Analitykom technicznym pod rozwagę, część 11
Kolejna odsłona w temacie skuteczności Analizy technicznej pokaże ją w najczystszej a jednocześnie często nadmiernie iluzorycznej formie.
Kolejna odsłona w temacie skuteczności Analizy technicznej pokaże ją w najczystszej a jednocześnie często nadmiernie iluzorycznej formie.
Istnieją dwa słowa klucze na wyjaśnienie zachowania rynków – ceny zdyskontowały już bieżące wydarzenia oraz rynki antycypują to co się wydarzy. Odpowiednio nimi żonglując, każdy analityk i komentator wyjaśni wszystko i w każdym momencie. A jeszcze łatwiejsze jest to już z pewnej perspektywy.
Och, jakie to proste napisać „rynki spadały wiele miesięcy przed oficjalnym ogłoszeniem recesji, antycypując jej nadejście”. Ewentualnie przy innej okazji, „spadki nie nastąpiły w chwili ogłoszenia złych informacji, gdyż inwestorzy już zdołali je zdyskontować”.
Nikt nie jest zaskoczony, że książka pod tytułem Człowiek, który rozwikłał rynek finansowy przedstawiająca sylwetkę inwestora, którego flagowy fundusz osiągnął od końca lat 80. do chwili obecnej średnią, roczną stopę zwrotu (przed bardzo wysokimi opłatami) na poziomie astronomicznych 66% cieszy się olbrzymim zainteresowaniem.
Inwestorzy wpadają w osłupienie i konsternację widząc jak rozjeżdżają się co do kierunków gospodarka niemiecka i najważniejszy indeks jej giełdy.
Verdad Advisers opublikował raport z analizy około 3 700 ofert publicznych w USA obejmującej okres od końca lat osiemdziesiątych do chwili obecnej. W raporcie, który pokazuje oferty publiczne jako bardzo niebezpieczny segment rynku akcyjnego, znajduje się kilka faktów, które nadają się na nagłówki artykułów w mediach biznesowych.
Słynny pisarz książek popularno-naukowych Malcolm Gladwell przestawia bardzo interesującą teorię o tym dlaczego fundusz Bernarda Madoffa czy firma Amber Gold były w stanie tak długo działać bez reakcji ze strony odpowiednich instytucji. Opisują ją w swojej najnowszej publikacji „Talking to Strangers: What We Should Know about the People We Don’t Know”.
Z początkiem listopada rynki weszły w historycznie najlepszy okres roku. W istocie anomalię kalendarzową daje się rozciągnąć nawet na sześć miesięcy. Okres maj-październik jest historycznie gorszy od okresu listopad-grudzień. Nie odnosi się to do wszystkich rynków, ale niezależnie od tego warto spojrzeć na bagaż zmian procentowych, z jakimi indeksy wchodzą w końcówkę roku.
W poprzedniej części pokazywałem prognozowanie jako cel użycia AT, poniżej zajmiemy się kolejnym, czyli:
Niedawno anglojęzyczne media biznesowe w krzykliwy sposób raportowały wyniki analizy badania opinii publicznej w USA, które skupia się na sposobie wykorzystania czasu. Jeden z nagłówków brzmiał tak: Amerykanie poświęcają 7000% więcej czasu na oglądanie telewizji niż na zarządzanie swoimi finansami.