Choć w przeszłości na blogach sporo pisaliśmy o OFE i funkcjonowaniu tego segmentu rynku (i nie były to zwykle laurki), w ostatnich miesiącach niespecjalnie pochylaliśmy się nad sprawą, która mocno rozgrzewa wielu uczestników rynku, czyli o Pracowniczych Planach  Kapitałowych (PPK).

Generalnie wokół odbioru tego projektu da się przeprowadzić prostą linię podziału. Z jednej strony są to twórcy, współtwórcy, inicjatorzy oraz przedstawiciele instytucji wdrażających projekt, z drugiej zwykły Kowalski, czasem mający pojęcie o rynku, czasem nie. Wśród „zwykłych Kowalskich” jest całkiem sporo przedstawicieli branży finansowej, którzy podobnie jak wielu Kowalskich niemających pojęcia o rynku, mają bardzo wysokie pokłady sceptycyzmu, jeśli chodzi o jeden z celów owego projektu, jakim jest korzyść przyszłych emerytów.

Z drugiej strony twórcy programu wykazują się nieprawdopodobnym optymizmem, nie podzielają owego sceptycyzmu i starają się tłumaczyć, że to jeden z najlepszych pomysłów ostatnich lat i szkoda, że zostaje wprowadzony tak późno.

Nie potrafią jednak odpowiedzieć na te lęki i obawy sceptyków, kwitując niemal wszystkie wątpliwości prostymi zaklęciami w stylu „ale proszę dać szansę, zobaczmy jak to zadziała”.

Problem polega jednak na tym, że w Polsce zbyt wiele rzeczy robi się według schematu „zróbmy i zobaczymy jak działa”, nie starając się wcześniej dobrze rozpoznać i zapobiec różnego rodzaju potencjalnym ryzykom. Po latach zaś okazuje się, że coś nie funkcjonuje tak, jak oczekiwano, że wykorzystuje się różne luki i niedoskonałości, na które część sceptyków wcześniej zwracała uwagę, albo po  prostu – projekt był niezły, ale wykonanie „jak zawsze”.

Kilka słów o OFE

Tak było moim zdaniem z III-filarową reformą emerytalną. To był i jest niezły koncept, który zarżnęło wykonanie: m.in. horrendalne prowizje, sposób oceny efektywności funduszy prowadzący do faktycznego oligopolu, no i ostatecznie kwestia własności środków.

Nie chce mi się przeszukiwać archiwów Parkietu i tekstów z 1999 roku, w których zwracałem uwagę na fakt, że prowizje „za zakup” w obowiązkowym systemie są nadużyciem, zaś ich wysokość będąca wielokrotnością inflacji to skok na kasę, którego nie tłumaczy retoryczny chwyt „odkładanie na emeryturę to długoterminowy plan i na przestrzeni dekad 7,10,14 procent nie ma znaczenia”.

Takie argumenty podnosiły te same osoby, które za chwilę mogły namawiać sprzedawców, do opowieści o „cudzie procentu składanego”.

Pamiętam duży tekst Jacka Maliszewskiego (również w Parkiecie), w którym zwracał uwagę na absurd wyliczania stóp zwrotu wyłącznie  na podstawie wartości jednostki, bez uwględnienia prowizji.

Wówczas Ewa Lewicka (prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych) napisała polemikę, z której biła niesłychana wyższość.

efektywność funduszy emerytalnych mierzy się w sposób trochę bardziej skomplikowany, niż ten, który przyjął redaktor Maliszewski.”

Samo zaś IGTE miało spory problem z liczeniem owej efektywności nie rozumiejąc konceptu średniej, o czym pisałem dwukrotnie w 2008 roku (IGTE i bardzo wyższa matematyka, Czy IGTE celowo robi błędy).

Czas zweryfikował obawy i wątpliwości sceptyków. Niestety na ich korzyść, choć to satysfakcja wątpliwa, bo wygranymi nie zostali przyszli emeryci.

Zacząłem pisać o PPK, a piszę o OFE. Gdyby ktoś miał wątpliwości, to nie, nie mieszają mi się oba te programy. Im jednak bardziej przyglądam się dyskusji, tym bardziej mam wrażenie, że czuje się, jakbym wsiadł do wehikułu czasu i wylądował gdzieś w okolicach 1998 roku.

Po prostu argumentujący na rzecz PPK mówią niemal dokładnie to samo, co mówiono przy OFE.

Jeśli ktoś zgłasza (UZASADNIONE) wątpliwości i obawy, odpowiadają tymi samymi argumentami. Przy czym są to argumenty dwojakiego rodzaju „proszę zaufać specjalistom” oraz „tym razem jest inaczej”.

Czyli nie są to żadne argumenty. Takie same opowiadali ludzie namawiający do … proszę wybaczyć… Amber Gold.

Od wielu lat, gdy prowadzę szkolenia, kursy, konsultacje dla osób zainteresowanych inwestycjami podkreślam dwie najważniejsze rzeczy:

  • jeśli nie rozumiesz tego, o czym mówi sprzedawca danego produktu inwestycyjnego, nie daj się zbyć „za tym stoją specjaliści”. Skorzystaj z rady Warrena Buffetta – nie rozumiesz, NIE DOTYKAJ.
  • zadawaj najgłupsze nawet pytania, na najmniejszą swoją wątpliwość. Jeśli sprzedawca/twórca nie potrafi ci na nie odpowiedzieć – NIE DOTYKAJ.

To są twoje pieniądze. Z nich żyją instytucje i ludzie z tych instytucji. Jeśli nie potrafią ci wytłumaczyć, jak i gdzie zarobią (poza ogólnikami) to ktoś tu będzie miał kłopoty.

Gdzie jest problem z PPK?

Zacznę paradoksalnie od korzyści. To dobre rozwiązanie dla rynku kapitałowego. Jest szansa na napływ kapitału na giełdę, głównie spółek wchodzących w skład WIG20 co wynika bezpośrednio z zapisów (co NAJMNIEJ 40% mają stanowić papiery emitowane przez spółki wchodzące w skład tego indeksu)

Istnieje więc szansa na nowe napływy na rynek kapitałowy, który wysycha. Będą napływy, będą obroty, będzie koniunktura, będzie praca, będą prowizje i premie.

I to jest argument za. Ale co tak naprawdę z tymi, dla których ten projekt podobno jest pomyślany. Z przyszłymi emerytami. Dlaczego tak wielu jest sceptycznych?

Zmiany w prawie. Bo tak!

Pięć lat temu – w lutym 2014  roku – obligacje znajdujące się na kontach funduszy emerytalnych zostały „przetransferowane do ZUS i umorzone” (w praktyce trafiły na rachunki Ministerstwa Finansów i dopiero wtedy zostały umorzone). Tego właśnie dnia, ponad 50 proc. środków z rachunków emerytalnych wyparowało. Pomijając fakt umarzania obligacji przed terminem, to owo działanie mocno wpłynęło na zaufanie do państwa prawa i wieloletnich umów na styku państwo-obywatel. Niektórzy uważają, że był to jeden z elementów wpływających na korozję zaufania do rządzącej wówczas Platformy Obywatelskiej, przede wszystkim ze strony jej dotychczasowych zwolenników o poglądach liberalnych i wolnorynkowych.

To jednak nie ma znaczenia. Jeśli jednym zapisem można umorzyć obligacje,  przenieść środki itp., to po prostu można niemal wszystko. Od tamtej pory nie pojawiły się żadne bezpieczniki, zapobiegające temu. Choć zwolennicy PPK podkreślają, że

Tym razem to NAPRAWDĘ wasze pieniądze

Jeden  z ciekawszych wątków tej dyskusji, to argumentacja, że w przypadku OFE od początku było wiadomo, że nie są to prywatne środki. No cóż, gdyby to było tak jasno i precyzyjnie określone to po cóż były rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym. Gdyby nie było wątpliwości, nie byłaby potrzebna ta debata, zakończona ostatecznie niekorzystnym dla obywateli wyrokiem.

Art. 3 ustawy o PPK mówi „2. Środki gromadzone w PPK stanowią prywatną własność uczestnika PPK, z zastrzeżeniem art. 105.”

A ja bym chciał w tej chwili porozmawiać z prawnikami, czy da się w przyszłości tak zinterpretować określenie „środki gromadzone w PPK”, żeby okazało się, że to nie dotyczy np. środków pieniężnych. Ustawa definiuje, że owymi środkami są jednostki uczestnictwa funduszy i subfunduszy nabywane za wpłaty. Jeśli mam doświadczenie, że prawo da się dowolnie zmienić, chciałbym mieć pewność owego zabezpieczenia na każdym etapie.

Jeśli jestem naiwny, proszę bardzo, możecie mnie tak nazywać. To  jednak (podobno) moje pieniądze i mam prawo obejrzeć każdą złotówkę kilka razy, żeby nie podzieliła losu czerwońców z Mistrza i Małgorzaty i nie zmieniła się w bezużyteczny skrawek papieru.

Koszty i prowizje

To chyba najbardziej restrykcyjnie pomyślany element  programu. Po skoku na kasę, jakim były prowizje i opłaty na rzecz PTE dość precyzyjnie i ostro określono limit wynagrodzenia pobieranego przez instytucje zarządzające zgromadzonym w PPK kapitałem. Dotyczy to wszelkich opłat za zarządzanie, za sukces i kosztów operacyjnych. Faktycznie widać w tym wypadku myślenie o korzyściach przeszłych klientów, nie zaś instytucji.

Praktyka pokaże, czy znajdą się sposoby na obejście tego (osobiście uważam, że kreatywność ubezpieczycieli w tworzeniu różnych opłat jest nieograniczona) i czy ustawodawca będzie szybko na nie reagował.

Dzięki PPK wasza emerytura może BYĆ wyższa

No cóż. Dzięki  OFE też miała być wyższa. Podobnie jak dzięki IKE, IKZE, czy słoikowi z monetami. To jest zdanie prawdziwe. Odkładanie w dowolnej formie, może dać szanse (ale nie pewność) na wyższą emeryturę. Jest tylko kwestia wysokości tej różnicy.

Jak wiemy, wszystkie modele są, … tylko modelami. W których kluczowe są założenia. Mało kto pamięta, że w 1998/1999 roku, gdy startowały OFE, średnią stopę zwrotu w symulacjach zakładano na poziomie 10-14 proc. rocznie. Tak już jest z symulacjami.

W przypadku PPK wynik symulacji zależy od tego, jaki założymy okres wpłat, jaka będzie ich wysokość oraz  tego, czy środki mają być wypłacone jednorazowo, czy w ratach, oraz tego, jakie założymy stopy zwrotu.

Według obliczeń Marcina Iwucia przy założeniu pensji 3000 zł brutto, odkładania przez 35 lat po 125 zł, to w momencie przejścia na emeryturę i pobierania wypłat przez kolejne 20 lat (240 miesięcy) dzięki PPK emerytura będzie wyższa o ok. 300 złotych i łącznie wyniesie 1170 zł.

Z kolei Analizy.pl symulują dla pensji 4,5 tys. zł, przez kolejne 40 lat i minimalnych składkach 900 złotych więcej do emerytury z PPK.

Znów wrócę do OFE i III-filarowego konceptu. To był dobry pomysł (tylko wykonanie marne), w którym jasno na początku mówiono – emerytury będą niskie, więc trzeba je zaplanować jako element całości – obowiązkowa państwowa, obowiązkowa kapitałowa i prywatna dobrowolna (IKE).

WSZYSTKIE ELEMENTY RAZEM mogą  dać przyzwoitą emeryturę.

W międzyczasie zagubiono tę  istotną cechę i dziennikarze, politycy, ekonomiści zaczęli patrzeć na każdy z dwóch filarów (trzeci mało kogo interesował) jako na konkurencyjne byty. OFE lepsze niż ZUS!

Nieprawda ZUS lepszy niż OFE!

Teraz znów przerabiamy to samo. PPK najlepsze. Lepsze niż ZUS i OFE.

Zamiast powiedzieć wprost. Drodzy obywatele odkładajcie w każdy możliwy sposób. ZUS+OFE+ IKE+IKZE+PPK+PPE+SKARPETA daje szansę na emeryturę, która nie będzie dylematem kupić  bułkę czy lekarstwa.

Jestem przekonany, że gdyby ludzie usłyszeli, że emerytura dzięki PPK będzie wyższa o 300 złotych, to krótko mówiąc, nie należałoby oczekiwać z ich strony entuzjazmu. Zwłaszcza że Twoja pensja spadnie (o 60 zł miesięcznie przez 30 lat).

Choć z drugiej strony cała edukacja powinna pójść w stronę – zacznij od małych kwot, naucz się systematyczności,  a jeśli polepszy ci się status, to pozwól sobie na więcej. Magia procentu składanego brzmi pięknie w prezentacjach sprzedażowych, ale odkładając 60 złotych miesięcznie, szału nie będzie.

Inwestowanie to ryzyko

Minimum 40 procent w akcjach spółek z WIG20. Do 20 procent w akcje spółek z mWIG40. Do 10 procent w akcje innych spółek. PPK to portfel wysokiego ryzyka. Koniec, kropka. Wszystko będzie fantastycznie podczas hossy (tego nam życzę), ale podczas bessy już nie będzie tak różowo. Zwłaszcza trwającej 2, 3, 5 a może więcej lat. Zwłaszcza takiej, która sprowadzi ceny o 30, 40, 50 a może 60 procent niżej.

Czy pojawią się wówczas eksperci, którzy zakrzykną „ZBUDOWANIE PPK w OPARCIU O RYNEK AKCJI BYŁO BŁĘDEM!”. Na pewno. Czy pojawią się propozycje zamknięcia programu, przeniesienia środków w obligacje? Kto wie.

Osobiście nie mam problemu z rynkiem akcji. Mój portfel IKE to agresywny portfel akcyjny z dużą zmiennością. To jednak jest tylko część kapitału i rozumiem, co tam siedzi. A ponadto sam ponoszę konsekwencje moich decyzji.

Politycznie zbyt długa i mocna bessa będzie argumentem, że PPK było błędem. Pomijam inny polityczny argument, obowiązujący w Polsce, czyli „oni to zrobili, więc to jest złe”.

Cykl życia, czyli pech i szczęście na rynku

Wolałbym przejść na emeryturę (najlepiej amerykańskim lub niemieckim) gdzieś w okolicach 1995 roku, albo 2003. W trakcie hossy na rynkach i w gospodarce. Jeszcze przed szczytem, żebym zdołał część najbardziej agresywnych inwestycji zrealizować.

 Nie chciałbym zostawać emerytem (np. greckim) w 2000 lub 2007, czyli w trakcie  bessy, gdy np. mój pracodawca obciął mi pensje, a moja kapitałowa emerytura skurczy się zbyt mocno.

W przypadku PPK wprowadzono fundusze cyklu życia, pamiętając o tym, że jak mawiał Duńczyk w Vanbanku – z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie popyt na święty spokój.

Do 50 roku życia udział części akcyjnej może wahać się między 60 a 80 proc. całości środków. Później systematycznie się zmniejsza i po 60 roku życia ma wynosić między 0 a 15 procent.

To dobre rozwiązanie. Ale wiele zależy od tego, czy jak nasza ścieżka zawodowego życia nałoży się na cykl gospodarczy. Na grafice, którą już kiedyś zamieszczałem (Szczęściarze i pechowcy) pokazany jest wieloletni cykl gospodarczy Kondratiewa i przebieg życia dwóch 75 latków. Lepiej być pierwszym czy drugim? Lepiej młodość i dzieciństwo przeżyć w stagnacji i recesji z rodzicami zaciskającymi pasa, a dopiero w drugiej połowie życia odżyć i cieszyć się z fantastycznej koniunktury, czy odwrotnie. Mieć dzieciństwo i młodość wypełnione zabawkami, klockami Lego, wyjazdami zagranicznymi z rodzicami, a później bezskutecznie poszukiwać satysfakcjonującej pracy? Na emeryturę przechodzić w dobrej, czy złej koniunkturze.

Co to wszystko ma wspólnego z agresywnym portfelem akcji w PPK? No cóż. Wolałbym, żeby mój portfel kapitałowy w momencie przechodzenia na emeryturę i obniżania części akcyjnej z 70 procent do 15 procent miał miejsce w 2007 roku, nie zaś w styczniu 2009. W tym drugim przypadku jego wartość byłaby niższa o ok. 60 procent. Właśnie tyle spadł indeks WIG20TR (czyli uwzględniający dywidendy).

Słabo prawda? Szansa na odrobienie znikoma. Wszak od tej chwili udział akcji ma nie przekraczać 15 procent.

Czy ludzie mają tego świadomość?

Procedura rezygnacji

W ostatnim tygodniu media zaprezentowały wzór rezygnacji z PPK. Nie mogło być bardziej absurdalnie z wielu powodów.

Zacznijmy od tego, że sam koncept obligatoryjnego przystąpienia do programu i świadomie intencjonalnych działań, aby z niego zrezygnować, jest zgodny z koncepcjami ekonomii behawioralnej i Thalerowskiego „nudge”, czyli szturchnięcia. Ludzie sami z siebie nie zaczną  oszczędzać, więc trzeba ich postawić przed faktem dokonanym. Ci, którzy naprawdę nie chcą, powinni mieć szansę rezygnacji, ale do tego potrzebne są pewne działania. Żeby zostać w OFE (po demontażu systemu) należało wykonać działania i podpisać odpowiednią deklarację. W dwóch krajach podobnych językowo oraz kulturowo dawstwo organów wygląda zupełnie inaczej. W Austrii zgadza się 99 procent obywateli, w Niemczech 12%. W pierwszym zgoda jest domyśla, zaś świadomie trzeba się wypisać. W drugim odwrotnie – świadomie należy zadeklarować zgodę, gdyż domyślnie nie jest się dawcą.

W przypadku PPK domyślnie każdy pracownik jest w programie, zaś aby zrezygnować należy wypełnić deklarację. Na razie to tylko wzór, ale już zwrócono uwagę na to, jak bardzo próbuje się utrudnić wyjście z programu. Nie chodzi o to, na czym skoncentrowała się część mediów, czyli o liczbę podpisów. Chodzi raczej o kolejne deklaracje.

Świadomie rezygnuję z otrzymywania opłaty powitalnej w wysokości 250 zł (podpisz)

Świadomie rezygnuję z otrzymywania dopłat rocznych w wysokości 240 zł (podpisz)

Świadomie rezygnuję z otrzymywania wpłat…

Pomijając już to, na co zwraca uwagę część ekspertów, co będzie w sytuacji, gdy nie wszystkie podpisy zostaną złożone, mamy do czynienia z socjotechniką w najgorszym stylu. Tak właśnie działają sprzedawcy złotych garnków, poduszek z wielbłąda, serwisów internetowych o nie najlepszej opinii. Utrudniają jak mogą rezygnację.

Już samo takie podejście budzi obawy  o intencje. Do tego dochodzi jeszcze kwestia kolejna, czyli kary dla pracodawców za namawianie do rezygnacji.

Nakłanianie do rezygnacji

Art.108 Kto, jako podmiot zatrudniający albo osoba upoważniona do działania w imieniu podmiotu zatrudniającego lub działająca z inicjatywy tego podmiotu, nakłania osobę zatrudnioną lub uczestnika PPK do rezygnacji z oszczędzania w PPK, podlega karze grzywny w wysokości do 1,5% funduszu wynagrodzeń u danego podmiotu zatrudniającego w roku obrotowym poprzedzającym popełnienie czynu zabronionego.

Oj, niejasna jest owa definicja nakłaniania do rezygnacji.  Niejasna.

Czy niniejszy tekst jest nakłanianiem do niej? Jestem pracodawcą i nie wiem. Piszę o swoich wątpliwościach. Czy jeśli pracownik zapyta swojego szefa „A ty czy masz PPK?”, to ten może odpowiedzieć „nie”? A czy może odpowiedzieć „nie, bo mi się nie podoba”? Czy jeśli ktoś po takiej rozmowie zrezygnuje, to będzie mu postawić zarzut nakłaniania?

Wraz z propozycją formularza, to owa chęć uszczęśliwienia na siłę, naprawdę budzi w wielu osobach sporo wątpliwości.

Podsumowanie

Spotkałem się z opinią, że PPK to fantastyczny program, tylko ludzie go nie rozumieją. Żeby zaufać ekspertom, którzy go tworzą.

No cóż, to samo słyszałem o OFE.

Jeśli zwolennicy programu nie będą potrafili odpowiedzieć na różnego rodzaju wątpliwości, a będą odpowiadali sloganami jak z najmarniejszych skryptów sprzedażowych, dodatkowo przemilczając różnego rodzaju ograniczenia i wady to trudno się dziwić, że podejrzliwość i niechęć będzie tak duża.

[Głosów:20    Średnia:4.8/5]

13 Komentarzy

  1. Pit.

    Zgadzam się całkowicie z przemyśleniami autora. Zazdroszczę mu powściągliwości i dobrych manier. Ja tłumacząc moim znajomym i przyjaciołom sens "nowego" pomysłu naszych politykierów używam zdecydowanie mocniejszych słów.
    Pozdrawiam.

  2. Adrian Prusik

    Jako prawnik poczułem się wywołany do odpowiedzi. Przepis art. 3 ust. 2 o własności nie tworzy żadnego prawa po stronie uczestnika (nie ma wartości normatywnej). I, dodam, bardzo dobrze! Gdyby tworzył, to wystarczyłaby zwykła zmiana ustawy, żeby "środki" przestały być naszą własnością? Nie! Prawo własności wynika ze stosunków społecznych, a ochrona tego prawa jest zapisana w Konstytucji. Nasze prawo do środków pieniężnych wynika z tego, że są to nasze środki (nasze wynagrodzenie), które nasz pracodawca wpłaca z naszej pensji na nasze konto. Upraszczając PPK to nic innego jak inna kieszonka mojej marynarki – fakt, że w tej kieszonce dochodzi do "magii" zamiany pieniędzy w jednostki uczestnictwa i przez to mojego pośredniego udziału w inwestycjach. Podobnie z wpłatami finansowanymi przez pracodawcę. Nawet jeżeli pracodawca ma obowiazek, to jest to wpłata jednego podmiotu prywatnego (pracodawcy) na rzecz drugiego (pracownik), w wyniku czego dochodzi do przeniesienia własności. Środki w PPK mają charakter prywatny. Tak opisane prawo własności wynika ze stosunków społecznych i podlega ochronie z Konstytucji. Przepis w ustawie tego nie zmienia. Tak długo, jak PPK nie będzie miało charakteru podatku (który ogranicza nasze prawo własności), tak długo jesteśmy pod ochroną konstytucyjnego prawa własności. A to jak długo ona będzie skuteczna zależy od jakości naszego państwa prawnego oraz kultury prawnej władzy sędziowskiej. Ale to już daleko inny wątek.

    Co do kwestii polityki inwestycyjnej – tutaj zgoda. Zwracam jednak uwagę, że PPK składa się z części dłużnej i udziałowej, a inwestycje w WIG20 to min. 40% częsci udziałowej. Doświadczenia systemów kapitałowych emerytur pokazują, że duże znaczenie ma koniunktura gospodarcza, zatem moment wypłaty (a także samej zmiane proporcji między częścią dłużną a kapitałową funduszu) ma kluczowe znaczenie dla powodzenia inwestycji.

    Zwróciłbym też uwage na jeszcze jedno ryzyko systemowe związane z płynnością. PPK to system oparty na jednym zarządzającym w danym PPK. Raz że uczestnik nie ma możliwości wyboru inwestycji (decyduje jego pieniędźmi pracodawca), to jeszcze jest duże ryzyko związane z masowymi odpływami środków w krótkim czasie. Decyzja o "masowym" wyjściu, to nie tylko decyzja indywidualna uczestnika, ale w określonych sytuacjach (np. zmiana zarządzającego) także decyzja pracodawcy. Na normalnym rynku środki z grupowych programów "rozmywają" się w innych aktywach. ALe tutaj mówimy wyłącznie o gromadzeniu środków PPK. Teraz wyobraźmy sobie fundusz, z którego nagle postanowi wyjść (zmienić zarządzającego) pracodawca na miarę Biedronki.

    Nie krytykuję idei PPK. Uważam, że to obecnie jedyny sensowny koncept. Ale ma sporo rzeczy do poprawy.

    1. Grzegorz Zalewski (Post autora)

      Dziękuję za ten komentarz. Wiele osób ma świadomość, że wiele zależy od jakości prawa i jego przestrzegania przez Państwo i jego przedstawicieli. Stąd obawy.
      Samych scenariuszy potencjalnych ryzyk juz przy samych instytucjach zarządzających (nie tylko płynność) jest dużo więcej.
      Tym bardziej zadziwia, że jeśli wiadomo o problemach na jakie Pan wskazuje, brak zabezpieczeń i rozwiązań. ROdzi to raczej obawę podejścia "przecież to się nie zdarzy, a jeśli nawet, to "jakoś" zapobiegniemy".

  3. EISN

    nie boi się Pan, że ktoś doniesie o oszczerczych opiniach nt. PPK i doświadczy Pan wizyty smutnych panów z PFR o 6 rano? :)))

    1. Grzegorz Zalewski (Post autora)

      no cóż…
      Potraktujmy to jako głos w dyskusji, a nie oszczerstwo. Moze się wybronię

  4. Vroo

    Generalnie się zgadzam, że trzeba ludziom mówić, że emerytura to są części składowe i żadna osobno nie zrobi cudu. Obawiam się, że dla wielu osób za 20-30 lat jedynym sposobem na przeżycie do śmierci będzie hipoteka odwrócona. O ile do tego czasu pojawią się sensowne oferty.

    Aha, jakiś paskudny wirus zjadł z artykułu bardzo dużo przecinków i parę razy pomieszał końcówki wyrazów.

    1. Grzegorz Zalewski (Post autora)

      Spróbowałem okiełznać miejscami wirusa.

  5. porka

    Wszędzie znajdą się osoby którym coś się podoba, a innym nie. O ppk jest głośno, w końcu jest to szansa na emerytury dla polaków, dlatego uważam że powinno się z tego skorzystać i uczestniczyć. Zresztą zawsze jakby co można się w każdym momencie wypisać

    1. GZalewski

      "w końcu jest to szansa na emerytury dla polaków" cieszmy się

  6. Fabian

    Największym zagrożeniem dla wszelkich programów jest tzw. "kultura wschodnia" obecna w dalszym ciągu w naszej mentalności, która powoduje że obywatel jest traktowany przedmiotowo. To jest m.in. powodem, że onegdaj jeden z wysoko postawionych polityków stwierdził: "Dziki kraj".
    Może kolejna ekipa dorwie się do rządów na zasadzie TKM i wywróci wszystko?

  7. Tommip

    Pominął pan jeden ultrakluczowy element w tej ukladance – dalej nie wiemy co z aktywami ofe.To wisi nad rynkiem i nawet sukces ppk tutaj nie pomoze.Jesli je zlikwiduja pojawi sie gigantyczna podaz.W zeszlym roku byly plotki ze ppk wlasnie powstaje po to by plynnie zlikwidowac ofe…

    Kwestia nastepna – pierwsza zasada inwestowania mowi ,,nie lap spadajacego noza i nie kupuj najgorszego waloru''.A takie sa wlasnie polskie akcje – jednymi z 10 najgorszych w historii rynkow akcyjnych od czasu ich powstania.Setki miliardow srodkow z UE nie pomogly a ma pomoc kilka miliardow zł ? Tyle mowilo sie na przelomie roku ze to bedzie rok w20 tymczasem znow jest to najgorszy rynek i jedyny ktory w tym roku nie tylko nie zyskuje ale szykuje sie do spadku.

    Tylko szaleniec moze chciec tu inwestowac

    1. Kornik

      Chyba zwariowalem, bo naraz zachcialo mi sie tu inwestowac. 🙂

      Pewnie dlatego, ze taka informacje mozna wykorzystac tylko w jeden sposob: trzeba p(orzucic) zasady, nastepnie zdobyc sie na odrobine "szalenstwa" i kupic troche tych "jednych z najgorszych w dziejach swiata akcji". 🙂

      Krotko mowiac, po dzisiejszej sesji zamiast pol litra (herbaty z melisa), polecam lyk WGG, E. Lefevre'a, s. 108-111. 🙂

      [Generalnie zaleca sie mniej plotek i emocji, a wiecej ksiazek i chlodnej kalkulacji.]

  8. Deo Gratias

    Co się dzieje? Pod każdym wpisem, który dzisiaj czytam jest info, że już oceniłem i dałem 1 pkt. Bez sensu. Dopiero teraz to czytam. Proszę o skasowanie tych pseudomoich ocen 1 pkt. Nigdy tak nisko was nie oceniałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.