Brak pewności co do przyszłych wydarzeń na rynku nawet u doświadczonych inwestorów wzbudza niepokój. Umiejętność radzenia sobie z targającymi emocjami, a więc ogólnie rzecz ujmując, psychologia, pełni w inwestowaniu kluczową rolę.

Predyspozycje indywidualne sprawiają, że nie każdy będzie potrafił wypracować w sobie odporność na działanie emocji. W doskonaleniu tego pomocne będzie poznanie schematów poznawczych i pułapek, w jakie potrafi zaplątać się ludzki mózg. W tym temacie warto zapoznać się z doświadczeniami traderów i literaturą o psychologii inwestowania.

Król AI?

Przy ocenie rynku nie wolno pomijać elementu przypadku. Istnieje bowiem prawo przypadku –  Napoleon w swoich kampaniach zawsze uwzględniał pewien margines zdarzeń losowych, które potrafią zniszczyć lub zmienić najlepsze kalkulacje. Kalkulacja musi obejmować to, czego nie da się policzyć.
To w starciu z przypadkiem ujawnia się prawdziwa miara człowieka.

Lepiej opierać się na informacjach ogólnych niż szczegółowych. Te pierwsze są zazwyczaj mniej mylące. Chodzi o informacje takie, jak stan kraju, kondycja rolnictwa, przemysłu itp. Statystyki są wartościowe, ale muszą pozostawać podporządkowane całościowemu spojrzeniu na sytuację. Ci, którzy zbyt mocno trzymają się statystyk, są kiepskimi przewodnikami.
Jak powiedział Canning:
„Nie ma nic bardziej zwodniczego niż fakty poza liczbami.”

Czytaj dalej >

Lekcje z 2025 roku: pozytywne myślenie

Gdy 2 kwietnia Donald Trump ogłaszał rozpoczęcie wojny handlowej z resztą świata, wydawało się, że świat, który znaliśmy, przestał istnieć, a amerykański prezydent chce ustanowić nowy gospodarczy i polityczny porządek świata.

Indeks S&P 500 stracił w cztery sesje 13%, a atmosfera na rynkach akcyjnych przypominała tę z marca 2020 roku czy września 2008 roku.

Czytaj dalej >

List do nowych (świetnych) inwestorów i inwestorek

Drogi inwestorze i inwestorko. A więc zarobiliście w ubiegłym roku co najmniej 30 procent a może nawet 40 i więcej – w końcu indeks WIG wzrósł 47 procent. Uznaliście, że jesteście mistrzami inwestowania i odkryliście skrywaną przez lata prawdę: „w długim terminie rynki akcji rosną”. Wspaniale, wspaniale. Naprawdę cudownie.

Jest was wielu. Wystarczy przejrzeć media społecznościowe, by zobaczyć ten festiwal przechwałek i wyników oraz rady. Bardzo proste:

– wystarczy tylko dokupować podczas spadków

– w długim terminie da się zarobić co najmniej 10 procent rocznie

– inwestowanie jest takie proste, wystarczy być cierpliwym

Czytaj dalej >

Zrobisz każdą z tych rzeczy

Zacznij inwestować pasywnie. Średniorocznie rynki akcji zyskują około 7 procent rocznie. To zwykle wystarczy, żeby pokonać inflację, czyli zachować wartość majątku, a czasem zarobić coś więcej. W dużym uproszczeniu tak wygląda przekaz dla osób, które szukają sposobów na to, by mieć „coś więcej niż na lokacie”. Możemy im opowiadać o obligacjach, o jakimś ułamku aktywów, które mogą mieć w akcjach, ETF-ach indeksowych, ba nawet w kryptowalutach, ale w większości przypadków dalsza ścieżka będzie miała podobny przebieg.

Czytaj dalej >

Co robimy źle?

Gdyby ktoś przyszedł do mnie z propozycją inwestycji, w której mogę średnio zarobić 7 procent rocznie, ale w niektórych latach grozi mi spadek nawet o 40 procent, uznałbym, że to żart.

Przecież to wygląda absurdalnie: dlaczego miałbym ryzykować stratę sześć razy większą niż potencjalny zysk?

Jak ma sens inwestycja, która w najlepszych latach daje jednocyfrowe stopy zwrotu, a w najgorszych potrafi spaść o kilkadziesiąt procent?

Czytaj dalej >

Pole Cudów 2.0

W ubiegłym tygodniu miałem przyjemność uczestniczyć w konferencji Scamming Out! organizowanej przez bankier.pl oraz Puls Biznesu, a dotyczącej oszustw, manipulacji i dezinformacji, oraz tego, jak się przed nimi bronić. Ostatnim elementem konferencji była rozmowa poprowadzona przez redaktora naczelnego bankier.pl, Andrzeja Steca, w której miałem przyjemność wziąć udział wraz z Piotrem Kuczyńskim (Xelion). Zapis konferencji prawdopodobnie będzie dostępny wkrótce w sieci, chciałbym jednak podzielić się kilkoma refleksjami.

Czytaj dalej >

Przeżyłem już trzy bessy

Działam na rynku już od trzech dekad. Chodzi mi o rynek akcji. W tym czasie doświadczyłem trzech rynków niedźwiedzia. Pierwszy rozpoczął się w 1994 roku i trwał rok. Powrót do poziomów, z którego zaczęły się spadki zajął wówczas indeksowi WIG niemal trzy lata. W zasadzie trwałe pokonanie poziomów z 1994 roku zajęło od dołka pięć lat, ale w międzyczasie nastąpiła druga bessa.  Ta, która zakończyła bańkę internetową. Trwała półtora roku. Trzy lata od dołka zajęło odbudowywanie rynku i pokonanie maksimum z 2000 roku. Trzecia to bessa, która zaczęła się w 2007 roku, po spektakularnych wzrostach, a którą wywołał krach na amerykańskim rynku nieruchomości.  Ponownie spadki trwały półtora roku. Na pokonanie szczytów z 2007 roku czekaliśmy szesnaście lat.

Czytaj dalej >

Narracja oszustów przejęła rynek

Gdy zacząłem uczyć się grać na harmonijce, nagle zacząłem zauważać, w jak wielu utworach muzycznych wykorzystywany jest ten instrument. Dotyczyło to również znanych mi od dawna kawałków. Jest to tak zwana iluzja częstotliwości albo efekt Baader-Meinhof. Efekt poznawczy polegający na tym, że gdy raz zwrócimy na coś uwagę lub o czymś  się dowiemy, to nagle zaczynamy zauważać to z nieprawdopodobną częstotliwością.

Czytaj dalej >