Giełda zawsze = emocje, część 2
Ten wątek powstał po to, przypomnę, żeby na gorąco przeanalizować to, co dzieje się na giełdach ostatnio w sferze analitycznej i warstwie emocjonalnej.
Ten wątek powstał po to, przypomnę, żeby na gorąco przeanalizować to, co dzieje się na giełdach ostatnio w sferze analitycznej i warstwie emocjonalnej.
Myślę, że dominujące oczekiwania wobec ekonomicznych efektów pandemii COVID19 można streścić w ten sposób: kilkutygodniowa izolacja społeczna doprowadzi do nagłego zatrzymania gospodarek i recesji ale po zakończeniu okresu izolacji gospodarki gwałtownie odbiją a sytuacja, choć nie będzie dokładnie taka sama jak przed pandemią, wróci do normalności.
Do końca miesiąca marca i I-go kwartału 2020 roku zostały dwie sesje. W obu perspektywach czasowych rynek największych spółek na GPW wygląda brutalnie. Spadek WIG20 w marcu o około 20 procent uzupełnia się ze spadkiem year-to-date o przeszło 30 procent. Dołożenie do tych ruchów straty w skali 12 miesięcy o 36 procent daje obraz rynku zmiażdżonego przez podaż w skrajnie krótkim okresie. Układ musi wywoływać pytania o okazje inwestycyjne, a obrona dna bessy z lat 2008-2009 aż prosi się o odpowiedź ze strony techników. Naszym wykresem na niedzielę jest miesięczny WIG20.
Po miesiącu intensywnej jazdy po giełdowych emocjach aż prosi się o kilka podsumowań, wyciągnięcie wniosków i dokonanie korekt.
Mamy na świecie wydarzenie bez precedensu. Nigdy w ostatnich 100 latach nie doszło do pandemii na taką skalę, jak właśnie obserwowana. Giełdy dostosowały się do sytuacji z adekwatną dynamiką, która sama w sobie też jest bez precedensu. W istocie giełdy wyprzedziły epidemię w sposób dla siebie klasyczny, dyskontując scenariusze dziś obserwowane i za chwilę jeszcze bardziej ekstremalne. Teraz przed giełdami zadanie wycenienia końca zamieszania.
Z całą pewnością 2020 rok istotnie namiesza w zestawieniach giełdowych rekordów. Rynek amerykański ustanowił już rekord najszybszego zejścia 20% i 30% od szczytów. Aktualizowane są komórki tabel z największymi dziennymi spadkami i wzrostami: wczorajszy wyskok S&P 500 to dziesiąty wynik w historii.
Poddawanie się nieustannej kanonadzie złych informacji generuje negatywne, obezwładniające emocje, zatruwa umysł i przygnębia nastrój.
Inwestorzy obecni na rynku w czasie globalnego kryzysu finansowego pamiętają zapewne termin recesyjna pornografia. Takim określeniem nazywano przyciągające uwagę wykresy, zestawienia i relacje pokazujące dotkliwość gospodarczego spowolnienia albo skalę problemów w sektorze finansowym.
Ostatnie tygodnie to prawdziwy test dla wielu osób na rynku. Nie ma znaczenia, czy profesjonalistów, czy amatorów. Takich, którzy na rynku są od niedawna, czy od wielu lat. Analityków technicznych, czy fundamentalnych, długo, czy krótkoterminowych. Każda grupa ma w swoim szeregu dziesiątki takich, których wartość portfeli znacząco spadła. Przy czym w mojej definicji oznacza to, że utracili co najmniej 1/3 wartości aktywów. W wielu przypadkach straty są jeszcze większe i przekraczają nawet połowę niedawnej wartości.
Co robić, jak żyć?
Pandemia COVID-19 stała się gigantycznym zewnętrznym szokiem zakłócającym system ekonomiczny. Inwestorzy operują w środowisku, w którym aktywność biznesowa w wielu branżach jest drastycznie zaburzona (przez COVID-19 i działania hamujące pandemię) a jednocześnie brakuje rzetelnych danych nie tylko o skutkach tych zaburzeń ale także o ich rzeczywistej skali.