Skąd wiesz, że nie mieszkasz w Grecji?
Nawet najbardziej hojne pod względem stóp zwrotu rynki akcji potrafią wystawić cierpliwość inwestora na ciężkie próby.
Nawet najbardziej hojne pod względem stóp zwrotu rynki akcji potrafią wystawić cierpliwość inwestora na ciężkie próby.
W piątek 20 października media biznesowe opublikowały informację, że S&P Global został pierwszą agencją ratingową z „wielkiej trójki”, która podniosła rating kredytowy Grecji do kategorii inwestycyjnej. W nomenklaturze S&P Global aktualny rating Grecji to BBB-/A-3.
Po krótkiej przygodzie z hardkorowym libertarianizmem w wykonaniu Stevena Landsburga moja kolejka lektur wychyliła się przypadkowo w drugą stronę. Tym razem padło na Globalnego Minotaura autorstwa Yanisa Varoufakisa, byłego ministra finansów Grecji w rządzie lewicowej Syrizy (okres od stycznia do lipca 2015). Varoufakis określa siebie mianem “niekonsekwentnego marksisty” (erratic marxist). Nie wiem, czy w tej definicji chodzi o to, że jego marksizm jest umiarkowany, czy też, że dopuszcza pewne wolnorynkowe, czy też kapitalistyczne rozwiązania.
W zasadzie nie ma to znaczenia. Obaj ekonomiści są wyśmienitą ilustracją Pierwszego Prawa Ekonomii: “Na każdego ekonomistę przypada inny równie ceniony ekonomista o odmiennych poglądach”. Definicję przytaczam za Paulem Knottem (To boli!), ale nie wiem, czy to jego autorski pomysł, czy też zacytował zasłyszany żart (choć właściwie to prawda).
„Doprowadza mnie do szału to, jak mało na świecie wiadomo o naszej nowożytnej historii. Ludziom się wydaje, że Perykles umarł zaledwie wczoraj i że Ajschylos nadal pisze swoje sztuki. Bardzo rzadko spotykamy kogoś, kto wie, że przez czterysta lat byliśmy pod turecką okupacją i że w końcu postanowiliśmy z nią walczyć.„
Mamy dość nerwowy tydzień na rynkach całego świata, więc tym razem zmieniam nieco formułę wpisu aby wrzucić kilka podpowiedzi i komentarzy do aktualnej sytuacji.
Wszyscy pewnie jesteśmy już znudzeni greckim zamieszaniem, które w coraz większym stopniu zmienia się z jakiejś farsy niemożności w odyseję absurdu. Kolejny dzień braku porozumienia pomiędzy trojką i rządem w Atenach spowodował dziś chwilę zamieszania na rynkach, ale gdzie byłby nasz duch spekulacji, gdybyśmy nie pomyśleli o szukaniu szansy w tym szumie.
Mam wrażenie, że wielu obserwatorów rynków jest już znudzonych i zmęczonych kolejnymi odcinkami telenoweli pod tytułem „Negocjacje Grecji z wierzycielami”. Mimo tego, w dzisiejszym wykresie dnia postanowiłem przedstawić fragment tła tych negocjacji, który na swój sposób jest spektakularny.
Gdzie byłaby dziś Grecja gdyby nie unijne idee solidarności, w imię których najpierw fałszowano statystyki, potem wpompowano 300 miliardów EUR, a dziś próbuje się nie odstawiać uzależnionego od gotówki?
W jednej poprzednich notek na blogu miałem przyjemność odnotować powrót Grecji na międzynarodowe rynki. W komentarzach pojawiły się głosy, które zbiorczo nazwałbym sceptycznymi i znacząco kontrastujące z pytaniem o zbiorowy stan umysłów w pokryzysowej rzeczywistości. Nie mogę zatem odmówić sobie nowego tekstu, w którym odnotujemy kolejny dowód zmiany.