Nie-kapitalizm

Wiele lat temu w rodzimej prasie finansowej pojawiło się nowe nazwisko. To było naprawdę coś wyjątkowego. Miałem dużą przyjemność z czytania wyjątkowo świeżych tekstów, zupełnie innej tematyki i mnóstwa recenzji książek. Z samego wyboru było widać, że autor jest czytelnikiem, który sam znajduje pozycje, a nie wyłącznie dostaje egzemplarze recenzenckie od wydawnictw. Po pewnym czasie w tekstach dziennikarza coraz więcej było widać zapału ideologicznego. Swego rodzaju prób oceny otaczającej rzeczywistości. Nie ma w tym według mnie nic złego, ale w gruncie rzeczy argumenty były cały czas podobne. Kapitalizm w Polsce to wypaczenia, neoliberalizm doprowadził nas donikąd, to w jakim miejscu Polska się znajduje odbiera mandat do dyskusji tym, którzy do tego doprowadzili, Balcerowicz blebleble. Dla uproszczenia, żeby nie szafować etykietkami oskarżenie dotyczyło pokolenia 40+, czyli tych, którzy budowali ów ułomny kapitalizm.

Odnosiłem wrażenie, że kolejne teksty są w kółko o tym samym. Co więcej intrygował mnie czasem jakiś nagłówek, czytałem dwa pierwsze akapity i zjeżdżałem na koniec, żeby upewnić się kto jest autorem. Trafiałem w 100 procentach. Rafał Woś.

czytaj dalej >

Czy stawianie celu jest łatwe (TAK/NIE)

Wyznaczenie celu jest proste. Powie to każdy z nas, kto został w jakimś momencie życia ugryziony przez giełdę. Na samym początku większość z nas ma cel – zarobić pieniądze. Czasem on jest bardziej szczegółowy – zarobić dużo i szybko. Czasem nawet wyjątkowo konkretny – co najmniej pięćdziesiąt procent w skali roku. A jeśli delikwent zaczyna na rynku kontraktów lub forex to owe marze…, przepraszam cele, bywają nawet trzycyfrowe.

czytaj dalej >

Chleba nie kasy!

Białołęka to położona na prawym brzegu Wisły dzielnica Warszawy zamieszkana przez ponad 100 tysięcy osób. W jej skład wchodzą części przemysłowe oraz mieszkaniowe. Dwa największe osiedla mieszkaniowe to Tarchomin i Nowodwory. Mam przyjemność obserwować rozwój tej części Warszawy od dziesięciu lat. Jeszcze zanim tam się sprowadziłem wiadomo było, że jeśli ktoś mieszka na Białołęce to można powiedzieć, że jest na końcu świata. Główna ulica łącząca dzielnicę z centrum Warszawy permanentnie zakorkowana. Most Grota-Roweckiego w godzinach szczytu praktycznie nieprzejezdny. Nie miało znaczenia, czy podróżuje się transportem własnym czy komunikacją miejską. Stało wszystko. Sytuacja zaczęła się stopniowo zmieniać po wydzieleniu pasów dla autobusów wówczas przemieszczanie się transportem miejskim miało już sens. Kolejne kamienie milowe to otwarcie stacji Metra na pobliskich Młocinach, budowa mostu Północnego i poprowadzenie linii tramwajowych. W tej chwili komunikację z centrum i innymi dzielnicami Warszawy można uznać za satysfakcjonującą.

czytaj dalej >

Mali poza orbitą zainteresowań

Minął krótki czas od chwili, gdy wspominałem naszą niewidzialną hossę na rynku. W ciągu minionych dwóch tygodni wiele się nie zmieniło w poziomach zarówno indeksu WIG, jak i WIG20. Pojedyncze spółki co chwilę ogłaszają roczne (lub wieloletnie) maksima. W tym obrazie jest jednak jeszcze jeden element, który budzi moją ciekawość już od wielu miesięcy. Chodzi o zachowanie się „drobnicy”. Może to niezbyt ładne określenie na spółki skupione w sWIG80, ale faktem jest, że przez lata (zanim pojawił się NewConnect) w indeksie tym znajdowały się przedsiębiorstwa z gorszej ligi. Mniej znane, o mniejszej kapitalizacji, nierzadko z większymi kłopotami. Raj dla lubiących ryzyko.

czytaj dalej >

Czy ktoś widział hossę?

Cóż to jest pięć procent wzrostu indeksu? Tyle zyskał WIG od początku sierpnia. W zasadzie błahostka. Patrząc na stopy zwrotu tego najszerszego z indeksów na GPW robią wrażenie. W tym roku zwyżka o 24 procent. Od dołka z 2016 ponad 50 procent. Od dołka z 2009 – po globalnym krachu rozpoczętym dwa lata wcześniej – 215 procent.

Zaledwie pięć procent brakuje do szczytu z 2007 roku, czyli momentu gdy świat zakończył hossę i pogrążył się w krachu bankowym. Minęło dziesięć lat. Upadające banki, bankrutujące fundusze, Grecja i Włochy na krawędzi, rozpad Unii Europejskiej, rozpad świata jaki znamy, drukowanie pieniędzy, kolejne miliardy pompowane w system.

czytaj dalej >

Kolejny skrajny ekonomista (po drugiej stronie)

Po krótkiej przygodzie z hardkorowym libertarianizmem w wykonaniu Stevena Landsburga moja kolejka lektur wychyliła się przypadkowo w drugą stronę. Tym razem padło na Globalnego Minotaura autorstwa Yanisa Varoufakisa, byłego ministra finansów Grecji w rządzie lewicowej Syrizy (okres od stycznia do lipca 2015). Varoufakis określa siebie mianem “niekonsekwentnego marksisty” (erratic marxist). Nie wiem, czy w tej definicji chodzi o to, że jego marksizm jest umiarkowany, czy też, że dopuszcza pewne wolnorynkowe, czy też kapitalistyczne rozwiązania.

W zasadzie nie ma to znaczenia. Obaj ekonomiści są wyśmienitą ilustracją Pierwszego Prawa Ekonomii: “Na każdego ekonomistę przypada inny równie ceniony ekonomista o odmiennych poglądach”. Definicję przytaczam za Paulem Knottem (To boli!), ale nie wiem, czy to jego autorski pomysł, czy też zacytował zasłyszany żart (choć właściwie to prawda).

czytaj dalej >

Ekonomia łoma

Choć wyjątkowo nie podobały mi się tezy Roberta Kurzbana zawarte w Dlaczego wszyscy (inni) są hipokrytami, to udało mi się podczas lektury zaznaczyć kilka tytułów do sprawdzenia. Wśród nich znalazły się książki Stevena Landsburga. Okazało się, że kilka lat temu ukazały się polskie tłumaczenia i wciąż za grosze dostępne są na portalach aukcyjnych. Oczekiwałem sympatycznej i inspirującej przygody, zamówiłem więc od razu Fair Play czyli czego mogą nas o ekonomii i sensie życia nauczyć własne dzieci oraz Im więcej seksu tym bezpieczniejszy, czyli o niekonwencjonalnych mądrościach ekonomii.

Zapowiadało się naprawdę interesująco. Kilka lat temu w ramach wydawnictwa Linia wydaliśmy książkę Gospodarka, rozwój, krach. Na czym to polega? Petera Schiffa i Andrew Schiffa. Od pierwszego czytania jeszcze egzemplarza recenzenckiego, zanim kupiliśmy prawa do polskiego tłumaczenia byłem nią zachwycony. Nie przepadam za poglądami Schiffa, ale w tej książce tłumaczył krok po kroku, jak funkcjonuje gospodarka. Książka powinna stanowić lekturę obowiązkową dla ludzi, którym nie chce się przebijać przez poważne podręczniki, a chcieliby zrozumieć mniej więcej jak działa ekonomia wokół nas.

czytaj dalej >

Na ringu bez krwi

Lubię mądry marketing. Nie traktuje klienta jak idioty, któremu można wcisnąć byle sloganiki. Któremu w gruncie rzeczy nie jest na rękę zbyt duża wiedza klienta, bo jeszcze zacznie zadawać zbyt wiele pytań i (w uproszczonej wersji świata) ucieknie do konkurencji.

Pamiętam, jak przed wielu laty po jednej z debat, w których miałem przyjemność brać udział, pewien przedstawiciel marketingu (na szczęście DM BOŚ, który już wówczas reprezentowałem) podszedł do mnie i powiedział, że to co ja mówię, o ryzyku i zagrożeniach, to jest katastrofa marketingowa. Straszę w ten sposób klientów.

czytaj dalej >