Długi termin „działa” też na GPW
W amerykańskich mediach biznesowych przy każdej przecenie rynkowej publikowane są artykuły zachęcające indywidualnych inwestorów, by skupiali się na długim horyzoncie czasowym.
W amerykańskich mediach biznesowych przy każdej przecenie rynkowej publikowane są artykuły zachęcające indywidualnych inwestorów, by skupiali się na długim horyzoncie czasowym.
Od kilku lat inwestorzy na GPW są świadomi sporej przewagi stóp zwrotu indeksu małych spółek z GPW – SWIG80 – nad indeksem spółek z małego rynku – NCIndex.
Dwa miesiące temu pisałem o nieuniknioności ryzyka: w życiu osobistym, zawodowym i finansowym. Nieuniknioność polega na tym, że osoby za wszelką cenę minimalizujące wszelkie ryzyka narażają się na ryzyko, że ich ostrożna postawa sprawi, że nie osiągną tego, co chciałyby osiągnąć i co mogłyby osiągnąć, biorąc pod uwagę ich umiejętności i zaangażowanie. Wskazałem wtedy, że traktowanie otrzymywanych od życia szans jak kupony na loterię jest rozsądną postawą. Nawet jeśli szansa na spektakularny sukces jest niewielka, ale „kupon” kosztuje relatywnie niewiele (ewentualna strata ma ograniczony charakter), wzięcie tej szansy ma sens, nawet jeśli przyjmuje się ryzyko niepowodzenia.
Pod koniec marca Howard Lindzon opublikował tekst, w którym uznał przyciąganą uwagę za czwartą klasę aktywów, obok akcji, obligacji i surowców.
Od kilku dni eksploruję temat obsunięć na zwycięskich spółkach, czyli tych spółkach, które osiągają spektakularne czterocyfrowe stopy zwrotu. Wykorzystam serię „wykres dnia” by spojrzeć na problem z jeszcze jednej strony.
Wczoraj przedstawiłem dane dotyczące obsunięć na zwycięskich spółkach z GPW a konkretnie na 5 spółkach z najwyższą stopą zwrotu w ostatniej dekadzie. Wszystkie analizowane spółki osiągnęły czterocyfrowe stopy zwrotu.
Na blogach inwestycyjnych regularnie porusza się problem obsunięć w dyskusji o wygranych, zwycięskich spółkach z rynku akcyjnego. Na czym polega problem obsunięć? Na tym, że aby skonsumować spektakularne stopy zwrotu z wygranych spółek trzeba przetrzymać głębokie, długie i bolesne obsunięcia.
Grzegorz Zalewski sugeruje by zamiast szukać wyjaśnień ostatniej korekty na GPW zastanowić się czy ten zaskakujący, pozbawiony wyraźnej przyczyny spadek jest sygnałem słabości hossy i nadchodzącej korekty.
Inspiracją do tego tekstu jest wykres Guide to the Markets, który pokazuje liczbę spółek w S&P 500, które kończą rok przynajmniej 5% spadkiem.
Wczoraj zwróciłem uwagę na fakt, że analiza zachowania rynku po osiągnięciu przez WIG historycznych szczytów produkuje dwa bardzo różne wyniki w zależności od tego czy zaczniemy ją od 1991 roku (początku indeksu) czy 1995 roku (zakończeniu pierwszej, szaleńczej hossy na WIG).