Czego hazard może nauczyć, część 2
Dla przypomnienia – w tym cyklu szukamy przede wszystkim użytecznych paraleli między inwestowaniem a hazardem.
Dla przypomnienia – w tym cyklu szukamy przede wszystkim użytecznych paraleli między inwestowaniem a hazardem.
Czworo badaczy sprawdziło jakość doradztwa inwestycyjnego dostępnego dla klientów jednego ze szwajcarskich banków. Okazało się, że choć doradcy inwestycyjni są w stanie pomóc klientom przezwyciężać popularne błędy behawioralne to ich konkretne pomysły inwestycyjne są tyle słabe, że pogarszają wyniki inwestycyjne klientów.
Po zamieszaniu na rynkach – które w branżowym slangu nazywamy skokiem zmienności – pojawiły się pytania, czy świat stanął na progu nowej recesji. Osobiście należę do obozu, który skłania się do tezy, iż recesji nie będzie i właśnie dlatego trudno mówić o końcu hossy, której najlepszym gwarantem zawsze była kondycja gospodarki. Piątkowe dane z rynku w pracy w USA – zwłaszcza stopa bezrobocia, która pierwszy raz od 2008 roku ma szansę spaść poniżej progu 5 procent – są dobrą okazją do spojrzenia na zmienną w kontekście zachowania S&P500.
Dawno nie było na naszych blogach OFE, a tu kolejna kampania wyborcza w toku i jakoś nigdzie nie padło zdanie o OFE. W dobie powszechnego mnożenia się wydatków publicznych przed i po wyborach padają różnego rodzaju pomysły na dorzucenie tu i tam wyborcy kawałka gruszki do koszyczka, które będą finansowane przez podatki, opłaty i co tam jeszcze może mieć miejsce. Jednym z ważnych pól sporu jest idea referendum w sprawie wieku emerytalnego, która – z jakiegoś powodu – zupełnie nie jest uzupełniana przez ponowną dyskusję o likwidacji OFE.
Po ubiegłotygodniowym załamaniu na rynkach akcyjnych komentatorzy zwrócili uwagę na fakt, że rynkowe krachy mają też swoje dobre strony.
Po dwóch niedawnych wpisach Grzegorza na temat hazardowych grzechów, doszedłem do wniosku, że stanowić one mogą świetny wstęp do kilku tematów, których na naszych blogach jeszcze nie było.
„Gra to się na skrzypcach, albo w warcaby, a nie na giełdzie”. Ten tekst słyszałem już wiele razy. W różnych wariantach. Z ust osób związanych z rynkiem i często zajmujących ważne stanowiska i z ust amatorów, którzy działają na rynku giełdowym. Zwrot „gra na giełdzie” działa na niektórych wyjątkowo źle, na tyle, że starają się bronić najmocniejszą bronią, czyli zwrotem „ja inwestuję”.
Inwestorzy niezadowoleni z gwałtownych zmian kursów spółek na warszawskiej giełdzie w ubiegłym tygodniu mogą się pocieszyć, że mogło być znacznie gorzej.
Na finał tego małego cyklu jeszcze kilka obserwacji i komentarzy za i przeciw Analizie technicznej.
Zamieszanie na rynkach z ostatnich dni prosi się o spojrzenie w bliską przeszłość i przypomnienie nastrojów z jesieni zeszłego roku, kiedy spekulowano o końcu byka, a na wykresach pojawiły się obrazy paniki i odwrócenia trendów.