Sałatka grecka (tylko dla miłośników mocnych wrażeń)

Wszyscy pewnie jesteśmy już znudzeni greckim zamieszaniem, które w coraz większym stopniu zmienia się z jakiejś farsy niemożności w odyseję absurdu. Kolejny dzień braku porozumienia pomiędzy trojką i rządem w Atenach spowodował dziś chwilę zamieszania na rynkach, ale gdzie byłby nasz duch spekulacji, gdybyśmy nie pomyśleli o szukaniu szansy w tym szumie.

Odnotujmy zatem, iż od początku tygodnia indeks giełdy w Atenach zyskał prawie 14 procent. Większą część wzrostu wykonano na sesjach poniedziałkowej i wtorkowej, kiedy przez serwisy giełdowe przelewały się informacje o zbliżającym się porozumieniu, które miało być zawarte ze środy na czwartek. Porozumienia dalej nie ma, ale indeks Athex Composite nie chce oddać wcześniejszej zwyżki i po wczorajszym cofnięciu o 1,8 procent, zyskał dziś 0,1 procent. Wszystko to w kontekście doniesień, iż grecki system bankowy jest cały czas na intensywnej terapii ze strony EBC, a wierzyciele i rząd w Atenach kłócą się o wielkość stawek VAT.

Jeśli dobrze rozumiem spór, jaki toczą dziś politycy w Brukseli, to prawdopodobieństwo braku porozumienia pomiędzy trojką i Grecją spadło właściwie do zera. Jak zawsze trudno wykluczyć jakiś zwrot akcji – polityka rządzi się swoimi prawami – który mógłby zepsuć porozumienie, ale zasadnym wydaje się jednak założenie, iż kompromis jest na tyle blisko, iż nikt nie zaryzykuje ożywienia w Europie w zamian za upokorzenie rządu, który za chwilę upadnie. Dlatego też spekulacyjnie nastawieni gracze zaczynają szukać już swojej szansy na rynku greckim, który w poprzedni czwartek wyznaczył nowe minima trendu spadkowego.

Oczywiście inwestowanie na rynku greckim z Polski jest ciągle trudne, ale od czego mamy rewolucję ETF-ową. Rzut oka na wykres funduszu GREK z naszej platformy Infront doskonale pokazuje, iż rynek aż prosi się o spekulacyjne zagranie zakładające wyczerpanie lokalnego trendu spadkowego. Gracze o bardziej fundamentalnym podejściu, które dziś wydaje mi się dość ryzykowne, powinni prześledzić skład koszyka GREK, który ma wadę w postaci niskiej reprezentacji przemysłu i wysokiej ekspozycji na sektor bankowy. Ciekawostką jest to, iż blisko 10 procent koszyka GREK przypada na spółkę o nietypowej dla giełd nazwie Greek Organisation of Football Prognostics. Szczęśliwie to tylko upubliczniony i sprywatyzowany grecki Totalizator Sportowy.

Z obowiązku odnotujmy, iż notka nie jest w żadnym stopniu rekomendacją do wejścia na rynek grecki. Naprawdę na zabawy tego typu, jak zakład o to, że Grecja jednak dogada się z wierzycielami, mogą pozwolić sobie gracze, którzy mają w sobie żyłkę spekulanta zdolnego do ponoszenia strat. Nie trudno sobie wyobrazić, jak będzie wyglądał wykres funduszu GREK, kiedy rząd w Atenach do spółki z Europą postanowią jednak dać dowód grupowego szaleństwa i nie zechcą dogadać się na polu, które w dłuższej perspektywie nie ma znaczenia. Grecki dług – z porozumieniem czy nie – jest niespłacalny i wcześniej czy później zostanie jakoś zrestrukturyzowany i to w skali większej niż 50 procent. Lepiej dla Europy, żeby stało się to, kiedy już nikt nie będzie pamiętał o kryzysie 2008 roku.

grek

[Głosów:28    Średnia:3.4/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *