The day after – czyli o prymacie trendu nad kosztem pieniądza

Stało się !!!! FED obniżył w dniu 18 marca, główną stopę procentową o 75 bp do 2,25% i rynki oszalały. SP500 zyskał podczas jednej tylko sesji ponad 4 procent, najwięcej od lat. Przyszedł jednak kolejny dzień i tenże sam SP500 stracił 2,5 procenta. To jak to w końcu jest z tymi obniżkami i ich efektami? No i czy będą wzrosty czy nie ?

To czy wzrosty będą, czy nie – być może rozczaruję, ale rekomendacji z mojej strony nie będzie. Bardziej interesują mnie ?akcje i reakcje” oraz wzajemne powiązania pewnych zjawisk. A reakcja inwestorów na decyzje FED potrafi być nieraz zaskakująca i przeczyć ?kanonom” inwestowania. W niedzielę, pozytywna i nieoczekiwana (bonusowa dla uczestników rynku) obniżka stopy dyskontowej wywołała następnego dnia spadki cen na rynkach, a w środę oczekiwana i niższa od prognoz operacja na stopie podstawowej, nie tylko nie wywołała rozczarowania, ale przyniosła sporo entuzjazmu.

Co się działo w podobnej sytuacji w poprzednich miesiącach? A działo się sporo. Niejednokrotnie to, co się działo następnego dnia, czyli tytułowe ?the day after” to od pewnego czasu zmiana kierunku pierwszej reakcji, która pokazuje, że inwestorów nie stać na to by pójść za ciosem pierwszego impulsu, chyba, że założymy, iż pierwsza reakcja (pozytywna bądź negatywna) była całkowicie nieprzemyślana. Obserwując to miotanie się z dnia na dzień, sam nieraz mam wątpliwości, czy inwestorzy działają bezmyślnie, czy też może potrzebują całego dnia albo kilku dni, aby zrozumieć “przesłanie” decyzji FED i ocenić jej długoterminowe skutki. Która reakcja jest zatem właściwa i oddaje nastroje rynku – pierwsza impulsywna, czy druga ?na trzeźwo” (czyli dokonywana w ciągu kolejnych dni)

Gdyby porównać te decyzje z wykresem SP500 i stanem rynku oraz działaniami FED, to można powiedzieć, iż ?punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”, czyli…. reakcje oraz to, co było w ciągu następnych dni po decyzjach FED, zależą nie od tego czy stopy procentowe rosną czy spadają, ale od tego, czy rynek jest rynkiem wzrostowym czy spadkowym. Dlatego też na wykres naniosłem szczyt hossy dla indeksu SP500, który może stanowić ?grubą kreskę”. Przed tą kreską, dopóki mieliśmy hossę, obniżki stóp były sygnałami dla inwestorów do tworzenia nowych fal wzrostowych. Zmiana trendu głównego (co jest oczywiście pochodną sytuacji ekonomicznej) powoduje, iż korzystne dla rynku zmiany kosztu pieniądza wywołują tylko chwilowe stany euforii, po czym rynek wraca do trendu głównego.

 SP500

Kiedy rynek jesienią poprzedniego roku był jeszcze rynkiem wzrostowym, reakcja na obniżki stóp procentowych była w USA ?standardowa” i powodowała zwiększenie atrakcyjności inwestowania w akcje. Złamanie głównego trendu powoduje, iż inwestorzy zmieniają podejście do rynku. Bardziej jaskrawy przykład powiązania reakcji inwestorów z trendem niż z poziomem stóp procentowych był jeszcze dobitniej widoczny na początku millennium, kiedy FED również silnie obniżał stopy procentowe, schodząc wówczas z 6,5 do poziomu niższego niż dzisiaj, czyli do 1 procenta. Wcześniej jednak była seria podwyżek, ale inwestorzy nie przejmowali się nimi i indeksy biły rekordy mimo podwyżek stóp i coraz droższego pieniądza, albowiem rynek akcji był długoterminowym rynkiem hossy.

Na podstawie wydarzeń sprzed 7 lat i bieżących można, zatem zaryzykować tezę o prymacie kierunku trendu nad kosztem pieniądza, który powinien warunkować kierunki przepływu kapitału inwestycyjnego między rynkami o różnych poziomach ryzyka. Można uznać, iż jest w tym sporo uproszczeń, ale przesłanie główne nie budzi wątpliwości – obniżki stóp procentowych, nawet znaczne (!!!) nie powodują pozytywnego przełożenia na rynku akcji (mimo spadku kosztu pieniądza i rentowności lokat bezpiecznych). Procesy ekonomiczne i długoterminowe decyzje inwestycyjne czy konsumpcyjne nie zapadają, nie zaczynają, ani nie kończą się z dnia na dzień, podobnie jak z dnia na dzień nie zmienia się globalny sentyment do rynku akcji.

Łącząc mądrości z przemyśleń moich kolegów na naszym blogu oraz mądrości ludowe, bardzo subiektywnie stwierdzę na zakończenie – ?dopóki wszystkie kości domina nie upadną a potem nie zostaną ustawione na nowo, nie da się zawrócić rzeki kijem, bez względu na to kto kij ów trzyma”.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

8 Komentarzy

  1. gzalewski

    uwielbiam takie banalne stwierdzenie, ktore co jakis czas przywoluje na seminariach ” to nie zdarzenia są istotne tylko reakcja rynku na nie”. jesli zdarzeni elogicznie wyglada na pozytywne to naprawde nic to nie znaczy. Obserwowac nalezy zachowanie inwestorow. Niestety zbyt duzo tlumaczen wyglada wlasnie tak: “stopy wzrosly, czyli bedzie źle”, albo “firma podala dobre wyniki “bedzie dobrze” . A pozniej jest zaskoczenie, ze jednak po dobrych wynikach spada, po podwyzce stop rosnie itd. itp.
    W sumie to specjalnie nic zaskakujacego. Moze dlatego, ze na studiach filozoficznych jedna z działek to teoria systemów. (nota bene uczylem sie z ksiazksi Michala Hellera, ktory kilka dni temu dostal nagrode Templetona)

  2. Jacky

    Niby proste, a jednak trudne, bo o ile zdarzenia łatwo jest przewidywać, to reakcja rynku potrafi byc nieobliczalna, biorąc choćby różnice kulturowe ( dla mnie metalność Amerykanów zawsze będzie zagadką ) i chyba dlatego wielu traderów bierze sobie wolne w takie dni gdy coś ważnego się dzieje i wcale im sie nie dziwię

  3. astanczak

    Problem polega chyba na czymś innym, ale często nie zauważanym. Mamy dwa fakty obniżka stóp i wzrost rynku. To zauważy każdy. Po tym następuje interpretacja faktów i często tworzenie artefaktów (a więc czegoś, czego w rzeczywistości nie ma). Jeśli kończy się to na prostym doszukaniu się korelacji obniżka stóp wywołała wzrost ceny, to jeszcze można utrzymać w granicach faktów, ale jak zaczynasz budować tezy, że Fed obniżył stopy, więc rynek będzie rósł, to już zaczyna się bajkopisanie. Dlatego też część analityków i komentatorów stara się jednak szukać ciągów zdarzeń w stylu (trzy podwyżki i hossa lub trzy obniżki i bessa). Uczciwsi mówią, iż w X cyklach obniżek stóp procentowych po trzeciej obniżce o Y rynek był w 12 miesięcy o Z procent wyżej.

    Przy okazji moja opinia na temat obecnych obniżek. Mamy do czynienia z wydarzeniami, których jeszcze nie było a nawet, jak były – obniżki po 75 pb – to baza danych do budowania prognoz jest zbyt mała, bo na podstawie jakiegoś wydarzenia sprzed 30 lat nie da się zbudować modelu zachowania rynku w obecnej sytuacji. Ekonomiści zapewne będą szukali analogii w innych kryzysach i próbowali zobaczyć obecny wedle znanych im modeli kryzysu, ale z giełdami to nie będzie miało wiele wspólnego i w żaden sposób nie będzie się nadawało do użycia na rynku. W istocie wartość prognostyczna modeli kryzysowych w ekonomii jest mocno ograniczona a już zupełnie nie przydatna się do tego, żeby wyznaczyć dno na rynku.

    Ale zapewne wśród czytelników są osoby studiujące ekonomie na zaawansowanym poziomie i zajmujące się modelami kryzysów, więc może pojawi się tu jakaś podpowiedź pozwalająca na prognozę w obecnej sytuacji rynkowej.

  4. jtyszko

    Ekonomia ma to do siebie że jest nauką “żywą”, podlegającą ciągłej ewolucji i niewykluczone, iż obecny system przejdzie już niedługo do lamusa, jak. np system z Bretton Woods i będą się o nim tylko uczyć studenci, a twórcy bloga za 30 lat będą mieć wdzięczny przedmiot badań hstorycznych, prgonozowanie jest trudne – ale fałszywe mniemania, często powielane przez media – trzeba stanowczo demaskować, bo nieprawdą jest, że jak stopy spadają to będzie rosło, a jak stopy silnie spadają – to jeszcze silniej będzie rosło, bo to wcale nie jest takie proste jak kij od szczotki :-), a że często słyszę takie opinie – mówię im stanowcze – NIE !

  5. rekin

    Przeciez cala analiza techniczna to takie ksiazkowe "zdarzenie-reakcja", opisana i sprawdzająca sie bo wszyscy maja te sama ksiazke kodowa,
    a jak sie nie sprawdzi to sie okazuje ze to jednak nie formacja porzuconego dziecka tylko gwiazda poranna czy inny mlot.

  6. micek

    🙂

  7. Leon_Zawodowiec

    Coś ostatnio rośnie w USA i przebąkują, że już po kryzysie finansowym, czy tak może być naprawdę? Stopy mają coś z tym współnego? Koniec bessy?

  8. jtyszko

    @ Leon_Z ; W USA rośnie, bo technicznie rynek jest średnioterminowo w trendzie wzrostowym, więc trochę więcej optymizmu zagościło w umsłach, pojawiają się też opinie, iż kryzys finansowy ma się ku końcowi. Ja bym powiedział tak – stosując silne leki można się wyleczyć bardzo szybko, ale…. po jakimś czasie pjawiają się efekty uboczne. Myślę, że jesteśmy gdzieś między końcem kuracji a efektami ubocznymi, które … też trzeba będzie leczyć… trochęto może jeszcze potrwać, a stopy nie będą w tym na razie (krókoterminowo) ani pomagać, ani przeszkadzać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *