Ekonomiczny Nobel, czyli libertariański paternalizm

Samo określenie “libertariański paternalizm” brzmi niesłychanie idiotyczne. Jego autorem jest tegoroczny laureat Nagrody Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych Richard Thaler. Mam nadzieję, że dzięki tej nagrodzie po jego prace sięgną choć trochę ci wszyscy, którzy zaczęli flirtować z socjalizmem, bo nie podoba im się kapitalizm, wolny rynek, a gdy pogrzebać w szczegółach to po prostu nie podoba im się rzeczywistość. Przy czym zdają się nie zauważać, że w Polsce ten kapitalizm i wolny rynek był mocno ograniczony koncesjami, regulacjami, tendencją państwa do kontrolowania wielu obszarów. Ale część przeciwników status quo chciałoby jeszcze większej kontroli państwa i jeszcze większych regulacji, bo przecież pracodawcy i kapitaliści się rozpanoszyli i rządzą po swojemu.

Tymczasem nie zauważają rozpanoszenia się, braku odpowiedzialności i niskiego poziomu etycznego polityków wszelkich ugrupować. A mówiąc „państwo” w naszych warunkach powinniśmy mieć na myśli przede wszystkim polityków.

Oto co pisze o sformułowaniu „libertariański paternalizm” Richard Thaler wraz z Cass Sunstain

Jesteśmy doskonale świadomi, że termin ten nie od razu wyda się ujmujący. Oba słowa są w jakiś sposób odpychające, obciążone stereotypami z popkultury i polityki. […] Co gorsza, pojęcia te wydają się sprzeczne. Po co łączyć dwa krytykowane i sprzeczne słowa. Uważamy, że jeśli terminy te rozumie się właściwie, to oba odzwierciedlają zdrowy rozsądek.[…] Problem z nimi polega na tym, że wprowadzili je dogmatycy.

Czym więc jest propozycja Thalera? W zasadzie sprawa jest prosta. W świecie złożonych i skomplikowanych wyborów pewne decyzje powinny być oddawane ludziom nie na zasadzie „wybierzcie co wydaje wam się najlepsze” tylko „damy wam opcję domyślną, która wydaje nam się optymalna dla większości, ale zawsze możecie wybrać po swojemu”. Thaler (podobnie jak wielu innych ekonomistów behawioralnych) nie wierzy w świat racjonalnego człowieka, który po przedstawieniu mu wszelkich możliwych opcji do wyboru wybierze najlepszą opcję. Zbyt łatwo podlegamy pokusom, nieracjonalnościom, błędom poznawczym i zwykłym ograniczeniom. Poza tym, w wielu dziedzinach nie jesteśmy specjalistami.

Zobaczmy prosty przykład do którego odwołuje się Thaler. Dość żywy w świetle doniesień o coraz większym problemie otyłości wśród polskich dzieci i młodzieży oraz tegoz czego korzystają w sklepikach szkolnych. Poprzedni rząd (czyli PO + PSL) za wielu przeciwników uważany za esencję neoliberalizmu, kapitalizmu i wolnego rynku wprowadził regulacje zgodnie, z którymi w sklepikach szkolnych ZAKAZANO sprzedaży drożdżówek, a w stołówkach szkolnych między innymi solenia potraw. No cóż, nie trzeba było wielkiej wyobraźni, żeby wiedzieć, że dzieciaki i rodzice będą zaopatrywać się w zakazane produkty poza obszarem szkoły, zaś w samych szkołach zakwitnie czarny rynek. Takich właśnie mamy neoliberałów. Można by powtórzyć znane powiedzonko, jaki kraj tacy neoliberałowie.

Thaler odwołuje się do eksperymentu, dotyczącego ekspozycji towaru w sklepikach szkolnych. Badacze w kilkunastu różnych szkołach postanowili w różny sposób wystawiać towar. Tak by na poziomie wzroku znalazły się na przykład niezdrowe przekąski, albo wręcz przeciwnie – zdrowe warzywa i owoce. Wyniki właściwie nie były zaskakujące, wszak od lat w supermarketach to właśnie półki na wysokości wzroku są najbardziej pożądane przez dostawców. Ale dzięki temu prostemu eksperymentowi okazało się, że można regulować konsumpcję wielu produktów wśród dzieciaków. Przy czym zmiany dochodzą nawet do 25 procent.

Jeśli już wiemy, że możemy „manipulować” dzieciakami mamy do wyboru kilka opcji.

  1. Tak układać żywność, żeby była najlepsza dla uczniów pod względem zdrowotnym
  2. Na chybił trafił
  3. Starać się tak wystawiać, żeby to było zgodne z tym czego chcą dzieci.
  4. Zmaksymalizować sprzedaż produktów od dostawców, którzy dają największe łapówki
  5. Zmaksymalizować zyski.

Opcja 1 to właśnie uproszczony model libertariańskiego paternalizmu – klient ma wolność wyboru, ale jednak nieco wpływamy na ten jego wybór, biorąc pod uwagę długoterminowe korzyści społeczne.

W swoich rozważaniach Thaler nie pozostaje wyłącznie w świecie przekąsek uczniowskich, ale pokazuje wiele obszarów, w których możemy pozostawić ludziom wolność dając pewne sugestie lub czasem opcje domyślne. Przy czym pewnym założeniem jest to, że opcje domyślne są etyczne i chodzi w nich o dobro klienta, a nie zysk korporacji.

Zobaczmy rynek kart kredytowych. Przeciętny klient dostaje co prawda informację o oprocentowaniu, opłatach, ale zwykle zapomina o nich szybko po podpisaniu umowy. Dodatkowo jeśli wartości podane są w procentach, to często nie zawracamy sobie tym głowy. Thaler zadaje pytanie, czy zmieniłoby się nasze postępowanie, gdybyśmy na koniec roku dostali podsumowanie, że za korzystanie z karty zapłaciliśmy 2153 dolary odsetek, 247 dolarów opłat i 57 dolarów opłat za transakcje walutowe. Nie ma w tym, żadnego przymusu, ale jest informacja, z którą możemy zrobić co chcemy.

Jego koncepcja to mnóstwo właśnie tego rodzaju drobnych „impulsów/szturchnięć”. Ot po prostu szturchamy człowieka w ramię i mówimy, czy wiesz, że w ubiegłym roku zapłaciłeś 1000 pln samych odsetek, za korzystanie z kary kredytowej. Albo (przy okazji kredytów hipotecznych) – czy wiesz, że w razie najgorszego scenariusza rata twojego kredytu może wzrosnąć z 1500 do 3200 złotych.

Libertariański paternalizm to choćby domyślna zgoda na pobranie narządów po śmierci. Masz obywatelu wolność wyboru – możesz tę zgodę odwołać. Wymaga to świadomego działania. Jeśli tego nie zrobisz, będziemy korzystać. W Austrii, gdzie zgoda jest domyślna 99 procent obywali wyraża zgodę na dawstwo organów. W Niemczech, czyli kraju bardzo podobnym językowo, ale i kulturowo, tylko 12 procent wyraża zgodę. Ale w Niemczech trzeba zadeklarować, że chce się być dawcą. Ludzie są leniwi więc, czasem domyślny wybór powinien wziąć pod uwagę to lenistwo.

Wrócę znów do podobno wolnorynkowych i neoliberalnych rządów PO/PSL, które przy okazji rozmontowywania systemu emerytalnego, jako opcję domyślną ustawiła nieprzekazywanie składek do OFE i pozostawienie ich w ZUS. W działaniu tym liczono właśnie na lenistwo ludzi.

Thalera trzeba czytać. Właśnie dlatego, że niedogmatycznie próbuje pokazać pewne rozwiązania korzystne społecznie, ale nie ograniczające wolności do wyboru, a z drugiej strony nie puszczającego wszystko na żywioł wolnorynkowy. Tylko czy w naszym kraju, ktokolwiek się tym przejmie? Wszak nie chodzi o kompromisy, tylko, żeby moja racja była najmojsza.

Impuls, R. Thaler, C. Sunstein, Zysk i S-ka, 2010

[Głosów:13    Średnia:4.6/5]

6 Komentarzy

  1. Warszawiak

    Panie Grzegorzu, Panowie pozostałych blogów!

    Mam do Panów prośbę, w dyskusji internetowej, w której brałem udział, powstał problem jaki jest obecny wskaźnik C/Z dla DAX-a, podawane były rózne wartości wynikające prawdopodobnie z tego, że były to wartości za różne okresy z przeszłości oraz tzw C/Z prognozowany.
    Chciałbym potrafić sobie samemu taki wskaźnik obliczać, tym b., że wydaje się to dziecinnie proste.

    Przykładowo, gdy chcę obl. C/Z danej akcji za ostatnie 12 miesięcy a wartość tej akcji wzrosła 100% i przy założeniu, że dewidendy są równe zeru, to C/Z jest równy 1.

    Jeżeli moje rozumowanie jest prawidłowe, to chcąc przykładowo obl. realny współczynnik C/Z dla DAX-a za ostatnie 12 miesięcy postępujemy analogicznie:

    wartość DAX dn. 10.10.2016 wynosila – 10.624,08€
    obecna wartość DAX dn. 10.10.2017 wynosi – 12949,25€
    zysk za 12 miesięcy – 2325,17€
    Dewidende równe zeru
    C/Z – 12949,25 / 2325,17 = 5,57

    Wskażnik C/Z za okres 12 ostatnich miesięcy wynosi 5,57.

    Czy moje obliczenia są prawidłowe i jak to się ma do podawanych wartości przez wiarygodne źródła?

    Pozdrawiam, Warszawiak.

    1. GZalewski

      Chyba nie rozumiem wywodu.
      jeśłi zysk na akcje wynosi np. 5$ i cena akcji 5$ to C/Z = 1. Jeśli cena wzrośnie o 100% do 10$ to również zysk na akcję musi wzrosnąć 100%, żeby C/Z nie zmienił się

      1. Warszawiak

        Potwierdzasz, że moje rozumowanie jest prawidłowe a jeżeli tak, to bądź tak dobry i napisz czy faktycznie w dniu wczorajszym za ostatnie 12 miesięcy wskaźnik C/Z dla DAX wynosił 5,57 i czy znassz jakąś stronę internetową, która codziennie aktualizuje te dane i ta wartość była wczoraj identyczna a dzisiaj zbliżona do tej wartości.

        Pozdrawiam, Warszawiak.

  2. robert

    trudno się z tym nie zgodzić..tylko rzeczywistośc wygląda tak ze w 1 pólroczu tego roku uchwalono 17000 stron maszynopisu aktów prawnych gdzie tu miejsce na refleksje przy takim stachanowskim pisaniu prawa? wydaje sie ze z pozoru niedorzeczny pomysł 6 letniego vacatio legis pewnego ekscentrycznego polityka wychodzi temu na przeciw

  3. GZalewski

    Podlinkuję tak zupełnie informacyjnie tekst Rafała Wosia o Thalerze.
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1723038,1,nobel-za-wklad-w-rozwoj-ekonomii-behawioralnej-czyli-za-co.read
    Pokazuje dość ciekawe pewną wybiórczość spojrzenia. Po pierwsze ani słowa o "libertariańskim paternalizmie".
    Po drugie wytrząsanie się nad "ekonomią głównego nurtu" jako wciąż obowiązującą, podczas gdy w 2002 roku – czyli PIĘTNAŚCIE lat temu tę samą nagrodę otrzymuje Kahneman jest co najmniej manipulacyjką.

  4. robert

    Pan Woś zachowuje sie jakby odkrył koło:) zalozenie homo oeconomicus jest konieczne żeby sformalizowac modele ekonomiczne pozwala to wyeliminować czynnik ludzki z nich Przyznal to expresis verbis nawet M Friedman w swoim eseju metodologicznym ,istnieją tez np szkoły heterodoksyjne np austriacka szkoła ekonomii która odrzuca to załozenie Ten spór ma juz 100 lat a niektórym wydaje sie że ida w awangardzie nauki:)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *