Sztuka odstraszania inwestorów

Mam wrażenie, że mówią już o tym wszyscy. O absurdzie rozwiązań, nieprzystosowaniu regulacji, pominięcia w całym biurokratycznym pomyśle człowieka, jego psychologii, inteligencji i przede wszystkim zdrowego rozsądku. Chodzi oczywiście o ankiety MIFID i wszelkie obowiązki, które muszą wypełniać polskie instytucje finansowe, żeby odstraszyć klientów od inwestowania. Napisałem „odstraszyć”? Oj. Miałem napisać zachęcić, ale jakoś tak wyszło.

Czytaj dalej >

Rynki i ludzie się nie zmieniają

Poznałem wiele odmian graczy, dla których szybki sukces okazał się później zgubą. Istnieje mnóstwo ludzi, którzy zachowują się jak młode kaczki – kiedy są małe, można im wmówić, że statek wojenny jest ich matką. Chodzi o mechanizm wdrukowania. Dla wielu graczy ważne jest nie to, czy ich pierwsza poważna transakcja zakończyła się zyskiem czy stratą, lecz to, czy pierwsze duże pieniądze zarobili po długiej, czy po krótkiej stronie rynku – więc potem zostają permanentnymi bykami lub niedźwiedziami. Tymczasem oba typy transakcji należy traktować tak samo. Żadna ze stron rynku nie powinna dawać większej satysfakcji. Jeśli tak się dzieje, zaczyna się grać niesymetrycznie.

Mam na myśli coś, czego doświadczyło wiele osób w 1973 roku podczas silnej hossy na soi. Nawet jeśli sami nie zarobili wtedy pieniędzy, a tylko obserwowali ten szalony rynek i garstkę graczy, którzy zarobili mnóstwo pieniędzy, to wystarczało, by pewien wzorzec został w nich wdrukowany.

Richard Dennis, Czarodzieje rynku

Legendarny trader Richard Dennis wspomina wydarzenia z 1973 roku. To był moment w historii, gdy rynek soi w USA przeżył szok cenowy wywołany masowymi zakupami ZSRR (zwany „wielkim rabunkiem soi” – Great Soybean Robbery) i niedoszacowaniem zapasów. Związek Radziecki po kryjomu, przez prywatne podmioty kupował ogromne ilości amerykańskich zbóż i soi. Zakupy były tak duże, że w USA nie zdawano sobie sprawy, jak bardzo kurczą się zapasy. Gdy wyszło to na jaw ceny soi i pochodnych gwałtownie wzrosły, zaś USA wprowadziły embargo na eksport soi.

Czytaj dalej >

Biuro Prasowe wyjaśnia i tłumaczy

Na każdy złożony problem istnieje odpowiedź, która jest jasna, prosta i błędna.

H.L. Mencken

Powinienem zacząć od czegoś aktualnego. Na przykład od tego, jak Ministerstwo Finansów poradziło sobie z komunikacją w momencie wprowadzania systemu KSEF do księgowania faktur elektronicznych. System wprowadzono 1. lutego 2026, w niedzielę. I na koncie w X, pojawiały się optymistyczne komunikaty, ile to już wystawiono faktur i że pełen sukces, aż do poniedziałku, gdy wszystko stanęło. Użytkownicy nie mogli się zalogować. Liczba zapytań i prób wejścia była tak ogromna, że nastąpiła jedna wielka awaria. Ale, to była tylko subiektywna i powierzchowna ocena nieodpowiedzialnych użytkowników. I wówczas Na koncie twitterowym Ministerstwa Finansów pojawiło się wyjaśnienie.

Zgodnie z informacją Ministerstwa Cyfryzacji nastąpiło tymczasowe spowolnienie działania Profilu Zaufanego. Potwierdzamy, że KSeF działa bez zakłóceń. Przypominamy, że są inne metody logowania do KSeF.

Czyli komunikat był odpowiednikiem znanego „u mnie działa”.

Czytaj dalej >

Rok Ognistego Konia. Prognoza, której lepiej nie sprawdzać

Dawno nie było na naszych blogach prognoz, choć ich sezon zwyczajowo przypada na początek roku. Ale postaram się dziś nadrobić to zaniedbanie, zwłaszcza, że właśnie teraz w Chinach mamy początek Nowego Roku i kończą się tygodniowe obchody związane ze uroczystym okresem wolnym od pracy.
Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek wcześniej inwestorzy z Twittera tak bardzo przejmowali się chińskim kalendarzem. Wystarczyło posprawdzać wpisy na X, by trafić na analizy wszech czasów: „niech no tylko Chińczycy skończą obżarstwo, a rzucą się na srebro i złoto, i znów polecimy na rekordy!”. W nawiązaniu do tych wyrafinowanych analiz postanowiłem postawić prognozę na cały rok, a okazja jest do tego nie byle jaka. Bo ów Nowy Rok w Chinach to Rok Ognistego Konia i właśnie 17 lutego się rozpoczyna. Mija rok Drewnianego Węża, a rozpoczyna się okres pełen namiętności, niepokoju, zawirowań i możliwych ogromnych zmian. Rozumiecie więc chyba, że w obliczu takich znaków nie mogę przejść obojętnie.

Czytaj dalej >

To co na wykresie chwilą, w życiu trwa dłużej

„Nie przejmuj się, to tylko matura.” Możemy tak powiedzieć młodemu człowiekowi, który właśnie zawalił egzamin. Zdaniem niektórych na tym etapie życia, to najważniejszy egzamin. „Nie przejmuj się, że nie dostałeś się na studia; wszystko się ułoży.”

„Nie przejmuj się, że rzucił cię chłopak”. „Choroba minie, zdystansuj się. Wszystko będzie dobrze.”

Mógłbym tak wymieniać długo, sięgając po coraz trudniejsze i traumatyczne doświadczenia życiowe. Zrobić z nich wykres, na przykład naszego nastroju psychicznego, albo po prostu długości życia i na tej podstawie pokazać – hej, zobaczcie, mimo tych wszystkich nieprzyjemnych doświadczeń, bolesnych przeżyć, upadków, porażek, zniechęcenia, oczekiwana długość życia w Polsce wynosi 75 lat w przypadku mężczyzn oraz 82 w przypadku kobiet. Nie musimy więc się przejmować tymi wszystkimi błahymi wydarzeniami trwającymi ledwie chwilę. Rok, dwa, pięć, no dobra czasem dziesięć. Statystyka jest po naszej stronie, brawo!

Czytaj dalej >

Teksańska masakra piłą mechaniczną

Jest taka rynkowa anegdota z początków funkcjonowania giełdy towarowej w Chicago (CME). Jeden z traderów na parkiecie handlujący kontraktami i opcjami na bydło, miał długie pozycje w kontraktach. Ogromną pozycję i postanowił jeszcze kupić opcje call. Czyli zamiast zabezpieczyć pozycję to ją podwoił. Gdy zwrócono mu na to uwagę, Bill z niezmąconym spokojem miał odpowiedzieć. „Jestem z Teksasu. My w Teksasie nie stosujemy zabezpieczeń tylko podwajamy stawkę, gdy mamy rację”. Od tamtego czasu ten rodzaj transakcji zwany jest „teksańskim zabezpieczeniem” – Texas hedge.

Czytaj dalej >

Roztrzaskana przystań

To był cudowny tydzień. Naprawdę! Już dawno nie bawiłem się tak dobrze, przeglądając media społecznościowe. Internetowi eksperci od rynków i inwestowania, z doświadczeniem dłuższym niż jeden cykl księżycowy, prześcigali się w prognozach cen złota i srebra, a przy okazji również wielu innych rynków. To co się działo na rynku metali szlachetnych było jednak najciekawsze. Niemal wykładniczy wzrost doprowadzał do coraz śmielej podawanych wartości.  Srebro będzie kosztować 150, a może 200, a nawet 300! Złoto za 6000, 7000 – to będzie dopiero okazja. Wszystko uzasadnione logicznie i spójnie. Jak to podczas hossy. I wtedy przypomniałem sobie, jak ponad dwie dekady temu, gdy jeszcze pracowałem w Gazecie Giełdy Parkiet, jeden z analityków wziął jakiś hiperboliczny wykres akcji spółki, która właśnie wykonywała ruch podobny jak złoto i srebro, zrobił długopisem (to taki dawny odpowiednik klawiatury) prognozę.

Czytaj dalej >

Być przeciw wszystkim

Nie wolno ignorować opinii publicznej

Silny nurt spekulacyjny bywa przez pewien czas przytłaczający i powinien być uważnie obserwowany. Zasada jest następująca: działaj ostrożnie wraz z opinią publiczną; działaj odważnie przeciwko niej.
Podążanie za rynkiem, nawet gdy jego podstawy są solidne, jest niebezpieczne – w każdej chwili może się on odwrócić i zniszczyć uczestnika. Każdy spekulant zna niebezpieczeństwo zbyt dużego „towarzystwa” na rynku.

Równie istotna jest ostrożność przy grze przeciwko rynkowi. Grając przeciwko rynkowi, należy zachować ostrożność aż do chwili, gdy w umyśle spekulanta pojawia się wahanie i utrata rzekonania.  Wedy jednak rynek należy zaatakować zdecydowanie, wykorzystując pełnię siły, nerwów i kapitału.

Rynek ma puls, na którym ręka spekulanta powinna spoczywać tak, jak ręka lekarza na nadgarstku pacjenta. To bicie pulsu musi wskazywać, kiedy i jak działać.

Czytaj dalej >

Król AI?

Przy ocenie rynku nie wolno pomijać elementu przypadku. Istnieje bowiem prawo przypadku –  Napoleon w swoich kampaniach zawsze uwzględniał pewien margines zdarzeń losowych, które potrafią zniszczyć lub zmienić najlepsze kalkulacje. Kalkulacja musi obejmować to, czego nie da się policzyć.
To w starciu z przypadkiem ujawnia się prawdziwa miara człowieka.

Lepiej opierać się na informacjach ogólnych niż szczegółowych. Te pierwsze są zazwyczaj mniej mylące. Chodzi o informacje takie, jak stan kraju, kondycja rolnictwa, przemysłu itp. Statystyki są wartościowe, ale muszą pozostawać podporządkowane całościowemu spojrzeniu na sytuację. Ci, którzy zbyt mocno trzymają się statystyk, są kiepskimi przewodnikami.
Jak powiedział Canning:
„Nie ma nic bardziej zwodniczego niż fakty poza liczbami.”

Czytaj dalej >