc przejmuje się Waldemar Pawlak, KNF, rząd i bankowcy? Szacunki mówią o kilkuset firmach umoczonych w struktury opcyjne oraz opcje barierowe na waluty i wiele z nich ma jeszcze jedną opcję – bankructwo na skutek niewypłacalności. To nie będzie miało wpływu na naszą gospodarkę czy może nasza gospodarka nie ma wpływu na kursy giełdowych akcji? Inwestorzy nie są pewnie nadmiernymi optymistami ale zdaje się, że również doszli do ściany, która impregnuje na jakiś czas przed kolejnymi złymi wiadomościami.
Toksyczność tych opcji nie jest jeszcze do końca przesądzona. O ile złotówka znów się wzmocni to strat może nie być. Dziś jest problem gdyż banki żądają dodatkowych zabezpieczeń od firm a te mają problem z płynnością. Wpompowanie w nie dodatkowego pieniądza wcale nie musi oznaczać mniejszych strat gdyż nikt nie zagwarantuje, że złoty rzeczywiście już nie będzie spadał. Znany niektórym nasz kolega Jacek Maliszewski zaproponował by władze sztucznie umocniły złotego. Wydawanie na to publicznych pieniędzy może okazać się niewypałem. Można by zrobić to bronią bezgotówkową – kilka wypowiedzi polityków ze szczytu potrafi dopiec walucie choć wiemy jak inwestorzy nie cierpią takich nieeleganckich zagrań. Póki co z tego co słyszę firmy próbują same przywrócić symetrię w otwartych na swoją niekorzyść układów opcyjnych, dodając im jeszcze jedną nogę na wzrost kursu USD i EUR.
Moim skromnym zdaniem zawiniły tu oczywiście zarządy czy pojedynczy ludzie odpowiedzialni za firmowe finanse ale nie w sposób, o który je się podejrzewa. Nie chodzi bowiem o nieudolność czy brak wiedzy. Cały profil układu opcyjnego można przedstawić jednym, bardzo prostym wykresem i będzie zrozumiały nawet dla przeciętnie zorientowanego finansisty. Bo są tam istotne 2 punkty: ten, gdy i kupione opcje put i wystawione opcje call zaczynają zarabiać przy umacnianiu się złotego i drugi – gdzie oba rodzaje opcji tracą gdy złoty spada i akceleruje ów wynik zastosowany lewar. Otóż ludzie, którzy dawali zgodę na owe opcje wpadli w pułapkę przekonania, że złoty NIE spadnie! Utwierdzały ich w tym dziesiątki raportów i rekomendacji wystawianych nie tylko przez analityków bankowych. Każdy inwestujący na giełdzie wie, jak kończy się nie branie pod uwagę ryzyka mało prawdopodobnego zdarzenia, które jednak zachodzi, ?zaskakując” wszystkich. A pewnie działał przy tym mechanizm owczego pędu na zasadzie – tamci to robią, wszyscy to robią to dlaczego nie my? A może nasza gospodarka rozwijała się tak szybko bo firmy zamiast produkować generowały spekulacyjne zyski zupełnie tak jak od lat z powodzeniem robi firma Porsche???!!! Dla premii, ekstra wypłat ? A może jakichś nieoficjalnych gratyfikacji od wdzięcznych bankowców ? 😉 Oczywiście tego ostatniego nie napisałem 🙂

Chciałem skończyć jakimś gładkim morałem. To niech będzie tak – uchylam nisko czapeczkę przed wszystkimi tymi, którzy potrafią obiektywnie ocenić wpływ dziesiątek sprzecznych zdarzeń na kurs notowań i regularnie zarabiać powyżej średniej, wolnej od ryzyka.

–*KaT*–

[Głosów:0    Średnia:0/5]

23 Komentarzy

  1. Jacek

    > Można by zrobić to bronią bezgotówkową – kilka wypowiedzi polityków ze szczytu..

    ew. przyspieszyć prace nad wejściem do strefu euro ?

  2. Kricek

    Ja nie potrafię obiektywnie ocenić wpływu dziesiątek sprzecznych zdarzeń na kurs notowań.
    Mam natomiast następującą heurystykę .
    Patrząc na wykresy mam nieodparte wrażenie, iż lada dzień zakończymy korektę dzienną.
    Gdzieniegdzie wzrostową, gdzie indziej spadkową. Implikacja mojej heurystyki jest następująca:
    Eur/usd do dołu; usd/pln do góry; indeksy giełd światowych mocno do dołu.
    Ot taka błyskawiczna, sobotnia analiza. Zdarza mi się czasami robić analizy, ale tylko błyskawiczne.
    Gdyż generalnie brzydzi mnie to zajęcie.

  3. gzalewski

    Z bardzo wiarygodnego zrodla dowiedzialem sie, ze w jednej z duzych spolek, decyzje o wejsciu w zabezpieczenie opcyjne podjęto na podstawie prezentacji w powerpoincie. Gdzie nawet zdania nie ma o ryzyku. Za to ostatni slajd konczyl sie podsumowaniem, ze bank za nic nie bierze odpowiedzialnosci

    W tej chwili analizowana jest umowa (przed pewnie nikt jej nie czytal) , ale i tam w zasadzie jest niewiele. A na pewno nie tyle jak chocby w prospektach funduszy (nawet pienieznych) o czynnikach ryzyka

  4. kathay

    Ludzie, którym się wydaje, że dostali do ręki samograj, który nigdy nie traci pieniędzy, nie powinni nigdy mieć dostępu do kierowania nawet kioskiem ruchu a co dopiero firmą. Robert Rethy powinien masowo produkować raporty z target price=0 dla polskich spółek 🙂

    Cytuję z raportu jednej z giełdowych firm:
    “Zarząd opierał swoją decyzję na podstawie analizy raportów analitycznych renomowanych banków i instytucji finansowych. Raporty te konsekwentnie prezentowały stanowisko o stałym przewidywanym umacnianiu się PLN w stosunku do EUR.”

  5. Jerzy Olszewski

    @KatHay
    “Robert Rethy powinien masowo produkować …”

    To jak to jest z tym idolem? 🙂

    W ogóle , to zaorać te zapyziałe spółeczki w których “kartofle” coś tam próbują nieudolnie produkować. W to miejsce wprowadzić zaawansowane usługi finansowe, bo po likwidacji ostatnich banków inwestycyjnych w USA nie masz już prawdziwej gospodarki na świecie, oj nie masz.

    Pamiętam , jak inny Twój idol, Janusz Jankowiak, na jednym ze szkoleń ekonomicznych na początku lat 90 mówił, że cały nasz system bankowy wart jest coś ok. 1 miliona USD !. Działo się to na forum, gdzie, gdyby zsumować osobiste zasoby słuchaczy, to byłyby pewnie większe nie licząc już realnej wartości sali, gdzie się to odbywało. Wiesz co w tym było niebezpieczne? Nie to , że tak mówił, tylko to, że sam w to wierzył, a jego koledzy wprowadzali w praktyce.

    Szłyszałeś może coś takiego, jak Reputacja? (np. Banku, który ma ochotę współpracować w dłuższym terminie z realną gospodarką w danym otoczeniu). Myslę, że banki , które uczestniczyły w akcji ubierania firm produkcyjnych w owe sławne opcje, zapomniały o tym pojęciu i stracą w efekcie więcej niż zyskały na nich. Ja na ich miejscu ściśle bym współpracował z ofiarmi, aby nie doszło do jakiś spektalularnych upadłości.

  6. kathay

    @JerzyO
    Twój idol Lech Kaczyński ma podobne poczucie humoru jak ty i z podobnym zrozumieniem czyta. To nie moje fale więc odpuszczam sobie tę dyskusję

  7. Jerzy Olszewski

    @KatHay
    “Twój idol Lech Kaczyński ma podobne poczucie humoru …”

    E tam. Schlebiasz mi, gdzie mi tam do Pana Prezydenta!, ale dziękuję za dobre słowo.

  8. Thom

    “Toksyczność tych opcji nie jest jeszcze do końca przesądzona”

    Jak tak dalej pójdzie, to każdy spadający (lub w inny sposób przynoszący straty, jak osławione opcje) instrument finansowy traktowany będzie jako “toksyczny”. I każda nieudana spekulacja odpowiednio dużego “gracza” będzie mogła liczyć np. na “bezgotówkową broń” półgłówków wygłaszających na kolejnym “szczycie” tyrady potępiające “spekulantów”…..

    Co do reakcji rynku w Stanach na tzw. “hiobowe wieści”.Pewnie jest tu element zmęczenia inwestorów, którzy uodpornili się na pesymizm, ale……. może następuje przesilenie w chorobie trawiącej system finansowy? Niech się koledzy z Wallstreet modlą o upadlość “wielkiej trójki” z Detroit. Im prędzej gospodarka oczyści się z tych zombies i opadnie zaduch keynesizmu – tym lepiej dla wzrostów na giełdzie.

    Tymczasem w Europie (i na nieszczęście u nas) wciąż zalatuje “planami Paulsona”, czyli drukarnią………………………..

  9. Atticus

    >>A jak powinien reagować w sytuacji rekordowego od 15 lat spadku zatrudnienia i zapowiedzi dalszego wzrostu bezrobocia z obecnych 6,7% do 10%? Odpowiedź zostawiam macherom od fundamentów i ekonomii?

    Oto odpowiedz: z punktu widzenia fundamentow i ekonomii nie ma wlaciwie znaczenia czy dane byly dobre czy zle, ladne czy brzydkie. Liczy sie tylko czy byly lepsze czy gorsze od usrednionych oczekiwan rynku. Realia okazaly sie gorsze, wiec powinno spadac… No ale ostatnio nie jest zbyt modne twierdzic, ze rynki sa efektywne 😉

  10. kunta-kinte

    Czy kogos zadziwi,jesli uwiklane w opcje podmioty w celu pokrycia wlasnych strat wyemituja papiery wartosciowe sluzace obdarzeniu nimi wierzycieli.Banki co prawda niechetnie ale przyjma te “smieciowe akcje” de facto stajac sie wlascicielami majatku dluznika.

    Piekna zagrywka!Szczegolnie w obliczu odbicia!

  11. kunta-kinte

    Aha,zapytalbym jeszcze czy przypadkiem banki od dluzszego czasu nie akumuluja akcji upolowanych firm,bo wtedy juz spokojnie mozna je oskarzyc o wykorzystywanie tajemnicy bankowej i informacji poufnej.

  12. kunta-kinte

    I jeszcze o ustawie budzetowej na 2009 rok
    wyczytalem

    Art. 38.

    1. Upowa?nia się Ministra Finansów do dokonywania transakcji finansowych na

    instrumentach pochodnych, zmieniających strukturę przepływów finansowych

    10) Zmiany wymienionej ustawy zostały ogłoszone w Dz. U. z 2002 r. Nr 241, poz. 2074, z 2003 r. Nr 83, poz.

    760 i Nr 223, poz. 2217, z 2004 r. Nr 99, poz. 1001, Nr 121, poz. 1264, Nr 187, poz. 1925 i Nr 210, poz. 2135,

    z 2005 r. Nr 164, poz. 1366 oraz z 2007 r. Nr 115, poz. 792.

    9

    stanowiących dochody i wydatki bud?etu państwa, z których uzyskane środki finansowe

    pomniejszają wydatki.

    Czy minister jest liderem zespolu grajacego na dyrewatach czy tez pojdzie droga Ciechu,Erbudu czy Lotosu?Nie kazdy jest Wiedekingiem przeciez!

  13. kathay

    Nie potrzeba papierów emitować. Banki oferują kredyty firmom zanurzonym w opcje.

    Okazuje się, że nie tylko spekulujący tymi opcjami mają kłopoty. Problem dotknął również tych, którzy rzeczywiście zabezpieczali jedynie przychody. A to na skutek margin calli – prozaicznej procedury znanej na rynku derywatów gdy brakuje zabezpieczenia na stratnej pozycji.

  14. kunta-kinte

    Tutaj sprawa jest prosta,bo jesli firma zabezpieczala przychody angazujac sie na rynku opcyjnym to w zadnym wypadku nie moze z tego powodu stracic plynnosci finansowej,malo tego zarabia na wyzszych srednich przychodach a suma strat na opcjach jest kosztem uzyskania przychodu.Podkreslam ze jest to tylko wtedy aktualne gdy firma zabezpiecza do 33% przychodow.Angazujac sie w obecnych czasach bardziej w jakkolwiek nazwana strategie(hedge,swap) staje sie bankiem inwestycyjnym szeroko eksponowanym na ryzyko.

  15. kathay

    Jest tylko jeden problem – zabezpieczane przychody takiej firmy w walucie są rozłożone na miesiące albo nawet lata a zabezpieczenie trzeba powiększyć już teraz. To rozkłada cash-flow firmy.

  16. kunta-kinte

    O nie Panie kathay,opcji ani kontraktow nie zabraknie!Jesli w tym kwartale mamy miec przychodu 12 milonow dolarow to zabezpieczamy w tym kwartale do 4 milionow USD .Jesli ktos uwaza ze taka okazja jak teraz juz sie nie pojawi i ubezpiecza sie na jesien 2009 w duzych kwotach to jest szalencem.
    Kghm np ubezpiecza sie na biezace przychody(kwartal) 30% a na przyszle w ilosciach 10 i 5 procent-im dalej tym mniej i to uwazam za oczywiste poniewaz zawsze te zabezpieczenie w pozniejszym czasie moze usredniac co znaczaco nie wplywa na koszt ubezoieczenia.

  17. kathay

    Firmy zabezpieczały przychody na kolejne lata. Kghm ma swój dział kontroli ryzyka i zabezpieczeń ale większość planktonu nie, więc ufała bankowcom. Millenium przyznaje, że w umowa zawiera procedurę margin-call. Dziś wymaga dopłat ale idzie na negocjaje i daje kredyty.
    Nie winiłbym żadnej ze stron “bardziej”. Firmy przegięły z lewarami, banki z wpuszczaniem ich na miny.

  18. Jacek

    chciwość, griid i dizajer…

    > Firmy przegięły z lewarami, banki z wpuszczaniem ich na miny. <
    😉
    Świetnie podsumowanie

  19. gzalewski

    Kazdy chciał przycwaniakowac (i bank i firma) i wyszlo jak wyszlo.
    W sumie najciekawsze w tym jest, ze wykorzystano opcje dokladnie tak jak kontrakt (nota bene ta strategia, szumnie nazwana korytarzem, to po prostu syntetyczny krótki futures). W przypadku zabezpieczania sie kontraktem, najwiekszym problemem zawsze jest niemozliwosc oszacowania ile wyniesie koszt w trakcie zabezpieczenia, wlasnie z tytulu margin call. Samo zabezpieczenie moze okazac sie poprawne, tylko jesli nie doszacujemy kwot na depozyt mamy problem.
    Kupowanie premii opcyjnej tej wady nie ma. Znamy od poczatku calkowity i JEDYNY koszt zabezpieczenia. Niestety jak to czesto bywa, chciało sie miec cos za darmo – bo przeciez premia kosztuje. No to sie ja sfinansowalo wystawieniem opcji. No i efekt jest wiadomy.

    A jeszcze warto pamietac o jednym. Nie sadze, zeby JAKIKOLWIEK bank w JAKIMKOLWIEK modelu zakladal prawdodpobienstwo oslabienia sie PLN w tak krotkim czasie o te 50% (do USD). Stąd pewnie narastajace przekonanie, ze “to niemożliwe”.

    A czarny łabądź Taleba tylko czekał, żeby machnąć skrzydłem

  20. Jacek

    http://www.futures.pl/scripts/sys/_wnd_zalaczniki_podglad.php5?id=619

  21. roza

    “nota bene ta strategia, szumnie nazwana korytarzem, to po prostu syntetyczny krótki futures”

    Nie calkiem – syntetyk musi miec ten sam strike na obu nogach, wiec jest jedynie szczegolnym przypadkiem korytarza. Cos jak historia z prostokatem i kwadratem.

    “Kupowanie premii opcyjnej tej wady nie ma.”

    ale ma inne 🙂

    “Niestety jak to czesto bywa, chciało sie miec cos za darmo – bo przeciez premia kosztuje. No to sie ja sfinansowalo wystawieniem opcji. No i efekt jest wiadomy.”

    Grzesiek, to juz jest niemal populizm. Nie ma nic niesamowitego w tym ze dostaje sie premie za wziecie na siebie ryzyka. Malo tego ze mozna miec cos przez chwile za darmo, to mozna nawet uzyskac pozywny cashflow i jeszcze dodatkowo go oprocentowac.
    Tu wcale nie zawinila strategia tylko zarzadzanie pozycja, a wlasciwie jego brak.
    Tak w gruncie rzeczy wystawiajacy eksporter chocby nawet na golo ale konsekwentnie przez ostatnie lata ciagle jest sporo in plus.

  22. gzalewski

    roza – to jest odmiana syntetetycznego short:
    http://www.danielstrading.com/education/strategy/04-synthetic-short-futures.php

    Wada – no podstawowa to koszt 🙂

    Populizm – jasne. Ze populizm. Wiemy ze mozna zbudowac dobra – zabezpieczoną pozycje z wielu opcji. Ale wiemy tez ze bank moglby miec problem ze sprzedaza. Nawet wymyslenie dobrej marketingowo nazwy w stylu “High-Grade-Syntethic-Hedge-Strategy”, mogloby tego nie ulatwic.
    Wiec to bylo prostsze. Dodatkowo zas bylo odpowiedzia na zapotrzebowanie rynku (czyli “nie chcielibysmy placic za te opcje”)

  23. roza

    Jasne, im wiekszy split tym mniej przypomina to futures – delte mamy coraz dalej od 1 + uwrazliwiamy sie na czas i zmiennosc. Raczej nie kawlifikuje sie na syntetyk sytuacja gdy brali puty po 3.5 za euro a calle na 3.8. Zwlaszcza w stosunku 2:1 🙂

    “Wiemy ze mozna zbudowac dobra – zabezpieczoną pozycje z wielu opcji…”

    No wlaśnie o to sie rozchodzi, ze nie powinnismy utozsamiac zabezpieczonej z dobra. Choc z droga na pewno – i to nie tylko biorac pod uwage koszty poniesione upfront/depo, ale prawdpodobienstwo wykonania i payoff. I nie bede ukrywal ze chce przez to powiedziec ze i korytarz i syntetyk i nawet wystawianie golasow sa swietnymi strategiami zabezpieczajacymi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *