Wykres dnia: Hang Seng a sprawa polska
Jedynym z wydarzeń zakończonego tygodnia była wejście przez indeks giełdy w Hong Kongu w bessę. Indeks Hang Seng stracił w tydzień blisko 6 procent i znalazł się przeszło 20 procent od ostatniego szczytu.
Jedynym z wydarzeń zakończonego tygodnia była wejście przez indeks giełdy w Hong Kongu w bessę. Indeks Hang Seng stracił w tydzień blisko 6 procent i znalazł się przeszło 20 procent od ostatniego szczytu.
Z regularnością, choć z coraz mniejszym zaangażowaniem, przeglądam wydarzenia na rynku kryptowalut, wokół którego zbudowany został całkiem sprawnie działający świat instytucji i jeszcze większych działań społecznych. Cywilizowanie tego rynku przychodzi ciągle z trudem, czego najlepszym dowodem są różnego rodzaju emisje nowych tokenów.
Na jedną sesję przed końcem lipca można już powiedzieć, że amerykański rynek nowych technologii skończy kolejny miesiąc wzrostem. W bieżącym roku indeksy Nasdaq Composite i Nasdaq 100 zanotowały spadki miesięczne tylko w lutym o – odpowiednio – 1,1 procent i 0,5 procent. Więcej w tych przecenach było w sumie konsolidacji niż poważnych tąpnięć.
Morningstar przeprowadził ciekawe badanie, którego centralnym punktem jest pytanie o podążanie z kapitałem za zarządzającym, który odnosił sukcesy rynku w jednej instytucji, a z czasem przeniósł się do innej lub założył własną firmę. Efekty mogą okazać się brutalne w wymowie dla zarządzających i jeszcze bardziej dla wierzących w różnych czarodziei rynku.
Rynek kryptowalut okazał się jednym z lepszych zakładów w pierwszej połowie roku, a BTCUSD stale drożeje o 80 procent w perspektywie year-to-date. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, iż rynek krypto zgubił gdzieś swoją energię, a z wykresu BTCUSD bije tylko i wyłącznie spekulacją.
Jeśli nie wydarzy się nic zaskakującego, to jutrzejsze notowania na większości rynków akcji zostaną podporządkowane reakcjom inwestorów na wyniki amerykańskich banków. W piątek raporty ogłoszą Citigroup, JPMorgan Chase i Well Fargo, a w trakcie kolejnych sesji dołączą inni giganci. Tym razem sezon publikacji wyników banków pojawi się w ciekawym kontekście fundamentalnym i technicznym, których chyba nie warto ignorować.
Imponujące zwyżki Nasdaqa w pierwszej połowie roku nie byłyby możliwie bez dobrej postawy koszyka największych gwiazd amerykańskiego sektora technologicznego. Ostatnie tygodnie przynoszą jednak zadyszkę liderów, która ma ciekawy kontekst techniczny.
Poniedziałkową sesją weszliśmy w drugą połowę roku, więc również w okres zastanawiania się nad korektami w portfelach i zadawanie pytań o realizację zysków, sprzedaż i kupno na kolejne sześć miesięcy. W tym kontekście proponuję spekulacyjne spojrzenie na konkurencję dla rynku polskiego ze strony rynku chińskiego.
Piątkowe sesje na rynkach przyniosą jednocześnie zakończenie miesiąca, jak i II kwartału, więc można już zacząć robić podsumowania kolejnych okresów rozliczeniowych. Uwzględniając niżej opisane zmiany, pojedyncze sesje zwyczajnie niczego w tym obrazie nie zmienią. Prawda jest taka, iż na wielu rynkach zagrano doskonałe pół roku.
Większość czytelników podręczników do analizy technicznej (AT) wie, że elementarnym założeniem tego podejścia do rynku jest przekonanie o powtarzalności historii i układania się wykresów cen czy indeksów w podobne wzory. Niewielu wie, że ciemną stroną tego podejścia jest popadanie w specyficzną, rynkową formę pareidolii (nadawanie sensów złudzeniom), a nie brakuje też przypadków, w których analitycy techniczni ocierają się o apofenię (szukanie sensownych związków między wydarzeniami bez związku).