Wzorce inwestycyjne, część 2

Pojawianie się powtarzalnych wzorców wszelkiego rodzaju w funkcjonowaniu rynków to w zasadzie błogosławieństwo dla inwestorów.

Ich ilość wystąpień ma znaczenie, duża skala próbek pozwala bowiem na wyciągnięcie istotnych statystycznie pomiarów i wniosków. Minusem takiej powszechności staje się jednak szum, czyli sporo fałszywych wystąpień.

Dla skuteczności inwestowania przy ich pomocy liczy się z kolei przede wszystkim trafność ich następstw, która pozwala w rezultacie na wyższą trafność udanych transakcji. Przy okazji duża trafność to możliwość dokładniejszego prognozowania ruchów. To bowiem różnica, czy po wystąpieniu określonego wzorca następuje spodziewany ruch w 90% przypadków, czy tylko w 50%, a więc na granicy losowości (rzut monetą).

Zanim jednak o praktycznych tego następstwach, to 2 zdania o nazewnictwie.

W literaturze amerykańskiej, skąd pochodzi większość wiedzy, używa się słowa „pattern”. Nie ma idealnego odpowiednika po polsku.

Tłumaczenie jako ‘wzór’ może być niejednoznaczne. Wzór bowiem może bardziej kojarzyć się z równaniem matematycznym. Wzór to też ‘próbka’, ‘sztanca’, czyli blisko, ale niedokładnie.

Inny przekład do ‘schemat’. Kojarzy się to albo z rysunkiem opisującym działanie czegoś, albo ze spisem czynności, które trzeba podjąć w jakimś bardziej skomplikowanym działaniu.

Jest wreszcie tłumaczenie ‘wzorzec’. W Słowniku Języka Polskiego ma on 3 znaczenia:

1. «wzór, schemat mogący być normą dla innych przedmiotów albo zjawisk danego typu»

2. «zespół cech, zasad uznanych za właściwe, godne naśladowania»

3. «przedmiot, substancja lub zjawisko, których właściwości przyjęto za jednostkę porównawczą podczas określania właściwości innych przedmiotów, substancji lub zjawisk»

Wszystkie te 3 znaczenia idealnie wpisują się w to, z czym mamy tutaj do czynienia, więc takiego słowa używam. Choć w globalnej wiosce  samo „pattern” wydaje się być zrozumiałe i uniwersalne, skoro jednak mamy odpowiednik, używajmy go.

Posługiwanie się kategoriami wzorców ma niebagatelne znaczenie w inwestycyjnym świecie przynajmniej z 3 zasadniczych powodów:

   1. Powtarzalność

Odszukiwanie czegoś i wykorzystanie w systematyczny, powtarzalny sposób jest znacznie łatwiejsze, wymaga mniej czasu i poświęconej energii. Można to wręcz zautomatyzować, a na pewno katalogować i przekazywać dalej.

   2. Idee i metody

Na co dzień nie zdajemy sobie sprawę, że używając jakichś metod analiz rynku czy spółek powtarzamy coś, co inni już wynaleźli, przemyśleli, przetestowali. Było to możliwe dzięki temu, że pewne zachowania rynków były charakterystyczne, powtarzalne.

Można zacząć już od tak banalnej rzeczy jak bilans spółki – kupujemy chętniej takie, które generują przyzwoite zyski i nie mają problemów finansowych. To przesłanie jednak nie pojawiło się znikąd, wcześniej pokolenia dostrzegły tę powtarzalną zależność i weszła ona do klasyki.

   3. Mindset

Można podczas analizy rynku wymyślać coś od nowa przed podjęciem każdej decyzji, ale zwykle i tak mimochodem powielamy ten sam schemat, który już znamy, wypracowaliśmy i mamy przekonanie, że działa korzystnie w zakresie naszych inwestycji. Będzie jeszcze prościej, gdy zaczniemy świadomie myśleć, że wprowadzając w życie jakąś strategię decyzyjną tak naprawdę opieramy ją na jakimś istniejącym już wcześniej, przetestowanym przez pokolenia wzorcu. Warto mieć świadomość na jakim i czy rzeczywiście daje on przewagę na rynku.

Zwykło się uważać, że takie wzorce są jedynie domeną Analizy technicznej i gdy pojawiają się na wykresach dają asumpt do reakcji w formie zajęcia odpowiedniej pozycji. Nic bardziej mylnego! Takie wzorce inwestycyjne pojawiają się niemalże w każdego rodzaju analizie, decyzji i transakcji! Ich znajomość staje się więc POŻĄDANA, i w zakresie samego schematu powstania, i skutków.

W poprzedniej części cytowałem Buffetta i jego namiętność szukania wzorców. W jego wykonaniu dotyczyło to konkretnie we wspomnianym wywiadzie bańki dot.comowej. Buffett używając analogii doszedł do wniosku, że rynek dał się ponieść ułudzie i w związku z tym nie kupował napompowanych spółek internetowych. Miano mu to za złe, ale gdy bańka pękła, to on był jedynym, który nadal „pływał w majtkach”, używając jego aforyzmu. To był rodzaj wzorca wykluczającego działanie, choć zwykle używamy ich do podejmowania jakiejś aktywności.

Dla lepszego zrozumienia podam kilka przykładów takich wzorców z różnych obszarów inwestowania, choć ich pełen katalog z opisem to temat na opasłą księgę:

   1. Cykle wszelkiego rodzaju

Czy to gospodarcze, czy towarowe, czy sezonowe, czy choćby najprostsze znane z rynku: hossa-bessa; korekta-impuls

   2. Nastroje

Euforia i rozpacz to 2 skrajne, które zawsze definiują punkty zwrotne, ale jest jeszcze cała paleta pomiędzy (np. bull/bear)

   3. Wskaźniki dowolnego rodzaju (gospodarcze, finansowe, techniczne)

Inwestorzy fundamentalni szukają powtarzalnych zachowań spółek opisywanych wskaźnikami typu C/Z, C/WK, EBIDTA i kupują tylko określone ich poziomy, ponieważ wiedzą, że prowadzą do pozytywnych zmian kursów. Technicy mają z kolei całą paletę wskaźników na wykresach. Ot choćby powtarzalność RSI w zakresach 30/70%.

   4. Statystyki

We wszelkich danych rynkowych można znaleźć określone trendy, ciągi, wyjątki, których wykorzystanie może zachęcać lub zniechęcać do transakcji.

   5. Publikacje danych

Zależnie czy są dobre, czy złe, prowadzą do określonych reakcji rynku, które można wykorzystać dla krótkoterminowej spekulacji.

   6. Analiza zleceń i transakcji

Tzw. tape reading, czyli traderzy widzący ogromne zlecenia potrafią wywnioskować i korzystać z ich następstw dla cen.

   7. Anomalie rynkowe

Są ich setki, ale tylko kilka się liczy, choćby Efekt stycznia czyli Value kontra Growth.

   8. Przepływy

To śledzenie ruchów dużych pieniędzy typu fundusze, czy transfery między aktywami, które zawsze prowadzi do eskalacji popytu/podaży.

   9. Korelacje

Na nich opiera się arbitraż statystyczny czy choćby tzw. pairs trading.

   10. Wzorce behawioralne

Dobrze znane, choć dopiero od niedawna wyjaśniane na gruncie naukowym. Ot choćby działania stadne, które często prowadzą do powtarzalnych baniek i krachów.

   11. Analiza wykresów

Niesamowite pole do popisu dla wykrywania i wykorzystywania powtarzalnych układów cen. Tutaj wręcz nadano im specyficzną nazwę: formacje cenowe.

   12. Systemy mechaniczne i algorytmy

To najczystsza forma korzystania z powtarzalności w danych.

Jednym słowem – czego się nie tknąć, tam od razu mamy metody oparte na powtarzalności. Chodzi więc o to, by odnaleźć i rozpoznać ich korzenie, a potem rzetelnie odpowiedzieć sobie na pytania typu: skąd wiem, że powinienem ich używać? i jak używać ich prawidłowo?

O tym w dalszych częściach

CDN

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *