W strumieniu mojego Twittera pojawił się odnośnik do tekstu, w którym w sierpniu 2010 roku Barry Ritholtz zastanawiał się czy amerykańskie obligacje znajdują się w fazie bańki spekulacyjnej. Ritholtz sprawdził, którzy komentatorzy i analitycy popierają hipotezę spekulacyjnego bąbla, a którzy argumentują, że spekulacyjnej gorączki na rynku amerykańskich obligacji nie ma.
W ten sposób trafiłem na artykuł Bloomberga z lutego 2010 roku, który omawiał inwestycyjne opinie wygłoszonego przez Nassima Taleba na konferencji w Moskwie. Taleb powiedział, że każda istota ludzka powinna sprzedać krótko amerykańskie obligacje. Dodał, że zajęcie krótkiej pozycji na długoterminowych obligacjach amerykańskich jest oczywistą decyzją, nie wymagającą tłumaczenia.
Na tej samej konferencji Taleb zwrócił uwagę na zagrożenia związane z deficytem budżetowym (to jak wkładanie dynamitu do rąk dzieci), z sytuacją gospodarczą na świecie (w USA i Europie mniej osób ma pracę przy większym poziomie zadłużenia niż rok temu) oraz systemem politycznym, który nie jest zdolny przeprowadzić bolesnych reform (demokrację nie są w stanie przeforsować wstrzemięźliwości fiskalnej). Trudno jest podważyć poprawność tych opinii.
Co ciekawe, w sierpniu 2010 roku Taleb powtórzył swoje zalecenia. Na konferencji w Johannesburgu powiedział, że on sam obstawia na rynku finansowym załamanie rządowych obligacji. Dodał, że inwestorzy powinni unikać rynku akcyjnego. Powiedział Trzymaj się gotówki lub zabezpiecz się przed inflacją a nie pożałujesz tych decyzji za dwa lata.
Tak wygląda wykres rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA:

Dlaczego o tym piszę (poza zawiścią wynikającą z małostkowości charakteru)? Fascynuje mnie to, dlaczego osoba, która odegrała pozytywną rolę w propagowaniu skromności, świadomości własnych ograniczeń na rynku finansowym, która poświęciła kilkanaście lat swojego życia na przekonywaniu, że rynek finansowy często wymyka się naszym narzędziom poznawczym, zdecydowała się wygłosić opinię, że pewien scenariusz rynkowy jest absolutną oczywistością (no-brainer) i wszyscy inwestorzy powinni pod ten scenariusz inwestować? Jedyną sensowną odpowiedzią na to pytanie jest przypomnienie, że świadomość istnienia błędów kognitywnych, nawet dogłębna wiedza o mechanizmach ich działania wcale nie czyni nas bardziej odpornymi na nie. Wręcz przeciwnie. Może nas narażać na negatywne konsekwencje efektu nadmiernej pewności siebie.
W tym miejscu mamy do czynienia z podwójną ironią – autor polecanego tekstu (Why Smart People Are Stupid), Jonah Lehrer, został przyłapany na zmyślaniu cytatów do swojej najnowszej książki i zrezygnował z pracy w The New Yorker. Tak Virginia, mądrzy ludzie są głupi. Być może ironia jest potrójna i niniejszy tekst jest wyrazem moich błędów poznawczych?
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół. Nie wszystkie zalecenia inwestycyjne Taleba, które wygłosił na dwóch wspomnianych konferencjach w 2010 roku, okazały się błędne. Taleb rekomendował zabezpieczenie się przed inflacją za pomocą zajmowania długich pozycji na metalach szlachetnych (zapewne za pomocą opcji out of money). Te pozycje mogły przynieść pokaźne zyski w ostatnich dwóch latach. Co ciekawe, inflacja, przed którą mieli zabezpieczać się inwestorzy nigdy (do tej pory) się nie urzeczywistniła. Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której ktoś nie ma racji (Taleb błędnie odczytał siłę deflacyjnych i inflacyjnych procesów w 2010 roku) a zarabia. Mimo wszystko, to sytuacja dużo korzystniejsza z finansowego i emocjonalnego punktu widzenia od scenariusza ‘mieć rację i tracić’. Być może więc 'posiadanie racji’ jest 'przewartościowane’?
Jeszcze jedna uwaga. Moim skromnym zdaniem Taleb miał rację gdy mówił w 2010 roku, że sytuacja gospodarcza i skala nagromadzonego w sektorze finansowym ryzyka są gorsze niż przed kryzysem. Wygląda na to, że Taleb wyciągnął z tej obserwacji błędny wniosek – założył, że spowoduje to załamanie na rynku amerykańskich obligacji. Miał miejsce odwroty scenariusz. Uczestnicy rynku finansowego ‘rzucili się’ na bezpieczne aktywa i coraz częściej mówi się o ich niedoborze. Tak więc jedna kwestia to poprawnie opisać rzeczywistość a inna kwestia to poprawnie ją zinterpretować.
Oczywiście, kluczową kwestią jest w tej sytuacji długość horyzontu czasowego analizy. Być może w najbliższych latach propagowany przez Taleba scenariusz się urzeczywistni. W tym miejscu dochodzimy do dyskusji o tym czy ‘być za wcześnie’ jest równoznaczne z ‘posiadaniem racji’. Czy ma to jednak istotne znaczenie skoro liczy się to by zarabiać?


Dodaj komentarz