Kategoria: Grzegorz Zalewski

  • IKZDE +

    Chcemy, żeby OKI okazały się sukcesem. Chcemy prawda? Zwłaszcza, że OKI nie do końca jest tym rozwiązaniem, na które czekali inwestorzy. Miała być rezygnacja z dziewiętnastoprocentowego podatku od zysków kapitałowych, a rząd zaproponował coś innego, wzorując się na doświadczeniach szwedzkich. Zwolnienie z obciążeń podatkowych do limitu 100 tysięcy złotych. Powyżej tych kwot wprowadzono nieduży podatek od wartości aktywów. Można się spierać o to, czy jest to dobre rozwiązanie, czy nie. Prosta matematyka wystarczy, żeby każdy sam sobie odpowiedział, czy to jest dobre dla niego rozwiązanie. W wielu przypadkach jest i zdecydowanie warto mieć taki rachunek.

  • Gdy niesie nas fala

    Kupiłeś akcje po dwadzieścia złotych. Sprzedałeś po osiemdziesiąt. Super. Gniecie tylko nieprzyjemne uczucie, gdy widzisz dalsze wzrosty. Dziewięćdziesiąt, sto. Szkoda tych zysków. Żal, zwłaszcza, że oceniasz rynek przez pryzmat „trochę za bardzo to wzrosło”.

    A może inaczej. Kupiłeś akcje po dwadzieścia złotych. Rosną. Osiemdziesiąt, dziewięćdziesiąt, sto. Dawno nie miałeś tak świetnego strzału. Tylko zaczyna się korekta. I znów dziewięćdziesiąt, osiemdziesiąt. Spadek dwadzieścia procent od szczytu na tyle niepokoi, że sprzedajesz. I zaczyna się całe spektrum żalu oraz frustracji. Można było sprzedać wyżej. Przecież miałem jeszcze dodatkowy zysk. Oddałem zbyt łatwo te dwadzieścia procent.

  • A jednak daj mi rybę!

    Daj człowiekowi rybę, a naje się na jeden dzień. Naucz go łowić, a będzie całymi dniami siedział w łódce i pił piwo.

    (przypisywane różnym autorom)

    Znane powiedzenie o rybach i wędkach jest wyświechtanym frazesem, ale wciąż chętnie przywoływanym w różnego rodzaju sytuacjach. Jeśli nauczymy ludzi coś robić, zamiast dać im gotowy produkt lub rozwiązanie, to skorzystają na tym w znacznie większym stopniu. Przynajmniej w teorii. Bo w praktyce spora część i tak chce gotowej ryby. Albo czegoś na czym napisane jest ryba, choć w składzie jest jej może dziesięć procent. Ale daje wyobrażenie tego czym powinna być ryba.

  • Jestem prawie pewien na sto procent

    • Istnieje ryzyko, że stracisz pieniądze na giełdzie.
    • Istnieje możliwość, że stracisz pieniądze na giełdzie.
    • Istnieje szansa, że stracisz pieniądze na giełdzie.

    W mowie potocznej zdania, które widzicie sprowadzają się do jednego. Są informacją o możliwej stracie dzięki inwestowaniu na giełdzie. I choć pozornie można uznać, że są takie same, nie niosą takiej samej informacji. Co więcej nie niosą takiej samej informacji, dla różnych odbiorców takiego komunikatu. Zapytałem na X, w jaki sposób je odczytujecie. Czy znaczą dla Was to samo. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że odpowiedzi są różne. Od takich, gdzie odpowiadający napisał, że nie ma między nimi większej różnicy, po te, gdzie rozmówcy zwracali uwagę na subtelne różnice. W zdaniu, gdzie mowa jest o ryzyku straty – uznawano, że jest ono w oczywisty sposób najbardziej negatywne – podwójny akcent na nieprzyjemny skutek (ryzyko i strata). „Możliwość straty” ma wydźwięk neutralny, bo sugeruje również możliwość zysku. Trzecie „szansa straty” zostało uznane, za wnoszące pewien dysonans. Szansa kojarzy się z czymś pozytywnym, a strata przecież taka nie jest.

  • Wchodzisz na giełdę czy do kasyna?

    Robert Gwiazdowski w weekend w jednym z programów powiedział, że giełda to kasyno. No i rozpalił cały twitterowy internet, zwłaszcza tych wszystkich Inwestorów przez wielkie I, którzy reagują ogromnym wzmożeniem, gdy ktoś porównuje inwestowanie na giełdzie do spekulacji albo gry, a już nie daj Boże do hazardu. Gwiazdowski postanowił dołączyć tym samym do Marka Belki, który w grudniu 2011 będąc wówczas prezesem NBP, stwierdził identycznie (Inwestuj z prezesem NBP).

    Jest mi bardzo nie po drodze z poglądami Roberta Gwiazdowskiego i nie zgadzam się również ze stwierdzeniem, że giełda to kasyno. Choćby dlatego, że na giełdzie nie ma darmowych drinków, w odróżnieniu od tego, co oferuje wiele przybytków hazardu. Tyle że problem nie polega na tym, czy giełda jest kasynem, czy nim nie jest. Problem polega na tym, co inwestorzy, czyli każdy z nas, robią z możliwościami, jakie daje giełda, a precyzyjniej to ujmując – mając dostęp do tych wszystkich instrumentów, które są notowane na giełdach – akcji, obligacji, instrumentów pochodnych. Nie wspominając już o ogromnym rynku pozagiełdowym.

  • Wizja zysku przebija edukację

    Od ponad dwudziestu lat wydaję książki. I przez te ponad dwadzieścia lat wciąż nie nauczyłem się jednej rzeczy: przewidywać, która książka okaże się sukcesem. Oczywiście staram się wybierać tytuły, które uważam za dobre. Patrzę na autora, temat, próbuję ocenić zainteresowanie czytelników, choć najczęściej liczy się przede wszystkim mój zachwyt. Chciałbym, żeby każda kolejna książka została bestsellerem. Zwłaszcza że za chwilę ukażą się „Aksjomaty z Zurychu”, więc bardzo proszę potraktować poprzednie zdanie jako subtelny przekaz marketingowy. Zwłaszcza, że nie gonię za nowościami i modami. Wręcz przeciwnie wyłuskuję ponadczasowe perełki sprzed lat. Ale prawda jest taka, że wydawanie książek jest biznesem opartym na niepewności. Czasem tytuł, po którym spodziewałem się wiele, sprzedaje się przeciętnie. Czasem niepozorna książka zaskakuje i zarabia na kilka innych.

  • Trzydzieści straconych lat?

    Są cztery rodzaje krajów: rozwinięte, rozwijające się, Japonia i Argentyna. Simon Kuznets (podobno)

    Polska zmieniła status. Nie jest już krajem rozwijającym się, tylko rozwiniętym. Co prawda w zależności od tego, która z agencji tak zdecydowała, stało się tak niedawno, albo kilka lat temu. Więc równocześnie byliśmy i nie byliśmy. A ostatnio jeszcze w dodatku inna agencja obniżyła nam rating. Ale wskaźniki rosną. Choć inne nieco spadają. Albo rosną nie te, które powinny. I tak sobie trwa ta dyskusja w mediach, wśród ekonomistów, analityków, komentatorów i inwestorów. I jakoś trzeba wyjaśnić te codzienne zmiany na rynkach, choć być może jutro będzie trzeba te wyjaśnienia nieco skorygować i pozmieniać.

  • Prywata (choć nie do końca) do KNF

    Drogi Urzędzie

    Piszę do Ciebie w istotnej sprawie, bo wiem, że na blogi bossa.pl zaglądasz regularnie od lat. Ostatnio może mieliśmy nieco trudniejsze relacje przy okazji mojego listu otwartego, ale tym razem sprawa jest nieco inna. Prośba taka maleńka.

  • 8 procent co roku? Niestety

    Średniorocznie to nie znaczy każdego roku.

    Średniorocznie to nie znaczy każdego roku.

    Średniorocznie to nie znaczy każdego roku.

    W zasadzie mógłbym zrobić notkę z tych kilku słów i powtarzać, powtarzać.

  • Prognozowanie?

    Wysuń pewną tezę i przetestuj ją na rynku George Soros

    Na rynku wciąż pojawiają się sytuacje, które dają nam możliwość zajęcia pozycji w zależności od tego, jakie mamy oczekiwania, co do dalszej sytuacji. Do tego teoretycznie prowadzą wszelkie modele analityczne. Oceniamy, dokonujemy analizy, ważymy argumenty i uznajemy, że prawdopodobny jest wzrost. Albo spadek. Bez względu na to, czy korzystamy z wykresów, raportów finansowych, oceny trendów globalnych, to celem każdego aktywnego inwestora, spekulanta lub gracza jest zaryzykowanie własnych pieniędzy.

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. Pytanie, po co obradują. Bo chyba nie tylko po to, żeby pobrać wynagrodzenie. Rada nie ma mocy decyzyjnej, ale ktoś…

Tagi

Najnowsze wpisy