Miałem ostatnio okazję przysłuchiwać się rozmowie dotyczącej tego co nas czeka. To była prywatna dyskusja, nie w ramach konferencji, debat, acz dotyczyła spraw bieżących. Polityki, gospodarki, rynków. Brałem w niej bierny udział, po prostu słuchając, nie tylko argumentów dotyczących tego, do czego doprowadzi aktualna polityka w wielu krajach, ale też jak na to będą reagowały rynki.

Jak to zwykle w takich rozmowach, nikt nikogo nie próbuje przekonywać do własnych racji, ale raczej stara się pokazać (a może narzucić) własną wizję przyszłości. Nie ma w tym zwykle wielkiej analityki czy argumentacji, są to raczej opinie. Dlatego siedzę sobie z boku i przyglądam się coraz to ciekawszym argumentom, nie mogąc się oprzeć wrażeniu, że ludzie zapominają o tym, że z jednej strony naprawdę nasza wiedza o tym, jak potoczą się przyszłe procesy globalne jest znikoma. A z drugiej, jak bardzo zapominamy o tym, że świat miał za sobą kryzysy, wojny, dyktatury, terror i że wcale nie jest to jakaś odległa i daleka przeszłość. Czerwone Brygady, IRA, ETA, RAF to nazwy, które powinny (choćby przez mgłę) mówić coś żyjącym w latach 70., 80., a nawet na początku lat 90. Nawet w Polsce odciętej wówczas od Europy Zachodniej. Jeśli ktoś jest przekonany, że Wielka Brytania nagle stała się niebezpiecznym miejscem powinien zerknąć do statystyk.

Przewroty wojskowe w Grecji i Portugalii, to też nie jest odległa galaktyka. Prawa wyborcze dla kobiet w Szwajcarii to dopiero 1971 rok (w dwóch kantonach  w 1989).

Zapytany co myślę w trakcie takich dyskusji, zwykle odpowiadam, że nic nie myślę. Nie mam pojęcia. Prognozy są fajne, ale raczej jako rozrywka towarzyska. Jeśli ktoś zamierza zastanawiać się, jak będzie wyglądał świat za 10, 20 lat z dużym prawdopodobieństwem będzie można powiedzieć, że się pomyli. Po latach zaś może zaprzeczyć, że takie bzdury wygadywał.

Siedziałem i przypominałem sobie fragment wspomnień Jima Rogersa Street Smart, który pisał:

O historii możemy powiedzieć, że jeśli nie uczy nas niczego to na pewno pokazuje, że to co dziś wydaje się niekwestionowane jutro może wyglądać zupełnie inaczej. Najbardziej stabilne i przewidywalne społeczeństwa przechodziły poważne zmiany. Monarchia Austro-Węgierska była klejnotem w samym środku Europy, w 1914 roku stanowiła światowe centrum bogactwa. W tamtym okresie giełda w Wiedniu liczyła cztery tysiące członków. W ciągu zaledwie czterech lat Austro-Węgry zniknęły z mapy świata. Wystarczy wybrać dowolny rok z naszej historii i zobaczyć co się stało w ciągu kolejnych dziesięciu czy piętnastu lat. Weźmy na przykład 1925 – rok powszechnego pokoju, dobrobytu i stabilności. Co się stało dziesięć lat później? A za kolejne pięć lat, w 1940? Spójrzmy na pierwszy rok rozpoczynający każdą dekadę w ciągu ostatniego półwiecza – 1960, 1970 i tak dalej, aż do końca tysiąclecia. Tradycyjny świat, jaki istniał na początku każdej dekady rozpadał się w ciągu kolejnych dziesięciu, czy piętnastu lat.

To jest fajne zadanie. Spróbować spojrzeć na świat poprzez dekady. Nawet własnego życia. Dwudziestolatkowie mogą mieć problem, ale już trzydziestolatkowie mogą przypomnieć sobie rok 1987 i sięgnąć do tamtej prasy, tamtych wydarzeń, tamtej rzeczywistości (choćby we wspomnieniach rodziców). Szczera odpowiedź na pytanie, czy na podstawie tego co wówczas się wydarzyło, z pewnością oczekiwałbyś takiego świata w jakim żyjesz dziś.

W polecanej przeze mnie książce Superprognozowanie Philipa Tetlocka i Dana Gardnera zamieszczona jest notatka autorstwa Lintona Wellesa, którą sekretarz obrony USA Donald Rumsfeld przesłał do prezydenta G. Busha i wiceprezydenta D. Cheneya w kwietniu 2011. Notatka została sporządzona dwa lata wcześniej.

Pozwolę sobie przytoczyć ją w całości, bo jest tego warta. Mam nadzieję, że pozwoli też nabrać dystansu do wszelkich długoterminowych prognoz (czy też marzeń).

Kilka uwag przed czteroletnim przeglądem obrony

  • Gdybyś w 1900 roku był decydentem w dziedzinie bezpieczeństwa w najpotężniejszym państwie świata, byłbyś Brytyjczykiem, przezornie przyglądającym się swojemu odwiecznemu wrogowi, Francji.
  • Do roku 1910 znajdowałbyś się w sojuszu z Francją, a twoim wrogiem byłyby Niemcy.
  • Do roku 1920 rozegrałaby się, wygrana, I wojna światowa, a ty uczestniczyłbyś w wyścigu zbrojeń floty wojennej, ze swoimi niegdysiejszymi sojusznikami – USA i Japonią.
  • Do roku 1930 wprowadzono traktaty ograniczające broń morską, trwał Wielki Kryzys, a w planowaniu działań wojennych obowiązywało hasło „żadnej wojny w ciągu 10 lat”
  • 9 lat później wybuchła II wojna światowa.
  • Do roku 1950 Wielka Brytania nie była już największą potęgą świata. Rozpoczęła się Era Atomowa, a w Korei trwały „działania policyjne”
  • 10 lat później uwaga polityczna skierowana była na „zapóźnienie w dziedzinie pocisków rakietowych”, paradygmat w myśleniu strategicznym zmieniał się ze zmasowanego odwetu na elastyczną reakcję, a o Wietnamie mało kto słyszał.
  • Do roku 1970 nadszedł i przeminął szczyt naszego zaangażowania w Wietnamie, zaczynało się odprężenie w stosunkach z Sowietami oraz namaszczaliśmy Szacha na naszego protegowanego w rejonie Zatoki Perskiej
  • Do roku 1980 Sowieci wkroczyli do Afganistanu, Iran zmagał się z rewolucją, toczyła się dyskusja o naszych „papierowych siłach” oraz „obszarze słabości”, USA były największym wierzycielem w historii świata.
  • Do roku 1990 Związek Sowiecki znajdował się o krok (1 rok) od rozpadu, siły amerykańskie w Iraku miały za chwilę pokazać, że daleko im do „papierowości”, USA stały się największym dłużnikiem w historii świata, a o internecie nikt nie słyszał.
  • 10 lat później Warszawa była stolicą państwa natowskiego, geografia przestała ograniczać zagrożenia asymetryczne, a następujące równolegle rewolucje w informatyce, biotechnologii oraz wysokiej gęstości źródłach energetycznych zwiastowały niemal nie dające się przewidzieć zmiany.
  • Wszystko to pokazuje, że nie jestem w stanie powiedzieć, jak będzie wyglądał rok 2010, mogę jednak stwierdzić, że z pewnością w niewielkim stopniu będzie przypominał to, czego się dziś spodziewamy, a co należy wziąć pod uwagę w naszych planach.

Jakieś prognozy na najbliższą dekadę? Europa na pewno…. (wstaw odpowiedź, wróć do niej za dziesięć lat  😉 )

 

[Głosów:7    Średnia:5/5]

26 Komentarzy

  1. _dorota

    "Europa na pewno…"
    Tego nikt rozsądny nie powie, można próbować w inny sposób: "Europa z dużym prawdopodobieństwem…".

    Nie czytałam jeszcze "Superprognozowania", ale tak na chłopski rozum – interpolacja (1)trendów i uwzględnienie (2)cykliczności pewnych zjawisk powinno nas umieścić w scenariuszu o znacznym prawdopodobieństwie. Na tej zasadzie możemy np. zaprognozować, że (w naszej strefie klimatycznej) czerwiec będzie średnio dużo cieplejszy niż luty (średnio). Choć grudzień już niekoniecznie.

    No więc zachodnia Europa będzie (z dużym prawdopodobieństwem) areną wojny domowej, a wschodnia będzie stawiać czoła rosyjskim próbom ekspansji.

    1. trystero

      @ dorota

      Chętnie przyjmę zakład, że Europa Zachodnia nie będzie areną wojny domowej za 10 lat. Nie wiem jaki jest status prawny zakładów na pieniądze więc może się umówimy, że jak wygram to przestajesz komentować tematy migracyjno-religijne w internecie a jak Ty wygrasz to jak przestaje komentować na ten temat. Zgadzasz się?

      1. _dorota

        Jak zdefiniujemy pojęcie "wojny domowej"? Bo zgodzisz się, że to niekoniecznie musi być obraz jak z wojen renesansowych miast włoskich (oddziały żołnierzy, oblężenia).
        Czy więcej niż 10 tysięcy ofiar konfliktu etnicznego rocznie (po obu stronach) uznałbyś za wojnę domową?

        PS. Twoja poprawność polityczna już niedługo będzie dla Ciebie powodem do wstydu.

        1. trystero

          @ dorota

          Jak najbardziej. 10 000 mi odpowiada. Mamy zakład?

          PS Jak wiesz unikamy dyskusji polityczno-ideologicznych na Blogach Bossy i dlatego zająłem się tylko Twoją prognozą a nie jej podłożem. Dlatego jeśli pozwolisz to nie będę kontynuował tematu poprawności politycznej.

          1. _dorota

            10 tysięcy we Francji.
            Chciałam się założyć o jakieś proste chablis, ale gdyby moja prognoza się sprawdziła, to stan chaosu uderzy także w nas. Więc tak na sucho 🙂

            BTW, tutaj krótko o zobowiązaniach z gier i zakładów (w tym przypadku ten trzeci rodzaj):
            http://lexplay.pl/artykul/Prawo-Umow/zobowiazania_niezupelne_z_gier_i_zakladow

  2. JL

    Stefan Meller wspominal, ze pracujac na poczatku lat 90. XX wieku w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Departamencie Europy, w najsmielszych snach nie przypuszczal nawet, ze 10 lat pozniej Polska bedzie czlonkiem Unii Europejskiej. Jezdzac wowczas po Europie, odnawiajac i ukladajac relacje z panstwami Europy Zachodniej, zwracal uwage na przepasc jaka Polske dzielila jesli chodzi o rozwoj gospodarczy. Zacofanie bylo tak ogromne, ze wydawalo mu sie, ze minie wiele dekad, zanim Polska zblizy sie do np. Portugalii.

    1. Janusz

      Stefan Meller nie jest analitykiem, trudno traktować jego zdanie jako wyznacznik maksymalnych umiejętności człowieka w prognozowaniu.

      1. GZalewski

        Był wystarczającym obserwatorem świata wówczas w środku pewnych procesów, żeby potraktować jego wypowiedź jako wyraz pewnej samoświadomości. A nie umiejętności prognostycznych.

  3. wysoki

    Polecam ksiazke "Superprognozowanie. Sztuka i nauka prognozowqnia" 😉

  4. Adam Stańczak

    Dlatego idee Taleba z książki Antifragile mają jakiś sens. Sama książka jest dyskusyjna, ale pomysł wart pamiętania.

  5. jack

    Dorota
    w Europie zachodniej żadnej wojny domowej nie będzie, do tego potrzebne sa dwie strony wojujące S.Kisielewski dano temu zauwazył ze zachód stracił duszę Rzymianina ja oczekuję appeasementu w stosunku do muzułmanów

  6. Warszawiak

    Europa na pewno…. na bazie okrojonej strefy euro stanie się Federacją ze wspólnym rządem, wspólnymi siłami zbrojnymi a na jej teren powrócą wszystkie montowanie obecnie istniejące poza tą strefą…..

  7. Kornik

    Postawienie prognozy, co, gdzie, kiedy i w jakiej skali sie wydarzy, jest szalenie trudne, o ile w ogole mozliwe.

    Prognozowanie powinno sie sprowadzac do okreslenia ogolnych warunkow panujacych w konkretnym srodowisku.

    W przypadku gieldy chodzi o okreslenie dlugoterminowych trendow i tendencji, aby uzyskac wiedze na temat tego, czy na rynku panuje podwyzszone prawdopodobienstwo wzrostu, czy moze podwyzszone ryzyko spadku.

    Rozsadnemu inwestorowi wiecej do szczescia nie potrzeba. A przepowiadaniem przyszlosci niech sie zajmuja wroze.

    Jesli chodzi o Polske, moja ocene wyrazilem wczesniej – uwazam, iz poruszamy sie w warunkach podwyzszonego prawdopodobienstwa wzrostu w dlugim terminie; stosownie do tego podjalem konkretne decyzje. Reszta jest kwestia umiejetnosci zastosowania w praktyce livermorowskiej zasady siedzenia na dupie.

  8. Warszawiak

    Korniku, popełniasz błąd, ponieważ warunki prognozowania są jasno, zdecydowanie i bezdyskusyjnie określone….. i dotyczą Europy…. a słowo "na pewno" wyklucza asekuracyjne słowo prawdopodobnie…..

  9. Kornik

    Pisze o perspektywach Polski, bo tu inwestuje – bo tu widze przyszlosc.

    Perspektywy Zachodu Europy oceniam jako kiepskie od czasu, gdy spoleczenstwu europejskiemu przymusowo dokwaterowano ("co ci przypomina widok znajomy ten"), milion obcych kulturowo i cywilizacyjnie dzikusow.

    Generalnie prognoz nie stawiam, bo podobnie jak autor blogu uwazam to za bezcelowe. Wyrazenie "na pewno" bylo ironia z jego strony.

    Mnie wystarczy zalozenie, iz perspektywy polskiego rynku akcji sa bardzo dobre – mamy hosse, a jesli tak, to w horyzoncie kilku lat nasz rynek zajdzie wyzej niz sie to komukolwiek sni. Reszta jest kwestia technikaliow i cierpliwosci.

  10. pit

    Kilka ścieżek rozwoju na podstawie cybernetycznego modelu sterowania miedzynarodowego testowanego od roku 1770 z korelacją 0.997.

    http://icas.blog.pl/2017/05/19/unia-2-och-predkosci/

    1. GZalewski

      powiedz, że naprawdę warto, bo niestety tytuł nie zachęca
      "Unia 2-óch prękości"

      1. pit

        POwiem tak "warto" ponieważ model jest niezalezny od naszych sympatii, preferencji do sąsiadów i aktualnego systemu politycznego czy ekonomicznego.
        Oparty jest o siłe danego państwa określaną jako "moc swobodna" /termin cybernetyczny/ w danym czasie .
        W skrócie jest to nadwyżka mocy układu autonomicznego /tutaj państwa/ która może posłuzyć do rozszerzania swojej ekspansji, a tak mniej więcej przebiegaja procesy w stosunkach międzynarodywych.
        LIczona jest prosto jako ekwiwalent produktu krajowego i produkcji stali /dane ogólnodostępne/.

        To co jest wazne to przejśćia w proporcjach posiadanej mocy gdy jeden układ autonomiczny /państwo/ przekracza /0,5 , 1 , 2/ w stosunku do potencjalnego konkurenta.
        Wtedy iskrzy łącznie z możliwościa konfliktu.

        POdam przykład:
        W roku 2014 Rosja wyrwała się z hegemoni USA /w kontekście modelu/ czyli przeszła przez proporcje 0.5 wzwyz i obserwujemy proxy konflikt
        w Syrii i Ukrainie.
        Ostatnio POlska zyskała/przekroczyła/ w proporcji 1:1 z Francją mamy więc konflikt na poziomie dobrosąsiedzkim dotyczącym Karakali czy też ostatnie nieprzychylne deklaracje MAcrona odnośnie nietolerowania pewnych spraw u nas.
        W roku 2018 aproksymacja pozwala przewidzieć czas w którym Chiny odwieczny rywal Japonii przekroczy proporcję 2 w stosunku do sąsiada i stanie sie hegemonem /w kontekście modelu/ nalezy oczekiwać napiecia na tej lini etc.

        Tak wyliczone proporcje definiuja liczbowo możliwości koalicji,zwycięstwa czy dominacji lub podległości jednego układu autonomiczbnego nad/z/ drugim bez uwzględniania propagandy , sympatii i antypatii .

        NA tej podstawie /tylko liczb/ przedstawione są możliwości /ścieżki/ przyszłych możliwych koligacji i szanse ich urzeczywistnienia.

        Tutaj krótkie how-to modelu:

        http://icas.blog.pl/misja-icas/metoda-doc-kosseckiego/

        Odnośnie samej cybernetyki to 3 serie wykładów o Polskiej Szkole Cybernetyki opartej o przedwojennych profesorów Konecznego i Piętki, a także rozwinięcie powojennego prof. Mazura prowdzi nieżyjący już ich kontynuator doc. Kossecki.
        Jest to dostępne na Youtubie.

        Tytuł nie zachęca i Polska ma małe pole manewru w kontekście szerszego obrazka ścierania się Głównych zawodników na arenie międzynarodowej opisywany modelem :

        http://icas.blog.pl/2017/02/26/chiny-usa-rosja-i-kwestia-polska/

      2. pit

        JEszcze jeden przykład:

        " w 1914 roku stanowiła światowe centrum bogactwa. W tamtym okresie giełda w Wiedniu liczyła cztery tysiące członków. W ciągu zaledwie czterech lat Austro-Węgry zniknęły z mapy świata."

        Ale miała tylko 3,6% mocy swobodnej wg modelu cybernetycznego i była w tym kontekście najsłabszym ogniwem głównych graczy w konflikcie 1 Wielkiej wojny.Wiec nie dziwne ,że poszła "pod nóż" skoro była nabogatsza.Wojna to przeciez łupy.

        Analogicznie Francja miała wtedy 8.1
        Anglia 27
        NIemcy 15,7
        Rosja 5,2
        USA 31

        Wejście USA do wojny dało przekroczenie proporcji 2 na korzyść Entanty /pozycja hegemona wg modelu/
        co w zasadzie zakończyło konflikt błyskawicznie.

  11. Warszawiak

    "Unia 2-óch prękości"

    A kto i na jakiej podstawie ośmiela się twierdzić, że wskład tzw jądra Europy tzn z tą tzw większą prędkością będą wchodziły tylko 4 kraje: Niemcy, Francja, Włochy i Hiszpania…? Do tej grupy będzie mógł należec każdy europejski kraj, który spełni odpowiednie wymogi…. jakie? to jeszcze nie zostało dokładnie sprecyzowane, jednak do tej grupy nigdy nie będzie należał żaden tzw "europejski łamistrajk" natomiast takie cywilizowane kraje jak Holandia, Belgia czy Luksemburg i owszem…..
    Ale komuś odbiło….. stworzył wzory i na postawie tych wzorów dokonał obliczeń nadające się do kosza….. ale naukowo to nawet wyglądało….

    🙂 🙂 🙂 🙂

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

  12. _dorota

    @ Pit
    Nie wydaje Ci się wzruszająco naiwne, gdy ktoś próbuje ująć tak złożone zjawiska we wzór? Przy tym są w tej próbie jakieś elementy prawidłowej obserwacji, to trzeba przyznać.

    "Jednego trzymali tam stale w kaftanie bezpieczeństwa, żeby nie mógł wyliczyć, kiedy nastąpi koniec świata." 😉
    (Przygody dzielnego wojaka Szwejka, str. 21).

    1. pit

      NA pewno nie mniejsze niż prognozy oparte o manipulacje socjotechniczne stereotypami z mediów w określonych rękach politycznycznych trzymających aktualnie władzę mające wywołac określone fobie np. Zimny Czekista Putin, NIeobliczalny Trump etc służace określonym celom politycznym niekoniecznie naszego kraju.
      W zależności jak wiatr powieje czyli z kim trzymamy sojusz i jak on jest mocny na arenie międzynarodowej co można właśnie odczytać z ekwiwalentu tak wyliczonej mocy swobodnej układu autonomicznego , ale o tym trzeba trochę liznąć wiedzy.
      NAtomiast to nie jest szklana kula tylko wiedza obserwacyjna ,że zmiana proporcji mocy swobodnej pomiędzy układami autonomicznymi w pewnych miejscach powoduje konflikt czyli wywołuje pewne sprzężenie pomiędzy układami /cybernetyka/ co w przełożeniu na stosunki międzynarodowe oznacza napięcia.
      Autor metody wyłuskał zdaje się 47 przypadków /prawie próbka statystyczna/ od 1770r. /ale mogę się mylić/ w których te napięcia przybierająće postać konfliktów powstawały właśnie w tych momentach gdy przekraczano proporcje 0.5,1,2.
      KOrelacja jest na poziomie 0.997.

      JEst to poparte naukowym /cybernetycznym/ podejściem do tematu , a nie wyplute ze szklanej kuli aktualnej bieżączki czy emocji tudzież punktu siedzenia.

      I to jest clue całego modelu natomiast artykuły z linków są tylko pewnymi możliwościami w tym kontekście wiedząc jaką mocą swobodną dysponuja poszczególne kraje.
      To już jest inwencja autora w wyborze przyszłych ścieżek uwzględniając najważniejsze czyli przekroczenie wspomnianych poziomów .

    2. pit

      @_dorota

      dodam jeszcze może to co winno byc na początku.

      Cybernetyka zajmuje się badaniem w sposób naukowy relacji pomiędzy układami autonomicznymi /nawet bardzo złożonymi/ tutaj tak zwanymi samosterownymi czyli posiadającą samodzielną zdolność sterownicza /np.człowiek, grupa ludzi, państwo/.
      JEżeli naukowy to te relacje można poddać pomiarowi w sposób ujęty aksjomatami, twierdzeniami ,dowodami i wzorami, na których cybernetyka się opiera.

      Taka sama dyscyplina jak inne np. fizyka tylko przedmiot badań inny.

      Robotyka jest jedna z dziedzin gdzie cybernetyka znajduje zastosowanie.

      Pytanie co zrobi sztuczna inteligencja jeżeli zaaplikujemy jej określony zestaw funkcji sterowniczych jest pytaniem o przyszłośc i nie róźni sie wiele od pytania co zrobi inny autonomiczny układ jakim jest państwo jeżeli prawidłowo zmierzymy jego możliwości sterownicze i porównamy jak zmiany tych możliwośći wpływały na relecje z innymi układami w przeszłości.

      Ot cała wzruszająca naiwność tego modelu.

      Ani go nie przeceniam , ani nie doceniam uważam jedynie ,że jest wart chwili uwagi z mojej strony , a to już dużo.

      NAtomiast Szwejk to nie nauka co najwyżej dobra literatura na której można zbudować co najwyżej swoją se własną filozofię czyli tezy nie podparte żadnymi dowodami li tylko słowem pisarza włożonym w usta dobrego Wojaka 🙂

      1. _dorota

        Ja po prostu mam wątpliwości co do kilku kwestii.

        1. Czy da się wyodrębnić wszystkie składniki bardzo złożonego układu, żeby je skwantyfikować.
        2. Co z tymi składnikami, których nie można opisać matematycznie.
        3. Co z opisem wpływu czynników zewnętrznych działających na układ. Jak przewidzieć pojawienie się nowych czynników.

        Generalnie: nie wierzę w możliwość "ogarnięcia" polityki międzynarodowej w ten sposób.
        A co do Haszka, to on wyraża te wątpliwości jednym zdaniem 🙂

        Myślę natomiast, że można spróbować zaprognozować rozwój sytuacji w przypadku silnych tendencji, których prawdopodobieństwo zatrzymania jest nikłe. Stąd moja wróżba "10 tysięcy".

        1. pit

          @dorota

          Wątpliwości sa jak najbardziej na miejscu.

          Ad.1 No to musisz poznac wszystkie zdefiniowane elementy układu na jakich operuje cybernetyka odnoście układów.
          POza możliwościami tego wpisu.

          Ad.2 W każdej dyscyplinie operującej metodami naukowymi nie wszystko da sie opisac matematyką czy też wszystkimi jej elementami.
          Na tym polega wybór narzędzia pomiaru tego co się bada . Pewne elementy są odrzucane już na etapie założeń.

          Ad3.POdobnie jak Ad1 z tym, że biega o zdefiniowane możliwych relacji jak jeden układ działa na drugi.

          Do ścisłego zdefiniowania A1 i Ad3 MAzur i Kossecki /wykorzystali lub /i/ rozszerzyli/ pracami KOnecznego ponieważ struktury państwowe tworzą jednolite lub mieszanki cech cywilizacyjnych albowiem operujemy na układach tworzących określene struktury społeczne warunkowane tzw. wyróznikami cywilizycyjnymi.

          I bardzo dobrze ,że nie wierzysz w możliwośc ogarnięcia polityki bo cybernetyka nie zajmuje je sie politykierstwem.Polityka nie jest też dziedziną naukową.

          Zajmuje się analizą układów /tutaj autonomicznych/ pod którą to definicję podpada także państwo jako samodzielny układ samosterujący zużywająćy część mocy na swoje istnienie , a jej tej mocy nadwyżkę zwaną mocą swobodną przeznacza na oddziaływanie poza swoim układem autonomicznym czyli oddziaływuje za pomocą bodżców /one są też zdefiniowane/ na inne układy autonomiczne tworząc określone relacje.

          To co autor podał to tylko wyliczony rozkład i możliwy przepływ /tutaj wolna interpretacja autora bo o możliwościach tego przepływu decyduje także polityka , a on skupił się jedynie na osiągnieciu ważnych proporcji mocy / tych mocy swobodnych /Coś podobnego jak cena na wykresie kursu/ na podstawie analizy historycznej kształtowania się tych przepływów w kontekście przekraczania trzech proporcji – 0.5,1,2 /analogia skuteczne formacje techniczne/ , przy których to przekraczaniu zauważone zostały określone powtarzalne zawirowania historyczne w postaci na przykład konfliktów czy napięć.

          Co do Haszka to od czasów Godla udowodniono mówiż kolokwialnie,że każdy Szwejk może zanegować każdą prawdę definiowaną naukowo i może mieć całkowitą rację 🙂

  13. Warszawiak

    "W opracowaniu korzystać będziemy z poniższych dwóch wzorów:….."

    Czy tu przypadkiem nie stoi jak wół, że to jest wzór….? a nawet dwa wzory….?
    No stoi….. a jeżeli stoi, to ja nie widzę nic wzruszającego w tym, że ktoś podstawia pod te wzory dane z tzw łba…. niekoniecznie prawdziwe…. powiedziałbym urojone…. widzę tu makro-polityczno-ekonomiczną durnotę niestety…

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *