Gdzie leży wartość doradztwa inwestycyjnego?

Czworo badaczy sprawdziło jakość doradztwa inwestycyjnego dostępnego dla klientów jednego ze szwajcarskich banków. Okazało się, że choć doradcy inwestycyjni są w stanie pomóc klientom przezwyciężać popularne błędy behawioralne to ich konkretne pomysły inwestycyjne są tyle słabe, że pogarszają wyniki inwestycyjne klientów.

Daniel Hoechle, Stefan Ruenzi, Nic Schaub i Markus Schmid (HRSS) zbadali wyniki kooperacji szwajcarskich inwestorów posiadających konto w dużym banku z będącymi do ich dyspozycji doradcami finansowymi. Badanie obejmowało okres od stycznia 2002 roku do czerwca 2005. Okres ten zawierał zarówno bessę jak i rynek byka. W bazie danych autorów badania znalazło się około 10 000 inwestorów, 400 doradców i 75 000 transakcji akcyjnych.

Tym co wyróżnia badania HRSS od innych opracowań na temat roli doradców finansowych jest dostęp do bazy danych o komunikacji pomiędzy inwestorami a doradcami, która zdaniem badaczy pozwoliła podzielić poszczególne transakcje na samodzielne i doradzone. Dzięki temu autorzy mogli przeprowadzić analizę wyników inwestycyjnych na poziomie samych transakcji a nie portfeli inwestycyjnych i uniknęli problemu charakterystyki inwestorów, którzy w ogóle korzystają z usług doradców inwestycyjnych*.

Badacze stwierdzili, że transakcje akcyjne doradzone przez doradców finansowych spisywały się gorzej od rynku i gorzej od samodzielnych transakcji inwestorów (dotyczy to zarówno czystych wyników jak i wyników w 5-czynnikowym modelu wyceny aktywów). Co ciekawe ten efekt był dużo większy gdy to doradcy finansowi sami występowali z inicjatywą kontaktu co skłoniło autorów badania do wyrażenia opinii, że doradcy finansowi aktywnie kontaktują się z klientami gdy chcą im przekazać raczej słabe idee inwestycyjne.

HRSS sprawdzili czy istniały jakieś specyficzne cechy spółek polecanych przez doradców finansowych w badanym banku i zdołali wyróżnić trzy właściwości: spółki wysoko oceniane przez analityków, spółki oferujące loteryjne stopy zwrotu oraz spółki znajdujące się blisko rocznych maksimów. Zdaniem autorów te trzy cechy rekomendowanych spółek w dużym stopniu wyjaśniają słabe rezultaty zainicjowanych przez doradców transakcji akcyjnych.

Okazuje się jednak, że HRSS zdołali dostrzec pozytywne efekty współpracy doradców z klientami: ograniczenie popularnych błędów behawioralnych w inwestowaniu. Według naukowców doradcy byli w stanie skłonić inwestorów do większej dywersyfikacji, ograniczyć skrzywienie lokalne portfeli (przeważanie szwajcarskich akcji) oraz zmniejszyć efekt dyspozycji czyli skłonność do sprzedawania zwycięzców i przytrzymywania w portfelu stratnych pozycji. Pozytywne efekty pracy doradców były jednak zbyt małe by zrównoważyć słabe rekomendacje akcyjne.

Problemy metodologiczne związane z badaniem wpływu doradców finansowych na wyniki inwestycyjne klientów nakazują zachować sceptycyzm wobec rezultatów HRSS. Wyniki przytoczonych badań można jednak potraktować jako wstęp do dyskusji o tym gdzie leży wartość doradztwa inwestycyjnego: zarówno tego formalnego – oferowanego przez instytucje finansowe jak i tego nieformalnego – oferowanego na blogach, w mediach społecznościowych czy przez znajomych.

Moim zdaniem kluczowa rola takiego doradztwa leży w neutralizowaniu znanych błędów behawioralnych. W związku z niedawnymi gwałtownymi spadkami na rynkach, kilku anglojęzycznych komentatorów wyraziło pogląd, że jednym z najważniejszych zadań doradców finansowych może być przekonanie klientów by nie poddawali się ekstremalnym rynkowym nastrojom: panice albo irracjonalnemu entuzjazmowi. Zachęcanie do dywersyfikacji portfela czy praca nad umiejętnością pozostawiania w portfelu zwycięskich pozycji i ucinania strat to inne oczywiste możliwości pozytywnych interwencji. W bazie danych HRSS przeciętna ilość spółek w portfelu inwestora wynosiła 4 a trzeba wiedzieć, że były to całkiem spore portfele inwestycyjne (przeciętna wartość akcji w portfelu wynosiła 110 000 CHF). Ponad 88% wartości przeciętnego portfela zainwestowane było w szwajcarskie akcje. Powyższe dane wskazują na słabą dywersyfikację i bardzo silne skrzywienie lokalne.

Zgodnie z wynikami omawianych badań skłaniam się do wniosku, że najmniej pożytecznym wymiarem doradztwa finansowego mogą być natomiast konkretne rekomendacje akcyjne.

* Można spekulować, że z usług doradców finansowych korzystają słabi inwestorzy i słaba wyniki ich portfeli inwestycyjnych są nie tyle wynikiem złego doradztwa co braku umiejętności inwestycyjnych.

Innym problemem w tego typu badaniach jest podział portfeli na samodzielne i doradzane – jak utrzymują HRSS w większości portfeli w ich badaniu, które zgodnie z przyjętymi kryteriami byłyby sklasyfikowane  jako doradzane większość poszczególnych transakcji jest samodzielnych. Taka sytuacja może niezwykle utrudniać wyodrębnienie roli doradców finansowych w kreowaniu wyników inwestycyjnych.

[Głosów:21    Średnia:4.6/5]

9 Komentarzy

  1. GZalewski

    “że doradcy finansowi aktywnie kontaktują się z klientami gdy chcą im przekazać raczej słabe idee inwestycyjne.”
    – o matko, trzeba by zadzwonić do p. X. Ma u nas milion franków, a dawno z nim nie rozmawialiśmy.
    – no ale nie mamy nic ciekawego
    – trudno, zadzwoń, coś wymyślisz

  2. pokonajrynek

    Wydaje mi się, że doradcy zbyt często pokazują jedną stronę medalu z tego względu ich wyniki nie są najlepsze. Nikt nie jest nieomylny i ważne w tym kontekście jest wskazanie potencjalnych alternatyw.

  3. Bennz

    Doradztwo inwestycyjne =/= doradztwo finansowe. Myli pan pojęcia. Doradca finansowy (tudzież sprzedawca) żyje z prowizji od każdej sprzedaży. Najczęściej jest tak, że im gorszy produkt inwestycyjny, tym wyższa prowizja (to wyjaśnia, dlaczego “doradztwo finansowe” wpływa źle na portfel inwestycyjny). Doradca inwestycyjny natomiast nie otrzymuje żadnej prowizji ze sprzedaży, najczęściej jego premia jest uzależniona od wypracowanego wyniku (tzn. im więcej zarobią jego klienci, tym więcej zarobi sam).

    1. gzalewski

      tak – w Polsce tak jest. Na świecie nie.

    2. trystero (Post autora)

      @ Bennz

      Dzięki za uwagi. Używałem tych określeń zamiennie choć w Polsce termin doradca inwestycyjny ma specyficzne znaczenie, ze względów regulacyjnych. Na świecie te różnice w odniesieniu do detalicznych klientów się zacierają. W każdym razie nie sądzę by różnicę stanowił sposób wynagrodzenia. Natomiast masz absolutną rację, że sposób wynagradzania doradcy jest bardzo ważny – zgodnie z zasadą, że bodźce mają znaczenie (incentives matter)

  4. investor_ts

    “– o matko, trzeba by zadzwonić do p. X. Ma u nas milion franków, a dawno z nim nie rozmawialiśmy.
    – no ale nie mamy nic ciekawego
    – trudno, zadzwoń, coś wymyślisz”

    Zabawne, że takie rzeczy wypisuje przedstawiciel instytucji finansowej – tak to wygląda w BOSiu?. Grzegorz, zdeponuj milion CHF w szwajcarskim banku i zdaj relację z jakości obsługi klienta.

  5. GZalewski

    @investor_ts
    Tak wygląda doradztwo jak również maklerka na rynkach bez nadmiernych regulacji. Nie ma w tym nic nowego. Wystarczy troche literatury.
    Mam tez osobiste doświadczenia z doradcami ze szwajcarskich banków. I masowych i “private”.

    A jak u nas wygląda rynek doradztwa FINANSOWEGO, którym DM BOS sie nie zajmuje, to chyba wystarczy poczytać przy okazji różnego rodzaju polis i produktów para-inwestycyjnych

  6. mirek

    A jak wygląda kwestia doradztwa inwestycyjnego w Polsce ? Licencjonowani DI zajmują się portfelami w różnej maści funduszach inwestycyjnych. A czy mają bezpośredni kontakt z inwestorami indywidualnymi ? Jakoś nie wydaje mi się by egzamin na doradcę przewidywał opracowywanie strategii inwestycyjnej i jej testy np. w Amibrokerze. Właściwie to niektórzy blogerzy pełnią taką funkcję (za abonament). No ale to powinno chyba inaczej wyglądać ?

  7. GZalewski

    @mirek
    DI pracujący w funduszu, praktycznie może nie mieć kontakti z żadnym inwestorem. DI pracujący w usłudze AM, zarządza portfelem klienta na zlecenia i właściwie bierze pełną odpowiedzialność za pomysły inwestycyjne. Klient oczywiście może się nie zgodzić na jakiś pomysł, ale nie wygląda to tak, jak na amerykańskich filmach, że DI dzwoni i namawia na kupno jakiejś spółki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *