Społeczna odpowiedzialność urzędów

Od dłuższego czasu na blogach bossa.pl przy okazji wpisów dotyczących spółki AmberGold trwa dość burzliwa dyskusja na temat tego, czy Komisja Nadzoru Finansowego spełniła swoją rolę, czyli czy lista ostrzeżeń publicznych w obecnej formie ma sens.

Adam Stańczak przy poprzednim wpisie zasygnalizował już, kto mógł być grupą docelową „biznesu” Marcina Plichty. Widzimy to zresztą przy okazji kolejnych telewizyjnych spotów – przed siedzibami AG gromadzą się starsi ludzie, którzy …

No właśnie. Spróbujmy odrobinę wczuć się w ich skórę, a nie powtarzać – jak często ostatnio słyszę , że „przecież normalny człowiek, widział co podpisuje”, „wiedział, że Marcin Plichta vel Stefański miał już problemy z prawem”.

Nie, normalny człowiek nie wiedział. O tym, że biznes w formule prezentowanej przez AG się nie klei, wiedzieli ludzie związani z rynkiem finansowym (tak jak w branży lotniczej wiedziano, że OLT stoi na głowie). Normalny człowiek, gdy korzysta z dowolnych usług, nie szuka w Internecie informacji o tym, jak wygląda szefostwo spółki, struktura biznesu, czy przepływy finansowe.

Normalny człowiek chodził po galerii handlowej, widział stoisko firmy z pracownikami, niczym nie różniącym się od innych stoisk. Widział oddział w swoim mieście, obok oddziałów banków i nie zastanawiał się nad tym, czy za tym kryje się jakaś nierzetelność.

Chyba każdy kto ma w rodzinie starsze osoby, wie, że często wystarczy profesjonalny wygląd, by wzbudzić zaufanie takich osób i wcisnąć im kit, o tym, że koniecznie muszą zmienić operatora telefonicznego, albo podpisać nową umowę, zainstalować czujniki gazu (bezużyteczne), kupić komplet genialnych garnków prawie za darmo, a później okazuje się, że za tym stoi horrendalny kredyt.

I oczywiście być może samopoczucie czasem poprawi to, że powiemy „przecież to dorosłe osoby, wiedzą co podpisują”. Wtedy przypomnijmy sobie naszych dziadków, babcie, sąsiadów w pierwszej fazie choroby Alzheimera, czy demencji. Takie starsze osoby są ufne i zupełnie nieświadome czyhających zagrożeń, ze strony oszustów, czy po prostu nierzetelnych sprzedawców lub usługodawców.

 

W takim kontekście należy spojrzeć choćby na wspomnianą listę ostrzeżeń publicznych na stronach internetowych Komisji Nadzoru Finansowego. To nie jest strona odwiedzana przez „normalnego Kowalskiego. Możemy oczywiście powiedzieć, że KNF zrobił wszystko. Moim zdaniem nie. KNF przygotował kilka lat temu opracowanie dotyczące reklamy funduszy inwestycyjnych – tego jak je odczytywać, i na co zwracać uwagę. Całkiem niedawno przedstawiono opracowanie dotyczące piramid finansowych. Obie rzeczy wartościowe i obie… nie jest łatwo znaleźć na stronach KNF.

Tymczasem moim zdaniem KNF powinien współpracować bardzo aktywnie z mediami (spełniając swoją rolę edukacyjną) i to nie z mediami branżowymi, tylko prasą popularną, kolorowymi gazetkami, których grupa docelowa prawdopodobnie jest zbieżna z grupą docelową różnych oszustów.

Można się zżymać na temat zawartości takich gazet, ale poruszają one często tematy-ostrzeżenia.

Edukacja finansowa dziennikarzy jest bardzo słaba. Do nas docierają informacje z mediów branżowych, ale w ogólnej prasie rzadko się nad nimi redaktorzy pochylają, właśnie dlatego, że wydaje się za trudne, że nie ma komu się tym zająć.

 

Komisja powinna stale współpracować z organizacjami zajmującymi się starszymi osobami, (fundacjami, ośrodkami pomocy społecznej itp.) żeby do nich docierał odpowiedni przekaz.

 

Jedna z sieci telekomunikacyjnych emituje ostatnio w mediach spot, wyjaśniający jak zrezygnować z umowy, której nie chciało się podpisywać – to reakcja na popularne oszustwo.

 

Właśnie takie kampanie społeczne powinny się pojawiać w mediach – wyjaśniające prostym językiem, że fakt, iż oprocentowanie lokat w bankach wynosi 5 procent to nie jest żaden spisek i ładowanie sobie pieniędzy klientów do kieszeni i czym są a czym nie „gwarantowane zyski”.

Oczywiście trzeba powiedzieć wprost branża finansowa dołożyła się walnie do tego, żeby zwykły Kowalski był podatny na manipulacje oszustów – te wszystkie gwiazdki, ukryte opłaty, skomplikowane produkty, powiązanie lokat, inwestycji, ubezpieczeń. Ono tylko zachęca do tego, żebyśmy szybko podjęli decyzję patrząc na miłego człowieka, który mówi – „u nas sprawa jest prosta: kupujemy dla Pani/Pana złoto. A złoto wiadomo nigdy nie traci.”,

Nie musi Pan wypełniać żadnych ankiet świadomości klienta, w których pytań my też często nie rozumiemy. Po prostu proszę podpisać tu i tu, i wysłać przelew”.

 

No i w końcu współpraca urzędów. Sprawa AmberGold pokazała, że nic takiego nie istnieje. Może więc czas zacząć mówić o Społecznej Odpowiedzialności Urzędów. Przepraszam – nie mówić – działać.

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

21 Komentarzy

  1. Chlorofil

    Słusznie. Można dodać, że tym bardziej że wiele instytucji licencjonowanych działa często w nie tak wiele różniący się sposób.

    Kiedy słyszymy o produktach inwestycyjnych w Getin Banku, gdzie po wpłacie 30 tys. zł ktoś za pół roku ma tylko 20 tys. zł i to nie dlatego, że inwestycja nietrafiona tylko z powodu opłaty za zarządzanie w wysokości 1,5 tys. zł miesięcznie (i ta opłata ukryta w załączniku zamiast w tabeli opłat), http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/2029020,114883,12271803.html to czy różni się to istotnie od Finroyala czy Amber Gold?

    A co do KNF i listy, to w jaki sposób ta lista ostrzeżeń jest w ogóle prowadzona?
    – brak jasnych i jawnych zasad i procedur wpisywania podmiotów na nią
    – brak informacji kto konkretnie wpisał na listę dany podmiot z imienia i nazwiska, czy był do tego uprawniony
    – brak informacji o dacie wpisu i dacie wykreślenie
    – brak procedury odwoławczej

    i wreszcie brak jasnej odpowiedzi czym ta lista w ogóle jest i jaki jest jej cel
    a) informacyjny – to nie są licencjonowane podmioty, ale mogą być legalne (lub nie)
    b) sankcyjny jako kara w postaci utrudnienia prowadzenia biznesu w postaci np. “zalecenia” dla licencjonowanych instytucji aby nie “współpracowały” (wspomniane wypowiedzenie rachunków) pod rygorem nieprzyjemności dla instytucji które współpracują – wtedy taki wpis powinien mieć dłuższe uzasadnienie, konkretne dowody i okres do kiedy zostanie to udowodnione przed sądem a jeśli nie to np. odszkodowanie.

    I tylko w takim kształcie to ma sens. W innymi lepiej żeby jej w ogóle nie było, niż żeby tak prowizorycznie miało to wyglądać.

  2. s_zadora

    A ja uważam że taka edukacja to piękna idea, której skutecznie zrealizować się nie da. Już były przecież ze strony KNF-u wypowiedzi, że ta instytucja nie jest w stanie zrealizować tak szeroko zakrojonej kampanii informacyjnej, aby w jakikolwiek sposób konkurować pod względem dotarcia do opinii z reklamami AG na przykład. Czyli zupełnie nie te budżety – to raz. Nawiasem warto się zastanowić kto za tą “wciskaną” edukację by zapłacił – KNF jako taki nie zarabia przecież 🙂

    Nieporównywalny stopień skomplikowania przekazu – to dwa. Z jednej strony ludzie dostają “gwarantowane 20% bo złoto przecież jest bezpieczne” albo inne bzdury, które chcą usłyszeć. Z drugiej – że stopa wolna od ryzyka to załóżmy 5% (a dlaczego?), a wszystko co powyżej to premia za ryzyko itd. itp.

    Czyli podwójny nokaut.

    Jedyne co moim zdaniem jest porównywalne pod względem prostoty przekazu to właśnie nagłaśnianie listy podmiotów “przed którymi jako KNF ostrzegamy.” I tyle. Chcesz wiedzieć dlaczego ostrzegamy – edukuj się, nie chcesz – to albo nam zaufaj i trzymaj się z daleka, albo “inwestuj” na własną odpowiedzialność. I nie miej roszczeń do nikogo poza oszustem któremu powierzyłeś pieniądze.

    Dla pełnej jasności – za edukacją jestem zawsze i w każdej postaci. Ale edukowany musi tego chcieć. Inaczej to zmarnowane pieniądze, zwłaszcza że mam wrażenie że w przypadku “rynku docelowego” dla tychże działań edukacyjnych do pokonania jest nie tylko zwykła niewiedza, ale niestety także często mocno ugruntowane stereotypy (jak wspomniane w tekście – banki(złodzieje) okradają mnie płacąc mi za depozyt 5% rocznie). Jeśli uznamy że to państwo jest odpowiedzialne za skuteczną edukację ekonomiczną każdego człowieka, to dlaczego nie ma być adresatem roszczeń o to że kogoś oszukano – przecież właśnie dlatego że ten pierwszy obowiązek nie został skutecznie wypełniony. Czyli podatnicy zapłacą za to wszystko. Podwójnie.

  3. gzalewski (Post autora)

    “zyli zupełnie nie te budżety – to raz. Nawiasem warto się zastanowić kto za tą „wciskaną” edukację by zapłacił – KNF jako taki nie zarabia przecież ”

    pamietasz:
    http://wayback.archive.org/web/20100901000000*/http://manymany.info

    http://wyborcza.biz/biznes/10,100970,7272112,manymany_info.html

    http://www.pablik.pl/index.php/7326/manymany-info-czyli-mlodziezowo-o-finansach.html

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/KNF-uruchomila-edukacyjna-witryne-internetowa-manymany-info-2053096.html

    To kosztowało pieniądze. Choć pomysl hmmmm. taki sobie. Coś trzeba było zrobić, ale jakoś idei za tym nie było

    ciekawe, czy to również umrze po roku:
    http://www.wedrowkizlotowki.pl/

  4. Wojtek S.

    Badając kiedyś Amber Gold zapytałem w ich punkcie obsługi, co stanie się jeśli wcześniej będę musiał zerwać lokatę. Uprzejma pani powiedziała, że stracę -19,5% opłaty manipulacyjnej. Nie powiedziała mi o jakiś dziwnych przelicznikach ceny złota i spreadzie walutowym przez co suma opłat sięga -43% od wpłaconych pieniędzy. Uważam zatem, że było to oszustwo. Pytałem też o gwarancje bezpieczeństwa, ale nie chcę już przedłużać postu.
    Gdzieś musi być granica między nieufnością a zaufaniem. Jeśli upewniam się, że w sytuacji kryzysowej muszę wypłacić pieniądze i stracę tylko -19% i zapewnia mnie o tym sprzedawca, muszę mu w tym momencie uwierzyć. Podejrzewam, że klienci Ambera nawet nie wiedzieli o tych 19% “opłaty”.

  5. gzalewski (Post autora)

    @WOjtek S.
    Pamiętaj, ze Ty zapytałeś i to pewnie konkretnie dopytując

  6. july04

    jak ktoś chce, to może się wyedukawać za darmo przez instytucję Państwową.
    http://www.nbportal.pl/pl/np
    To, że forma edukacji jest taka a nie inna i może niedostosowana do potrzeb osób starszych- zwyczajnie jest tania. Poza tym znam dużo młodych ludzi, którzy wkopali się w AG.

  7. pompon

    W świetle ostatnich informacji to najbardziej zawaliła prokuratura. Ciekawe czy pozew zbiorowy przeciwko ministerstwu sprawiedliwości miałby szansę. Oczywiście odszkodowanie zapłacą podatnicy, winni nawet nagany pewnie nie dostaną.

  8. gzalewski (Post autora)

    @ pompon – na to dokladnie wyglada. Ze wspolpraca na lini KNF-Prokuratura jest rowna 0

  9. s_zadora

    Prokuratura jest podobno niezależna teraz od ministerstwa, więc pozew musiałby być chyba przeciwko niej samej… A kto by prowadził śledztwo to nie wiem, jakaś masakra się robi:)
    Ale to że właśnie tam chyba popełniono błąd wydaje się coraz bardziej oczywiste. Mam na myśli umożenie postępowania w sprawie słusznie zgłoszonej przez KNF.

    1. trystero

      # to jest ‘czysta’ ekonomia

      Ale nie wydaje się Wam, że błędem jest to, że oszust był sześć razy skazywany za oszustwa finansowe i za każdym razem dostawał ‘zawiasy’? Rozumiem, że za pierwszym razem można dostać ‘zawiasy’. No ale jak za drugim razem jest sądzony za niemal ten sam czyn to chyba nie wypada po raz drugi dać mu ‘zawiasów’? Nie mówiąc o trzecim, czwartym, piątym i szóstym razie.

      Zastanawiam się, całkiem poważnie, ile pieniędzy trzeba by w tym chorym państwie zdefraudować, ilu ludziom złamać życie rabując ich życiowe oszczędności, by dostać 5 lat odsiadki?

      Mamy podobno setki ludzi, którzy siedzą za jazdę na rowerze po kilku piwach i mamy Plichtę, który sześć razy dał się złapać na oszustwie finansowym, mamy ‘fałszywego’ maklera co wyłudził od ludzi 3 miliony i oni, zdaniem systemu sprawiedliwości, stanowią mniejsze zagrożenie.

      Naprawdę trudno uwierzyć, że nie żyjemy w państwie de facto skonstruowanym dla złodziei i oszustów.

      Czego uczy przykład Plichty, który (sądząc po sześciu kolejnych wyrokach), wyłudzanie pieniędzy uczynił swoim modus operandi? Według mnie, uczy tego, że organizowanie oszustw finansowym jest w Polsce traktowane jak alternatywny, innowacyjny model biznesowy.

      Ludzie reagują na bodźce. Jeśli stworzy się system, który de facto nie karze za oszustwa finansowe a oszustwa finansowe są bardzo zyskowne to później nie można się dziwić, że mamy mnóstwo oszustw finansowym. To jest ekonomia 101.

  10. Adi

    Trochę dotykamy fundamentalnej zasady – po co istnieje państwo? Jeżeli obywatel idzie do lekarza, ma przekonanie, że to jest osoba która dobrze wykonuje swoją pracę i faktycznie lekarzem jest, na co ma stosowne papiery państwowe. To, że państwo gwarantuje że jest to osoba wykwalifikowana, jest przyjmowane przez obywatela jako pewnik. Podobnie z setkami innych spraw. Jeżeli obywatel posyła dziecko do szkoły, ma przekonanie że państwo zadbało o to zby nauczyciele mieli odpowiednie kwalifikacje, itd. Podobnie przekonanie mieli zapewne obywatele widząc firmę finansową. Nikt nie zakładał, że państwo poprzez swoje instytucje nie jest w stanie zapobiec sytuacji, w której firma rozrasta się do skali takiej, że ma oddziały w każdym większym mieście a teraz klienci tej firmy czują się oszukani i to w takiej skali.
    Rozwiązania są dwa:
    1. Albo poprawi się działanie państwa w tym zakresie
    2. Albo zlikwiduje się działanie państwa w tym zakresie. Wtedy obywatel ma świadomość, że musi być czujny i musi radzić sobie sam na rynku finansów, aby nie został oszukany.

    Faktem jest, że nie ma w Polsce nawyku korzystania z fachowców, bo uderzmy się we własne piersi, kto z nas idzie do prawnika z umową kredytową lub jakąkolwiek inną dotyczącą finansów osobistych.

    Ale myślę także, że pozew zbiorowy przeciwko państwu polskiemu ma szansę na sukces.

  11. Lucek

    “A kto by prowadził śledztwo to nie wiem, jakaś masakra się robi:)”

    Komisja sejmowa, która otrzyma na tę okoliczność specjalne uprawnienia, nadane specjalną ustawą, poprowadzoną szybką ścieżką legislacyjną 🙂

  12. Kornik

    Uuu, pracują zrywami:

    http://polskalokalna.pl/wiadomosci/mazowieckie/news/gigantyczna-afera-w-stolicy,1830742#commentsZoneList

    Jest odpowiedni tytuł, jest zdjęcie, jest i filmik – cudowny spektakl – nasze “sprawne państwo” po raz kolejny “zdało egzamin”!

    A co do drugiego dna, to StaM już od paru miesięcy sygnalizuje, że na górze moze się toczyć wojna na noże o kurczące się żerowiska Rzeczypospolitej. Jeśli ma rację, to kto wie, być może te sprawy są odpryskiem tej batalii. Wiadomo bowiem, że najbardziej boli trzepnięcie w źródła finasowania. Zatem jest całkiem możliwe, że jeden drugiemu podłozył świnię i zakończył tak pieknie kwitnący od lat interes, a teraz ten drugi temu pierwszemu się rewanżuje.

    – Cyrk z Sytym będą mieć imprezę. Jeden z nich nie wróci.
    – I co, będziesz się przyglądał, jak się mordują?
    – A masz coś przeciwko?
    – No, ja nic nie słyszałem.
    – A ja ci nic nie mówiłem.

  13. blackswan

    Fajny tekst.
    1. Re: edukacja osób starszych

    Nadzieja jest w misjonrzach:
    – stowarzyszeniach NGO
    – latających uniwersytetach (np. Uniwersytet Drugiego Wieku)
    – fundacjach i grupach zakładanych przez osoby wcześniej poszkodowane itp.
    – dziennikarzach idealistach
    – blogerach (widziałem, że APP Funds na samym początku 2010 popełnił tekst o AG przestrzegający przed inwestowaniem – nikt nigdy nie będzie wiedział, ile pieniędzy zostało w ten sposób uratowanych, ale KUDOS dla tego Pana!)

    Mitem jest, że pojedyncza organizacja, zwłaszcza rządowa, może skutecznie prowadzić tego typu działania. Tego typu działania powinny być maksymalnie rozproszone aby były skuteczne. S_zadora słusznie napisał – edukowany musi chcieć być edukowanym. Dlatego to raczej pozarządowe, prywatne inicjatywy mają największe szanse powodzenia (oddolne dotarcie do chcących i potrzebujących jest znacznie skuteczniejsze porównując z odgórnym centralnym).

    Jest to zdecydowanie nisza, dlatego najważniejsze jest stworzenie takich warunków, żeby urzędnicy przede wszystkim nie przeszkadzali tego typu prywatnym inicjatywom.

    2. Re: ściganie cwaniaków

    Akurat ta kwestia jest znacznie prostsza do rozwiązania. Przede wszystkim błąd twki w prawie. Rozumiem pretensje i uwagi do sposobu działania prokuratury, KNF i innych komórek Wielkiego Brata, ale prawda jest taka, że ich nieudolność związana jest przede wszystkim z beznadziejnym prawem, w ramach którego operują. Dajcie im dobre prawo i monitoring KNF nie będzie wcale potrzebny. Jakąkolwiek piramidę bystry dziennikarz śledczy, inwestor indywidualny czy którykolwiek z misjonarzy wymienionych w punkcie pierwszym namierzy stosunkowo szybko i zawiadomi prokuraturę. Przy jasnych rygorystycznych przepisach zamykanie tego typu biznesów byłoby raczej ekspresowe.

  14. Kornik

    Ups!, pomyliłem wątki. Moder jeśli łaska. 🙂 Mój komentarz chciałem zamieścić w wątku “Amber Gold i target group”. Przepraszam, ale tak to jest jak się robi parę rzeczy na raz – ogląda O2012, podgląda W20, gada i jeszcze czyta Bossablo. 🙂

    [Ten koment można usunąć.]

  15. Jan

    Jak myślicie Panowie, czy zanim ktoś dostanie cokolwiek mr.Plichta popełni samobójstwo czy nie będzie go akurat wtedy w domu?

  16. kajet

    @gzalewski
    Nie doceniamy zagrożenia, jakim jest… samo istnienie nadzoru, dające nam fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Dziadek w centurum handlowym widzi ładną gablotę AG i myśli, że to jest sprawdzone, licencjonowane i legalne. Dlaczego? Bo przecież wszystko, co legalne, jest “sprawdzone i licencjonowane”. Nie twierdzę, że nadzór jest niepotrzebny, natomiast niepotrzebne jest wszędobylskie państwo, decydujące o tym, jak dom maklerski ma wynagradzać swoich ludzi, zmuszające klientów do wypełniania bzdurnych ankiet, gwarantujące wypłatę 100% depozytów, recenzujących politykę dywidendową banku itp. Równie dobrze można by znacjonalizować cały sektor. Klient powinien wiedzieć, że bank (czy inna instytucja) może być bezpieczny albo nie!

    @trystero
    Nie sądzę, żeby facet był 6 razy skazywany za oszustwa i 6 razy dostawał zawiasy. Skąd ta informacja?

  17. kajet

    @trystero
    Znalazłem. Przedziwna sprawa. Pozostaje mieć nadzieję, że to jednak jest wyjątek od reguły.

  18. tomasheqq

    @ kajet
    Podejrzewam rutynę. Na początku postępowania wzięto odpis z Krajowego Rejestru Karnego, gdzie figurował jako niekarany. Bo rzeczywiście nie był, kilka postępowań było w trakcie. Później tego nie zweryfikowano i skazano jako “nk”. Gdyby sądy się tu zorientowały, powinien tu być wyrok łączny. Nie znam szczegółów, ale to dziwne w ogóle, że gość za jedną Multikasę miał tyle postępowań karnych.

  19. martinga(y)le

    łiiii tam…

    Ja tam czekam na wpis autorów o zamykaniu funduszu Idei Tfi ( wypłacie środków 😀 )oraz lokacie profit w Getin Banku 😀
    Ktoś już nawet nazwał nowy fundusz – Idea Profit Amber Gold – Fundusz z Odroczoną Wypłatą Kapitału 😀

  20. blackswan

    hej martin

    odpowiedziałem Ci w bocznym wątku, ale to był mega długi komentarz, więc na razie oczekuje on na moderacje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *