Do końca miesiąca marca i I-go kwartału 2020 roku zostały dwie sesje. W obu perspektywach czasowych rynek największych spółek na GPW wygląda brutalnie. Spadek WIG20 w marcu o około 20 procent uzupełnia się ze spadkiem year-to-date o przeszło 30 procent. Dołożenie do tych ruchów straty w skali 12 miesięcy o 36 procent daje obraz rynku zmiażdżonego przez podaż w skrajnie krótkim okresie. Układ musi wywoływać pytania o okazje inwestycyjne, a obrona dna bessy z lat 2008-2009 aż prosi się o odpowiedź ze strony techników. Naszym wykresem na niedzielę jest miesięczny WIG20.
Na starcie odnotujmy, iż stosunkowo łatwo teraz definiować techniczną hossę. Wykreślenie przez WIG20 dna w okolicach 1250 pkt. powoduje, iż każde przekroczenie pułapu 1500 pkt. można definiować jako odbicie o 20 procent i przejście indeksu blue chipów w techniczny rynek byka. W praktyce więc bessa została zakończona 20 marca. Czy zatem dziś tylko czekamy na jej kontynuację? Kiedy świat fascynuje się analogicznym ruchem swoich indeksów, my mamy swoją „hossę techniczną” na WIG20. Oczywiście bardziej wrażliwi na korelacje pomiędzy indeksami szybko powiedzą, iż więcej w tym ruchu echa zachowania giełd światowych niż lokalnych powodów do gry, ale technicznie zorientowani gracze muszą czuć się zmuszeni do zajęcia stanowiska. Technicy, dajcie znać, czy myślicie o kupieniu nowej hossę czy może jesteście w tym gronie, która widzi w odbiciu ledwie korektę wzrostową albo spektakularne odbicie zdechłego kota?



Dodaj komentarz