Chodzi oczywiście o wałkowany na blogach temat zniesienia licencji maklera i doradcy.

Pozwoliłem sobie posłużyć się słynnym zdaniem byłego prezydenta, bo najlepiej pokazuje moje „poparcie” dla proponowanych zmian. Zmiany tak ale bez przesady.

Na początek zaznaczę jedynie, że mój głos jest głosem maklera Wojciechowskiego i nie można go w żaden sposób interpretować jako stanowiska jakiekolwiek instytucji. Nie mam zamiaru również epatować argumentami, że licencję należy zostawić lub usunąć „dla dobra rynku”. Chciałbym dorzucić jedynie kilka praktycznych spostrzeżeń. Co wcale nie oznacza, że jedynie słusznych, wbrew temu co piszą niektórzy. Będę się głównie odnosił do licencji maklera bo jestem nim od 1996 roku i od tego roku pracuje z maklerami i asystentami maklerów.

Na początek ulubiona czynność blogerów Bossy czyli obalanie mitów.

Mit o barierze blokującej rozwój rynku

Najchętniej chyba używany przez przeciwników egzaminu. Obawiam się jednak, że bardzo nieaktualny. O ile w latach 90-tych można byłoby się nim wspierać to obecnie to zwykła demagogia. Spójrzmy na statystyki. Na listę wpisanych jest 2333 maklerów,  mamy 47 domów maklerskich. Zakładając, że nagle wszystkie domy maklerskie chcą wykonywać wszystkie czynności z katalogu i każdy z nich potrzebuje przynajmniej 6 maklerów. Do tego dorzućmy 21 firm – agentów inwestycyjnych i 46 towarzystw funduszy, 14 PTE (mimo, że te instytucje nie mają obowiązku zatrudniania maklerów).  I dla pewności pomnóżmy te liczby razy 2 to okazuje się, że „potrzebnych” jest jedynie 726 maklerów z licencją. Czyli ustawowa konieczność zatrudniania maklerów w żaden sposób nie blokuje konkurencyjności tego rynku. Zresztą najlepszym dowodem na to, że maklerzy nigdy nie byli jakąś specjalnie uprzywilejowaną grupą zawodową, niech świadczą całkiem liczne zwolnienia w okresie dekoniunktury na rynku.

W rozmowach ze studentami podkreślam, że żeby zostać pracownikiem domu maklerskiego nie trzeba mieć licencji.  Zresztą sprawdźcie sami idąc do pierwszego POKu w swoim biurze. Ilu z pracowników nosi plakietkę „makler”? Skąd więc pomysł, że egzaminy czy licencja kogoś ogranicza lub blokuje mu dostęp do pracy na rynku? Czy ich zniesienie spowoduje, że każdy będzie miał szansę zostać „maklerem”? Nie licencja lecz chęć szczera zrobi z Ciebie maklera?

Po co egzamin na maklera

Wbrew pozorom za pozostawieniem egzaminu powinni „głosować” ludzie młodzi, próbujący zaczynać karierę na rynku. Zdobycie licencji otwiera bowiem wiele drzwi w instytucjach finansowych. Przynajmniej jeśli chodzi o pierwszą rozmowę kwalifikacyjną. Później trzeba się wykazać odpowiednimi „walorami”, sama licencja niczego nie załatwi.

Dla mnie jako przyjmującego do pracy w biurze młodych ludzi bez doświadczenia, zdany egzamin maklerski oznacza, że nie muszę już uczyć „adepta” Ustaw, Rozporządzeń, wyznaczania kursów itp.  tematów, które egzamin obejmuje. Pozostaje oczywiście nauczyć go używania tej teorii w praktyce 😉

Co zatem stanie się w momencie zniesienia egzaminów organizowanych przez KNF? Rynek sam wymusi powstanie innych, podobnych organizowanych przez firmy prywatne (może tu jest pies pogrzebany?), niewykluczone, że opłata za taki egzamin będzie daleko przewyższać obecne.

Mit o zliberalizowaniu rynku zarządzania aktywami

Tym razem problem dotyczy doradców. Nie wiem dlaczego łączy się fakt ewentualnego zniesienia egzaminu na doradcę z możliwością powstania „niezależnych” firm doradczych i zarządzających aktywami. Fakt, w firmie zarządzającej należy zatrudniać 2 doradców. Ale oprócz tego warunku jest jeszcze limit kapitałów własnych, zdobycia licencji od KNF i spełnienia wielu skomplikowanych procedur, który stawia moim zdaniem poprzeczkę dużo wyżej. Tak czy owak zniesienie licencji doradcy nie spowoduje, że będziemy mogli zgodnie z prawem zarządzać aktywami sąsiadów czy znajomych.

Zmiany ale jakie?

Tak jak zaznaczyłem na wstępie nie mam zamiaru wchodzić w bardziej filozoficzne dyskusje nt. tego czy rynek po zniesieniu licencji maklerskich czy doradczych stanie się bezpieczniejszy czy wręcz przeciwnie. Moim zdaniem niewiele się zmieni, ponieważ rynek nie znosi próżni i po zniesieniu państwowych egzaminów pojawią się prywatne.  Z prostego powodu. Są one potrzebne do weryfikacji wiedzy ludzi, którzy nie mają odpowiedniego doświadczenia i nie mogą się wykazać odpowiednim stażem i refernecjami.

Może zatem zamiast coś likwidować warto zastanowić się nad modyfikacjami egzaminów i sposobu przyznawania licencji? Kosztem szczegółowych zagadnień prawnych, zwiększyć zakres bardziej zaawansowanej wiedzy nt. finansów osobistych i układania planów inwestycyjnych dla Klienta? Albo dodać tematy z psychologii rynków i postrzegania ryzyka?

A w przypadku doradcy zrównać prawa doradcy i posiadacza uznanego na całym świecie CFA czy CTA z ewentualną koniecznością zdania egzaminu uzupełniającego dot. specyfiki polskiego prawa. Z takiego egzaminu uzupełniającego zwolnieni byliby z kolei maklerzy, którzy znajomością prawa „popisali się” na swoim egzaminie.

Idę o zakład, że zniesienie zapisów wymagających zatrudniania licencjonowanych maklerów i doradców w niewielkim stopniu zmniejszyłoby popularność przystępowania do egzaminów.

P.S.  Specjalny dodatek dla G Zalewskiego. ZMID nie pobiera opłat za egzaminy. Wpływają one do kasy KNF.  „Manipulowanie” ankietą nie ma więc sensu ani podłoża ekonomicznego. Chodzi po prostu o zebranie w syntetyczny sposób głosu środowiska. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby np. na bossa.pl zawiesić inną (mniej zmanipulowaną) sondę 😉 Tylko jak wybierzemy technikę głosowania? 😉

P.S. 2 Dopiero po zamieszczeniu wpisu zauważyłem, że jego treść (łączenie z tytułem) w znaczny sposób pokrywa się z komentarzem lesserwisser’a. Obiecuję w przyszłości poprawić się i czytać dokładniej Twoje wypowiedzi, zanim sam coś naskrobię 😉

4 Komentarzy

  1. gzalewski


    Nie wiem dlaczego łączy się fakt ewentualnego zniesienia egzaminu na doradcę z możliwością powstania “niezależnych” firm doradczych i zarządzających aktywami.

    Zgadzam się. Dlatego juz jakis czas temu sugerowałem Tomkowi Jozwikowi z Forbesa, zeby zajal sie tematem, w jaki sposob sa rozwiazane na swiecie sprawy zwiazane z zarzadzaniem malymi srodkami, albo srodkami rodziny/przyjaciol. WLasnie dlatego, zeby nie wywarzac otwartych przez innych drzwi i nie kombinowac po naszemu.
    „Moim zdaniem niewiele się zmieni, ponieważ rynek nie znosi próżni i po zniesieniu państwowych egzaminów pojawią się prywatne.”

    hmmmmmm. NIe musi tak byc, zobacz co sie dzieje na rynku uslug doradcow finansowych. Kazdy chce miec wlasne certyfikaty i powstalo juz kilka „instytutow” i „organizacji”. A same egzaminy są… watpliwej jakosci.
    Tak naprawde uwazam, ze KNF powinno w szczycie tej struktury egzaminacyjnej sie pojawiac (bo zeby bylo jasno, nie jestem za kategorycznym zniesieniem, raczej „urozsądkowieniem”).


    ZMID nie pobiera opłat za egzaminy. Wpływają one do kasy KNF.

    Jak dziecko, jak dziecko…. Michale, a kursy….? To tu są pieniądze 🙂

    Michał czytałeś tę ankietę? BO coś czuję, że nie (pojade na strunie demagogicznej). Znam Cię na tyle, że wiem, że widzisz jaka jest konstrukcja pytań i wnioski. BO to jest tak, jakby zapytać ludzi „Czy składanie PIT-u, w kwietniu sprawia Ci problem” A pozniej (zakladajac, ze byloby np. 80 % odpowiedzi na nie) dać wniosek – „Polacy nie chcą obniżania podatków”

  2. mwojciechowski (Post autora)

    Grzegorz. Coś Twoja dusza liberała jest chyba rozdarta 😉 To znieść te egzaminy państwowe czy nie, bo nie wiem?

    Co do wątku ekonomicznego.
    ZMiD nie jedyny prowadzi kursy. Z tego co wiem konkurencja radzi sobie całkiem dobrze. Po zniesieniu egzaminu państwowego mają szansę stać się naturalną jednostką biorącą kasę zarówno za kurs, jak i za egzamin. Z ich punktu widzenia zatem ja bym nie protestował.

  3. gzalewski

    nie jest nie jest. Jasne, że chciałbym liberalizacji. Ale ponieważ to nie jest możliwe, to już lepiej przemodelować stan obecny, żeby jak najlepiej pasował do rzeczywistości

  4. gzalewski

    jeszcze jeden – ciekawy głos
    http://blog.parkiet.com/sieradzan/2010/07/07/czy-leci-z-nami-doradca/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.